fot. Ars Celebrandi

T. Olszyński o warsztatach Ars Celebrandi: Warsztaty pokazują, że na gruncie polskim tradycjonalizm ma dobrą stronę

Cieszymy się, że w tym miejscu możemy uwielbiać Pana Boga poprzez Najświętszą Maryję Pannę Licheńską. Te 10 lat pokazuje, iż miejsce tradycji w Kościele jest ważne i potrzebne nie dlatego, że ktoś tak mówi odgórnie, ale dlatego, iż sami wierni pokazują, że chcą tej duchowości, czerpią z niej, opierają na niej swoją własną pobożność, duchowość i to im naprawdę pomaga. Widzimy to, patrząc na uczestników, którzy są tutaj z nami, na tych młodych ludzi, którzy z wielką gorliwością i pobożnością oddają chwałę Panu Bogu przez tradycyjne formy pobożnościowe, jakimi posługiwali się ich rodzice, dziadkowie i Kościół przez stulecia – mówił w środowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Tomasz Olszyński, pomysłodawca i organizator warsztatów Ars Celebrandi.

Odbywające się od 10 lat warsztaty Ars Celebrandi są przeznaczone dla kapłanów, ministrantów czy kantorów zainteresowanych liturgią przedsoborową. Cieszą się one sporą frekwencją, ponieważ od 2008 r., kiedy to papież Benedykt XVI zezwolił wszystkim kapłanom na odprawianie tzw. Mszy trydenckich, zainteresowanie tym rodzajem liturgii zaczęło wzrastać.

– Mnóstwo kapłanów, wiernych – na całym świecie, nie tylko w Polsce – zaczęło się interesować tą duchowością, tradycyjną liturgią. Natomiast było w tamtym czasie bardzo mało źródeł mówiących, jak celebrować. Nie było osób, które uczyłyby tej liturgii. W seminariach już jej nie uczono, więc korzystano z jakichś starych ksiąg, korzystano z filmików w serwisach społecznościowych, aby tej liturgii się nauczyć (…). Było mało warsztatu i te liturgie różnie wyglądały. Od razu pojawiła się idea, aby spróbować zorganizować warsztaty, miejsce spotkań, gdzie będzie można w sposób zorganizowany się uczyć pod kierunkiem doświadczonych ceremoniarzy czy kapłanów, którzy tę liturgię sprawują już dłużej. Tak zrodziła się idea warsztatów – tłumaczył Tomasz Olszyński.

Zaznaczył przy tym, że liturgia to nie tylko Msza św. i sakramenty, ale także m.in. muzyka sakralna czy ministrantura.

– To wszystko wymaga odpowiedniego przygotowania i przeszkolenia. Warsztaty Ars Celebrandi stały się na gruncie polskim takim miejscem, gdzie mogliśmy (…) od 10 lat uczyć się nawzajem, pamiętając, że ta nauka zawsze prowadzi nas do Pana Boga – wskazał pomysłodawca i organizator warsztatów.

Ich uczestnikami są głównie ludzie młodzi, zainteresowani tradycją Kościoła.

– Jest to fenomen zauważalny w ogóle w świecie, w Europie zwłaszcza. W tych krajach, w których postępuje laicyzacja, a więc takich jak Francja, okazuje się, że tradycja jest swego rodzaju antidotum na pewne zamieszania, niepokoje, bo jest pewną stałą ostoją, kotwicą, do której zawsze się możemy odwołać, wrócić i nie zbłądzimy. Praktykując tradycyjną liturgię, nie robimy nic innego jak to, co robili nasi ojcowie, dziadkowie – zwrócił uwagę gość „Aktualności dnia”.

Niestety wokół „tradsów”, jak potocznie określani są zwolennicy tradycyjnej, przedsoborowej liturgii w Kościele rzymskokatolickim, narosło wiele negatywnych stereotypów. Jest tak głównie za sprawą środowisk i kapłanów (często już suspendowanych), którzy tradycją chcą usprawiedliwiać swoje nadużycia – nie tylko liturgiczne. Ich działania są jednak w swym charakterze nie tradycjonalistyczne, ale wprost schizmatyckie [czytaj więcej].

Tomasz Olszyński zwrócił uwagę, że warsztaty Ars Celebrandi i ich uczestnicy pokazują, iż wiele negatywnych stereotypów dot. tradycjonalistów jest błędnych.

– Wystarczy pobyć tutaj, przyjechać, brać udział w liturgii, porozmawiać z ludźmi, aby okazało się, że nie zawsze różne opinie w internecie czy jakieś komentarze, które może łączymy z tradycjonalistami, są jednoznaczne. Tak nie jest. Jak w każdej grupie, każdej wspólnocie znajdą się osoby o różnych poglądach, ale bardzo ważna jest formacja, bardzo ważne jest kierownictwo kapłanów, którzy posługują w duszpasterstwach tradycji w Polsce – podkreślał pomysłodawca i organizator warsztatów Ars Celebrandi.

Wskazał, że „tradsi” to głównie młodzi, pobożni ludzie – często rodziny z dziećmi.

– Warsztaty pokazują, że na gruncie polskim tradycjonalizm ma dobrą stronę – zaznaczył rozmówca Radia Maryja.

Od samego początku warsztaty są związane z Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski w Licheniu Starym. Zapewnia ono odpowiednie zaplecze dla uczestników warsztatów, m.in. dzięki dobrej infrastrukturze oraz dużej ilości ołtarzy. Tzw. trydencka Msza św. nie przewiduje bowiem koncelebry, każdy kapłan sprawuje Eucharystię indywidualnie, przy osobnym ołtarzu. Do tego Sanktuarium ma wygodne i atrakcyjne położenie geograficzne, a biskup miejsca jest życzliwy wobec inicjatywy warsztatów.

– Cieszymy się, że w tym miejscu możemy uwielbiać Pana Boga poprzez Najświętszą Maryję Pannę Licheńską. Te 10 lat pokazuje, iż miejsce tradycji w Kościele jest ważne i potrzebne nie dlatego, że ktoś tak mówi odgórnie, ale dlatego, iż sami wierni pokazują, że chcą tej duchowości, czerpią z niej, opierają na niej swoją własną pobożność, duchowość i to im naprawdę pomaga. Widzimy to, patrząc na uczestników, którzy są tutaj z nami, na tych młodych ludzi, którzy z wielką gorliwością i pobożnością oddają chwałę Panu Bogu przez tradycyjne formy pobożnościowe, jakimi posługiwali się ich rodzice, dziadkowie i Kościół przez stulecia – podsumował gość „Aktualności dnia”.

Temat tradycjonalizmu jest często poruszany w felietonach Wojciecha Grzywacza z cyklu [„Jestem w Kościele”] zamieszczanych na naszej stronie internetowej.

Całość rozmowy z Tomaszem Olszyńskim jest dostępna [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj