fot. https://twitter.com/MON_GOV_PL

Prowokacje białoruskiego reżimu

Reżim Alaksandra Łukaszenki ponownie eskaluje napięcie. Tym razem poprzez oskarżenia o to, że polski śmigłowiec pojawił się w przestrzeni powietrznej nad Białorusią. Stanowczo zareagowało polskie wojsko, które wprost uznało zarzuty za kłamstwo.

Na początku sierpnia dwa białoruskie śmigłowce wleciały w głąb terytorium Polski. O prowokacji powiadomione zostało NATO. Przedstawiciel białoruskiej ambasady składał wyjaśnienia w resorcie spraw zagranicznych. Minął miesiąc, a reżim Łukaszenki wytoczył oskarżenia przeciwko Polsce i ogłosił, że polski helikopter naruszył przestrzeń powietrzną Białorusi, co – według niego – miało się stać w rejonie brzostowickim, w okolicach Mostowlanów. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych odrzuciło takie twierdzenia.

„To kłamstwa i prowokacje strony białoruskiej” – wskazał ppłk Jacek Goryszewski, rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych.

Wtargnięcia w przestrzeń powietrzną Białorusi nie potwierdzają ani meldunki, ani zapisy radiolokacyjne. To jednak nie interesuje reżimu w Mińsku, skoro postanowił wezwać przedstawiciela polskiej dyplomacji i zażądać dochodzenia w tej sprawie. Powołuje się przy tym na swoją straż graniczną. Polska wpisuje takie komunikaty wprost, w próbę dalszej eskalacji napięcia, co ma związek m.in. z nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi.

– Z bardzo dużą ostrożnością trzeba podchodzić do tego rodzaju oświadczeń ze strony służb białoruskich, ponieważ są to służby będące bezpośrednim przedłużeniem reżimu Łukaszenki, więc to, co oni zwykle mówią, nie jest oparte na prawdziwe. Mają w tym cel polityczny, a tym celem jest najczęściej działanie nieprzyjazne wobec Polski. Oni nas traktują jako państwo nieprzyjazne, czy wręcz wrogie – podkreślił wiceminister Paweł Jabłoński.

Zauważył również, że oskarżenia reżimu wobec Polski to komunikat skierowany do wewnątrz, mający przekonać Białorusinów, że to nasz kraj jest dla nich zagrożeniem. Żadne źródła nie potwierdzają wersji, jaką przestawia Mińsk, według którego śmigłowiec miał wlecieć w głąb jego terytorium na 1200 m. Za wschodnią granicą rozpoczęły się tymczasem manewry pod hasłem „Bojowe braterstwo”, w których udział biorą wojska m.in. Białorusi i Rosji. Odbywają się one na poligonach w pobliżu Polski.

Tymczasem, według ukraińskiego wywiadu wojskowego, od kilku dni na Białorusi są już pierwsze rosyjskie głowice jądrowe. Informacje, jakie w tej sprawie przekazał Kijów, wskazują, że Mińsk nie jest w stanie ich użyć. Amerykanie potwierdzają, że monitorują układ Rosji i Białorusi w sprawie broni jądrowej.

TV Trwam News

drukuj