fot. PAP/Marian Zubrzycki

Rolnicy protestowali w całej Polsce

W środę rolnicy protestowali prawie w 600 miejscach w Polsce.  Ich batalia o przyszłość gospodarstw i bezpieczeństwo żywnościowe naszej Ojczyzny była transmitowana za pośrednictwem mediów społecznościowych Radia Maryja oraz Telewizji Trwam.

W środę na ulice polskich miast wyjechali rolnicy. Gospodarze protestowali między innymi w Gdańsku. To miasto, które pamięta rodzącą się „Solidarność” i nie raz było świadkiem wydarzeń ważnych w dziejach naszej historii.

– Postulaty są te same, czyli zablokowanie importu zboża z Ukrainy. Chodzi także o to, by zablokować, odrzucić wszystko to, co związane jest z Zielonym Ładem, a co jest niedobre dla polskiego społeczeństwa (…). Jako pomorscy rolnicy mamy kolejne postulaty, czyli żądamy sprzeciwu władz wobec rozporządzenia w sprawie odbudowy zasobów przyrodniczych, które jest filarem Zielonego Ładu i będzie głosowane na najbliższym posiedzeniu, które odbędzie się 25 marca – mówił Marek Ustowski, rolnik.

Rolnicy liczą, że ich protesty w końcu przyniosą skutek. Chcą także większej mobilizacji naszych służb.

– Służb takich jak sanepid, służby celne. Chodzi o to, żeby kontrowali dostawy, napływy, które przyjeżdżają do nas z zagranicy – podkreślił Piotr Malz, rolnik.

Rolnicy protestowali także w Lublinie. Lubelszczyzna to region słynący także z owoców miękkich, ale również chmielu.

– Powiem tak po chłopsku – bieda z nędzą pytają się razem, gdzie nas pędzą. Sytuacja wygląda tak, że chmielarze są na totalnym dnie – zaakcentował Jan Madej z Polskiego Związku Producentów Chmielu.

Wiele obaw mają także producenci owoców miękkich.

– U nas chłodnie są zasypane. Pan minister mówił, że na trzy lata. To skąd to się wzięło? – pytał Piotr Żyłko, rolnik.

Chłodnie są pełne ukraińskich mrożonek. Przetwórcy przekonywali, że nie opłaca im się już kupować tegorocznych owoców z Polski, a to oznacza ogromne problemy polskich rolników i bankructwa wielu gospodarstw.

W Katowicach protest połączony był z promocją polskiej żywności.

– Tutaj są zaprezentowane owoce i warzywa pochodzące z naszych gospodarstw. Ze strony myśliwych pojawiły się dania przygotowane przez nich, mamy pszczelarza – powiedział Piotr Wciślik, rolnik ze Śląska.

Wszystko po to, żeby promować zdrową polską żywność i edukować społeczeństwo o tym, że napływ produktów rolnych z Ukrainy to także zagrożenie dla zdrowia. Ukraińcy mają bowiem o wiele niższe normy sanitarne przy produkcji żywności. Wiele produktów z tego kraju zawiera szkodliwe dla naszego organizmu substancje, dlatego tak ważne jest informowanie społeczeństwa o tym, co jest istotą tego protestu. Tego zadania podjęli się także rolnicy na Podlasiu.

– Jest duże zrozumienie ze strony mieszkańców. Rozdajemy ulotki informujące o tym, po co tu jesteśmy, po co protestujemy i że nasza sprawa dotyczy wszystkich nas, a więc także tych w miastach. Zielony Ład prędzej czy później dotnie każdego z nas – mówił Zbigniew Dembowski, rolnik z Podlasia.

Rolnicy wskazywali, iż ciągle liczą, że rząd wsłucha się w ich postulaty.

– To wszystko poszło za daleko. Nam się coś obiecuje, ale potem przesuwa się to w czasie, bo się myśli, że rolnicy pójdą w pole – wskazał jeden z protestujących.

Produkcja rolna jest w tej chwili na granicy opłacalności. Rolnicy zapowiedzieli, że nie zawieszą swoich protestów – dali temu wyraz także na Dolnym Śląsku.

– We wtorek było spotkanie rolników z przedstawicielami rządu w Jasionce, które nie przyniosło żadnych rezultatów. Także minister Siekierski nie miał nic do powiedzenia. Rząd gra na czas – oznajmił Artur Janecki, rolnik z Dolnego Śląska.

Rolnicy podkreślali, że ich protesty to walka nie tylko o przyszłość ich gospodarstw, ale też bezpieczeństwo żywnościowe naszej Ojczyzny. Resort rolnictwa przekonywał z koeli, że we wtorek w Jasionce udało się osiągnąć porozumienie z rolnikami.

– Duża część tego dokumentu poświęcona jest relacjom handlowym między Polską a Ukrainą – mówił Michał Kołodziejczak, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi.

Rolnicza „Solidarność” wskazywała, iż traktuje ten dokument jedynie jako komunikat z rozmów.

– Oświadczam, iż nie ma porozumienia. Jest tylko swoista lista problemów, które mają być rozpatrywane z udziałem pana premiera i strony społecznej – podsumował Gabriel Janowski z NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych.

Wiele rolniczych postulatów nie zostało spełnionych. Rolnicza „Solidarność” podkreśla, że wciąż nie ma akceptacji dla Zielonego Ładu i to nawet z ustępstwami, które udało się wynegocjować z Komisja Europejską. Gospodarze domagają się generalnego przeglądu unijnego dokumentu.

TV Trwam News

drukuj