
A. Mól w Radiu Maryja: Referendum daje bardzo mocną legitymację w rozmowach z instytucjami europejskimi. Jestem przekonany, że żaden unijny urzędnik nie będzie podważał głosu naszych obywateli
Środowiska, które mają na ustach słowo „demokracja”, namawiają społeczeństwo do tego, żeby nie pobierać kart referendalnych. Ja tego szczerze mówiąc, nie rozumiem i myślę, że wielu słuchaczy Radia Maryja też tego nie rozumie. Referendum jest o tyle istotne, że daje bardzo mocną legitymację dla kolejnego rządu w rozmowach z instytucjami europejskimi: Radą Europejską, Komisją Europejską. Jestem przekonany, że żaden unijny urzędnik nie będzie podważał głosu naszych obywateli – mówił w piątkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja, Adrian Mól, wiceprezydent Torunia, kandydat Prawa i Sprawiedliwości do Sejmu w okręgu toruńsko-włocławskim.
15 października w Polsce odbędą się wybory parlamentarne. Tego samego dnia Polacy będą mieli również możliwość wzięcia udziału w ogólnopolskim referendum. Partie polityczne przez cały okres kampanii walczyły o poparcie wśród obywateli. Szczególnie istotne jest przekonanie osób niezdecydowanych do tego, aby poszły oddać swój głos w wyborach do Sejmu i Senatu – podkreślił Adrian Mól.
– Szanowni Państwo, to też czas dla Państwa, żebyście rozmawiali ze swoimi znajomymi, ze swoimi rodzinami, ze swoimi córkami, synami, wnukami, którzy tak naprawdę nie pamiętają dobrze czasów jeszcze sprzed ośmiu lat, sprzed 2015 roku. Myślę, że jest bardzo dużo argumentów do rozmów. Zachęcam wszystkich, którzy mają taką możliwość, do pobrania programu Prawa i Sprawiedliwości, który jest na stronie internetowej pis.org.pl. Program liczy 300 stron, ale tam jest też bardzo duże podsumowanie tego, co zrobiliśmy przez te ostatnie lata, przez te 8 lat. Mówimy tam o wielkiej polityce społecznej, o wielkiej polityce związanej z bezpieczeństwem, polityce prorodzinnej. Te argumenty warto wykorzystywać – wyjaśnił gość „Aktualności dnia”.
Wiceprezydent Torunia zwrócił również uwagę na wagę referendum, które odbędzie się 15 października, gdyż w Polsce bardzo rzadko się zdarza, aby politycy dali Polakom możliwość bezpośredniego wypowiedzenia się w określonych sprawach.
– Referendum w dojrzałych demokracjach – a taką demokracją też jest demokracja w Polsce – nazywane są świętem demokracji. Szanowni Państwo, to się bardzo rzadko zdarza, że bezpośrednio możecie zdecydować o kierunkach polityki kolejnych rządów w naszym kraju. Cztery pytania, bardzo istotne, związane ze sprzedażą polskiego majątku podmiotom zagranicznym, z podniesieniem wieku emerytalnego, z barierą na granicy Polski z Białorusią i bardzo istotna (…) kwestia przyjęcia tysięcy nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki – akcentował samorządowiec.
Wiele organizacji, nazywanych pozarządowymi, namawia do tego, aby zbojkotować referendum. Miałoby to polegać na tym, że wyborca, który pobiera karty do głosowania w wyborach do Sejmu i Senatu, ma odmówić wydania mu karty referendalnej. Zabieg ten ma na celu obniżenie frekwencji referendalnej poniżej 50 proc., co skutkowałoby tym, że wyniki głosowania nie będą wiążące.
– Te głosy często padają ze strony środowisk, które mają na ustach słowo „demokracja”, mają na ustach praworządność, a namawiają społeczeństwo do tego, że nie pobierać kart referendalnych. Ja tego szczerze mówiąc, nie rozumiem i myślę, że wielu słuchaczy Radia Maryja też tego nie rozumie. Referendum jest o tyle istotne, że daje bardzo mocną legitymację dla kolejnego rządu w rozmowach z instytucjami europejskimi: Radą Europejską, Komisją Europejską. Jestem przekonany, że żaden unijny urzędnik nie będzie podważał tego głosu naszych obywateli. To jest bardzo ważne i to należy podkreślać – zaznaczył kandydat PiS do Sejmu w okręgu toruńsko-włocławskim.
Adrian Mól przekonywał o ważności wyborów do Sejmu i Senatu. Zauważył, że wiele osób niepokoi się o przyszłość naszego kraju po 15 października.
– Wierzę, że w naszym kraju nadal będzie rządzić Zjednoczona Prawica, natomiast patrząc na to, co się dzieje, chociażby dzisiaj (…), patrząc na te małe partie ze strony prawicy, które powstają, nie ukrywam, że patrzę też z niepokojem na to, co się wydarzy 15 października. Chciałbym i wierzę w to, że jednak wyborcy wybiorą Zjednoczoną Prawicę, ale jest dużo sygnałów niepokojących. (…) Wiele osób patrzy z niepokojem na te wybory, wiele osób się modli o te wybory, wiele osób rzeczywiście bardzo mocno działa oddolnie – wskazał rozmówca Radia Maryja.
Część wyborców, deklarująca poglądy prawicowe, szuka dziś alternatywy dla głosowania na polityków Zjednoczonej Prawicy. W tym kontekście wiceprezydent Torunia zwrócił uwagę, że metoda D’Hondta, stosowana przy przeliczaniu głosów w wyborach w Polsce, promuje duże partie polityczne, a każdy mandat – przy obecnych trendach sondażowych – może mieć znaczenie przy próbie tworzenia większości parlamentarnej po 15 października.
– Kiedy prawica była podzielona w naszym kraju, przegrywaliśmy każde kolejne wybory z rzędu. Od 2015 roku, kiedy udało się zjednoczyć prawicę, m.in. PiS i ówczesną Solidarną Polskę, zaczęliśmy te wybory wygrywać. Teraz powstają takie partie, jak Polska Jest Jedna – ja nie mówię, że tam nie ma dobrych osób, bo pewnie są i wartościowe osoby (…), ale, po pierwsze, taka partia jak Polska Jest Jedna ma bardzo małe szanse na to, żeby przekroczyć próg wyborczy, a nawet gdyby się to stało, to zdobywa maksymalnie pięć, sześć, może siedem mandatów. Ta skala pięciu procent w przypadku PiS przełożyłaby się na kilkanaście mandatów. To ma fundamentalne znaczenie – powiedział kandydat PiS do Sejmu w okręgu toruńsko-włocławskim.
Całą rozmowę z Adrianem Mólem w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



