Tysiące zwolenników cywilizacji życia na ulicach kanadyjskiej stolicy
11 maja w stolicy Kanady, Ottawie, odbył się Narodowy Marsz dla Życia. To doroczna inicjatywa rozpoczęta w 1998 r. w tzw. Dniu Hańby, czyli w rocznicę zalegalizowania zabijania dzieci nienarodzonych w 1969 roku.
W roku 1969 premier Kanady, Pierre Elliott Trudeau (ojciec obecnego premiera, Justina Trudeau), zalegalizował tzw. aborcję. Obecnie Kanada jest jedynym z krajów Zachodu, gdzie dzieci nienarodzone całkowicie pozbawione są ochrony prawnej i można je bezkarnie zabić aż do momentu urodzenia – nawet w dniu porodu. [czytaj więcej]
Od 1998 r. w każdą rocznicę wprowadzenia godzących w ludzkie życie rozwiązań prawnych, nazywaną z tego powodu Dniem Hańby, w Ottawie, stolicy Kanady, obrońcy życia spod szyldu Campaign Life Coalition, wiodącej kanadyjskiej organizacji pro-life i prorodzinnej, organizują Narodowy Marsz dla Życia.
11 maja ulicami Ottawy tysiące uczestników Narodowego Marszu dla Życia przeszło na Wzgórze Parlamentarne. Tam wygłoszono m.in. przemówienia czy świadectwa, zwracające uwagę na potrzebę obrony ludzkiego życia. Nie zabrakło też modlitw w tej intencji.
Wydarzenie jest największą tego typu manifestacją w kraju. W tym roku uczestnicy protestowali nie tylko przeciwko tzw. aborcji, ale też eutanazji. Państwo kanadyjskie bowiem – zamiast pomagać chorym lub niepełnosprawnym obywatelom – niekiedy w absurdalnie nachalny sposób proponuje „medyczną pomoc w umieraniu”, tak jak miało to miejsce w głośnej sprawie kanadyjskiej weteran wojskowej i paraolimpijki, Christine Gauthier. [więcej]
Uczestnicy tegorocznego Narodowego Marszu dla Życia wzywali też kanadyjskich parlamentarzystów, by poparli projekt ustawy wprowadzającej ochronę życia dziecka poczętego w przypadku napaści na kobietę w ciąży. Aktualnie obowiązujące prawo bowiem nie tylko nie chroni dziecka przed tzw. aborcją, ale też nie daje mu żadnej ochrony w przypadku, gdy jego matka jest ofiarą czynu zabronionego.
Zdaniem rzecznika Campaign Life Coalition, Jacka Fonseca, taki akt prawny „pomógłby zwiększyć szacunek dla poczętego życia ludzkiego poprzez zwrócenie uwagi na fakt, że brutalny atak na kobietę w ciąży jest dodatkową niesprawiedliwością, ponieważ w jej łonie jest dziecko, które także jest zagrożone”.
Wydarzeniu przewodniczył były aborcjonista, Haywood Robinson – lekarz z 40-letnim stażem. Podkreślał, że przez pierwsze lata swojej medycznej kariery zabijał nienarodzone dzieci, ale później przeżył nawrócenie i zaczął demaskować cały tzw. przemysł aborcyjny.
Marszowi towarzyszyły też inne inicjatywy organizowane przez środowiska pro-life. Można więc mówić o powrocie kanadyjskich obrońców życia do pełnej aktywności po pandemii koronawirusa.
radiomaryja.pl/Human Life International – Polska



