Masakra w Tremseh

Ponad 200 osób, głównie przedstawicieli ludności cywilnej, zginęło w czasie zmasowanego ataku syryjskiej armii rządowej na wioskę Tremseh

Informacje te podały ugrupowania opozycyjne. Jeśli jednak one się potwierdzą, będzie to najbardziej krwawy jednorazowy akt przemocy ze strony wojsk prezydenta Baszara al-Asada od początku konfliktu w Syrii.

Mieszkańcy wioski leżącej w prowincji Hama zostali zaatakowani zarówno z ziemi, jak i powietrza. Ich domy ostrzelały helikoptery, a także czołgi i ciężkie karabiny maszynowe. Następnie na teren miejscowości wkroczyły oddziały owianej złą sławą milicji Shabiha. Zgodnie z relacją świadków, bojówkarze ci dokonali w Tremseh swoistej egzekucji.
Prorządowe media odpowiedzialnością za atak obarczyły „grupy terrorystyczne”. W ich ocenie, chcą one podsycić niepokoje w przededniu kluczowego spotkania w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, które ma zadecydować o charakterze następnego etapu misji pokojowej w Syrii. Mandat obecnej misji obserwacyjnej pod przewodnictwem Kofiego Annana wygasa 20 lipca. Jak wyjaśniają korespondenci, atak na Tremseh nastąpił po pojawieniu się informacji, że miejscowość ta znajduje się całkowicie pod kontrolą rebeliantów. Oczywiście relacje obu stron z tego, co się stało na miejscu, całkowicie się różnią. Przedstawiciele opozycji poinformowali, że wojska Asada otoczyły wioskę już w czwartkowy ranek, po czym rozpoczęły ostrzał, który trwał nieprzerwanie przez kilka godzin, zabijając wiele osób oraz niszcząc i podpalając zabudowania. Wszyscy zaś, którzy próbowali uciec przez okoliczne pola, zostali zastrzeleni. Następnie, jak wynika z relacji opozycjonistów, na teren miejscowości wkroczyły bojówki z pobliskiego Alawite. Milicjanci Shabiha mieli strzelać w okna domów, a także wchodzić do wnętrz i zabijać ocalałych. – Do tej pory zidentyfikowaliśmy 20 ofiar, ponadto 60 zabitych złożyliśmy w meczecie. Wiele ciał znajduje się jeszcze w domach, na polach i w rzekach. Ludzie, w tym całe rodziny, którzy chcieli uciec przed bombardowaniem, również zostali zabici – cytuje świadka Agencja Reutera. Z kolei rządowe media zrzuciły winę standardowo na „niezidentyfikowanych terrorystów”. Według nich, zamachowcy wtargnęli do wioski jeszcze przed świtem i rozstrzelali jej mieszkańców. „Krwiożercze ośrodki w kolaboracji z gangami i uzbrojonymi terrorystami przeprowadziły dziś masakrę w Tremseh w celu skłonienia opinii publicznej przeciwko Syrii oraz jej obywatelom i sprowokować międzynarodową interwencję, w przededniu spotkania Rady Bezpieczeństwa ONZ” – napisała agencja informacyjna w Sanie. W proteście przeciwko masakrze w Tremseh na ulice wyszli mieszkańcy Damaszku, Idlib i Hamy.
Według najnowszych ustaleń, państwa zachodnie na czele z USA będą postulować nałożenie sankcji na Syrię. Chcą one nałożenia 10-dniowego ultimatum, które ma być częścią następnej rezolucji odnośnie do kontynuacji misji pokojowej ONZ w tym kraju. Takiemu rozwiązaniu konsekwentnie sprzeciwiają się zarówno Chiny, jak i Rosja. Obecnie Pekin i Moskwa postulują dalsze 90-dniowe monitorowanie sytuacji, zanim zadecyduje się o jakimkolwiek nałożeniu sankcji. Wczorajsza masakra w Tremseh jest najbardziej krwawym jednorazowym aktem przemocy, jakiego dopuszczono się od początku syryjskiego konfliktu. Wcześniej najwięcej osób, bo 107, zginęło 25 maja br. w ataku na Taldou w prowincji Hula. Inne równie poważne rozprawy z opozycją to zabicie 79 osób 6 czerwca br. w pobliżu Hamy, a także ataki na Hims (3 lutego – 55 zabitych) i Taftanaz w regionie Idlib (3 kwietnia – 57 ofiar).

Łukasz Sianożęcki

drukuj