fot. https://twitter.com/CPK_PL/

Centralny Port Komunikacyjny alternatywą dla lotniska wojskowego?

Prezydent Andrzej Duda wskazał, że polityka odstraszania poprzez sojusze i budowę silnej armii jest sposobem na zatrzymanie Rosji. Wobec tego kursu padają pytania o przyszłość Centralnego Portu Komunikacyjnego, będącego hubem zwiększającym możliwości obronne. Nowa władza nie określa przyszłości inwestycji, ale dostrzega, że potrzebne jest duże lotnisko o znaczeniu wojskowym. Rządowi trudno jednak określić wojskową alternatywę dla CPK.

Logistyka jest elementem bezpieczeństwa. W Polsce – jak wyjaśnił gen. Dariusz Wroński – brakuje dziś rozbudowanego węzła przeładunkowego, który pozwoliłby na większą mobilność wojsk. Luki tej nie wypełnia wykorzystywany dziś i mocno obciążony Port Lotniczy Jasionka.

„Nie może być tak blisko granicy lotnisko – tam jest 80 kilometrów – które będzie strategiczne z punktu widzenia obrony państwa. Ono musi być oddalone” – wskazywał gen. Dariusz Wroński, były dowódca Pierwszej Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych.

Tę rolę poprzedni obóz przypisał Centralnemu Portowi Komunikacyjnemu. Komponent wojskowy miał być częścią inwestycji, ale prace nad całą inicjatywą na razie stoją w miejscu. Nowy rząd chce audytu, nie chce na razie przesądzać o przyszłości projektu, ale – w obszarze wojskowym – trudno mu też wskazać, co miałoby być alternatywą dla CPK.

„Polsce jest potrzebny port lotniczy, który będzie miał zdolność przyjmowania tak wielu statków lotniczych jak np. port w Ramstein. Czy to będzie CPK, to zobaczymy” – zaznaczył na antenie RMF24 Paweł Zalewski, wiceminister obrony, poseł Polski 2050.

Dyskusję o Centralnym Porcie Komunikacyjnym często sprowadza się wyłącznie do wymiaru pasażerskiego i przepustowości. W rządzie padają propozycje, by rozbudowywać lotniska regionalne, ale dla publicysty Marka Budzisza tracimy czas, który płynie. Ekspert ds. bezpieczeństwa jest zwolennikiem budowy CPK.

„To jest wyzwanie, które – jeżeli nie zostanie podjęte i zrealizowane – w moim odczuciu uniemożliwi skuteczną politykę odstraszania Federacji Rosyjskiej w czasie pokoju” – ocenił Marek Budzisz.

Prezydent Andrzej Duda, pytany o prognozy analityków wskazujących, że Rosja w przyszłości będzie zdolna wywołać kolejną wojnę, odpowiedział, że nie ma alternatywy dla rozwoju naszych sił zbrojnych. Im większa siła, tym większe odstraszanie, którego nie można ograniczyć wyłącznie do liczenia na sojuszników. Prezydent powiedział, że jeśli Zachód pozwoli utrzymać Rosji część terytoriów Ukrainy, to w praktyce uzna jej imperialne ambicje.

„Wówczas prawdopodobieństwo kolejnego ataku ze strony Rosji jest bardzo wysokie” – zauważył Andrzej Duda na Kanale Zero.

Dziś – według prezydenta – Rosja poniosła na Ukrainie ogromne straty.

„Rosyjski potencjał jest chwilowo w dużym stopniu wyczerpany, jeżeli chodzi o zaplecze militarne, a także zaplecze ludzkie, a w każdym razie ograniczony stratami, jakie Rosja poniosła na Ukrainie, bo to są straty ogromne” – ocenił Andrzej Duda.

Wojskowe plany Prawa i Sprawiedliwości wskazywały na budowę armii liczącej 300 tysięcy żołnierzy. Nowa władza mówi o możliwym włączeniu Wojsk Obrony Terytorialnej w tradycyjny łańcuch dowodzenia i budowie obrony cywilnej. W planach jest ustawa, ale na razie nie przeznaczono na nią środków w budżecie.

TV Trwam News

drukuj