fot. Marek Borawski/Nasz Dziennik

Ks. bp I. Dec: Adwentowe, przedświąteczne wezwania                

Publikujemy homilię ks. bp Ignacego Deca wygłoszoną 15 grudnia w Kolegiacie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny podczas Mszy św. transmitowanej przez Telewizję POLONIA

Wstęp

Czcigodni bracia w powołaniu kapłańskim; Szanowni przedstawiciele władz samorządowych: szczebla powiatowego, miejskiego i  gminnego; Drogie siostry zakonne; Drodzy  mieszkańcy Kłodzka, a w szczególności  tutejsi parafianie;  Drodzy telewidzowie telewizji POLONIA w kraju i zagranicą; Bracia i Siostry w Chrystusie!

Liturgia adwentowa jest wypełniona licznymi wezwaniami. Już w Pierwszą Niedzielę Adwentu śpiewaliśmy: „Idźmy z radością na spotkanie Pana” (Ps 1,1) a św. Paweł nas wzywał: „Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła. Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości” (Rz 13,12-13). Pan Jezus zaś mówił; „Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” (Mt 24,44). W dzisiejszą niedzielę dochodzą kolejne wezwania. Wśród nich na czoło wysuwa się wezwanie do radości. Dlatego też dzisiejsza trzecia niedziela Adwentu ma nazwę niedzieli Gaudete, niedzieli radości. W homilii dzisiejszej podejmijmy refleksję nad tym głównym wezwaniem a także nad innymi wątkami zawartymi  w wysłuchanym słowem Bożym.

  1. Wezwanie do radości

Bóg, gdy  wzywa nas do radości, to wzywa nas nie do radości okazyjnej powierzchownej, przelotnej, która zazwyczaj rodzi się z niektórych grzechów, z opowiedzianego żartu, czy zdobycia jakiegoś dobra materialnego,  ale Bóg wzywa nas do radości duchowej, która jest cnotą, jest  stałą zdolnością do radowania się. Taka duchowa radość  wypływa z doświadczenia prawdy, dobra i piękna. Ponieważ  Bóg jest pierwszym  źródłem prawdy, dobra,  piękna, miłości, dlatego mówimy, że jest to radość z doświadczenia Pana Boga, przede wszystkim z doświadczenia Jego miłości.

„Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie” (Iz 35, 1) – woła dziś do nas obrazowym językiem prorok Izajasz.  Podaje także powód, motyw radowania się: „Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg…. On sam przychodzi, aby was zbawić” (Iz 35, 4) – a więc jest to radość z faktu, że Bóg nas zbawia, czyli oczyszcza z grzechów. Podobne wezwanie do radości znajdujemy w Liście św. Pawła Apostoła do Filipian: „Bracia: Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się!… Pan jest blisko!” (Ef 4, 4-5). O radości jest mowa przy narodzeniu i zmartwychwstaniu Jezusa. W noc betlejemską anioł przemówił do wystraszonych pasterzy: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu; dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan” (Łk 2,10-11), zaś ewangelista Jan opowiadając o spotkaniu uczniów ze zmartwychwstałym Chrystusem, napisał: „Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana” (J 20,20b).

Drodzy bracia i siostry, powtórzmy raz jeszcze, że prawdziwa nasza radość wypływa z doświadczania Boga. W miarę, jak przybliżamy się do świąt Bożego Narodzenia, winna wrastać w nas  radość. Niech nas to cieszy, że Chrystus przybył do nas i dla nas z nami pozostał. On nas poprowadzi dalej przez zagmatwane życie. Nie wolno nam się lękać, ale trzeba nam się radować i mówić za psalmistą: „Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego” (Ps 23) czy za św. Teresą „Bóg mi wystarczy!”.

Moi drodzy, lubimy przebywać i spędzać czas z ludźmi pogodnymi. Jesteśmy zadowoleni, gdy takich ludzi  spotykamy w urzędach, biurach, sklepach, w towarzystwie. Pamiętajmy jednak, że nasze oczekiwania powinniśmy adresować najpierw do siebie. Dlatego winniśmy się kontrolować, czy  promieniujemy optymizmem i to optymizmem chrześcijańskim na otoczenie, czy nie gasimy radości drugich?

Przejdźmy do innych wątków – wezwań zawartych w dzisiejszym słowie Bożym.

  1. Wezwanie do zaufania Bogu

Drodzy bracia i siostry, słuchając dzisiejszej Ewangelii, może nasunąć się nam pytanie, skąd się wzięła wątpliwość u Jana Chrzciciela co do osoby  Jezusa. Słyszeliśmy, że uwięziony przez Heroda  Jan, posłał swoich uczniów do Jezusa z zapytaniem: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?”  (Mt 11,3).  Skąd wzięła sie ta wątpliwość? Przecież wiemy, że to Jan miał przywilej ochrzcić Jezusa w Jordanie, że  przedstawił  Go swoim uczniom i słuchaczom, wskazując na Niego: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J 1,29). Możemy się domyślać i snuć różne przypuszczenia, że – być może – Jan zauważył, że Jezus zaczął jakby przegrywać w zderzeniu się z mocami tego świata. Oto Herod wtrącił Jana  do więzienia za to, że stanął w obronie nierozerwalności małżeństwa. piętnując grzeszny czyn Heroda, że władca  nieprawnie wziął do siebie żonę swego brata Filipa. Jan mógł się zastanawiać dlaczego Herod triumfuje, dlaczego dobro nie zwycięża tylko zło?. Może też rozmyślał nad tym,  dlaczego Jezus go nie obronił przed Herodem i pozwolił, by Jego Poprzednik wylądował w więzieniu?. Była to – być może – jakaś duchowa ciemność, która ogarnęła Jana,  doświadczenie jakby Bożej niemocy wobec światowego zła. Stąd też wysłał do Jezusa uczniów z zapytaniem: „Czy Ty jesteś Tym, którym ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?” (Mt 11,3).

Moi drodzy, coś podobnego może się przytrafić i nam, także dzisiaj. Nas również niepokoi ogrom niesprawiedliwości w świecie i powodzenie dzisiejszych Herodów różnej maści. Pytamy, czy po przyjściu Zbawiciela, świat stał się lepszy?, gdzie jest obiecany przez Chrystusa pokój?,  dlaczego  oprawcy,  krzykacze, kłamcy znajdują posłuch u wielu?. Co na to wszystko Bóg , który wcielił się w człowieka i przyszedł do nas?

Szukając na to odpowiedzi, najpierw zobaczmy jak Jezus zareagował na zapytanie Jana? Chrystus odpowiedział na pytanie Jana słowami Pisma Świętego Starego Testamentu: „Jezus im odpowiedział: <Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie>” (Mt 11, 4-6).  Są to słowa z Księgi proroka Izajasza. Cytując te słowa Jezus wskazał, że Jego misją jest wypełnienie  zapowiedzi proroków. Zapowiadane mesjańskie znaki sprowadzały się do dwóch: zwiastowanie ubogim Ewangelii (ewangelizacja) oraz cuda, w których miłosierny Bóg pochyla się nad człowiekiem dotkniętym nieszczęściem. Znakami obecności Mesjasza są więc słowo i miłość. I to też jest istotą misji Kościoła: głoszenie Ewangelii i czynienie miłosierdzia.

Drodzy bracia i siostry, zauważmy, że Jezus w końcówce odpowiedzi prosi   o zaufanie do Niego; „Błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie” (Mt 11,6).  Chce nas wszystkich wezwać do ufności i niejako powiedzieć, że na tym świecie zwycięstwo Boga choć realne, jest ciche, pokorne, jakby ukryte. Nadzieja chrześcijańska nie ma oparcia w żadnych znakach ziemskiej siły, lecz zakotwiczona jest w słowie Boga i w Jego obietnicy.

Zwróćmy jeszcze uwagę na to, co powiedział Jezus o Janie. Chrystus nie zganił swego Poprzednika za jego wątpliwości, wyrażone w pytaniu przyniesionym przez jego wysłanników. Co więcej, gdy ci wysłannicy odchodzili, Jezus zaczął mówić o Janie, wskazując na jego  wspaniałe przymioty: „Co wyszliście obejrzeć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale co wyszliście zobaczyć”” Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą”  (Mt 11,7-8). Do tych słów dodał  Jezus  pod adresem Jana wyjątkową pochwałę, która zawarta jest w słowach: „Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela” (Mt 11, 11). Mówiąc to, Jezus  pochwala Janową ascezę, pokorę, i odwagę w opowiadaniu się za prawdą.

Drodzy bracia i siostry, nas też Bóg nie potępia za nasze wątpliwości, które rodzą się w naszych myślach i które niekiedy wyrażamy niekiedy na zewnątrz. Chrystus widzi także nasze dobre uczynki, nasze poświęcenia. Tego nam nigdy nie zapomni. Zapomni o naszych grzechach, które zawsze mogą być wykreślone i zniweczone, jeśli żałujemy i prosimy o przebaczenie. Dobre uczynki zaś będą zapisane na zawsze   w niebieskich księgach.

Drodzy bracia i siostry, od wielu już lat w każdym Adwencie przeżywamy doniosłe rocznice, przede wszystkim wspominamy wprowadzenie w Polsce 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego. Była to wielka próba zatrzymania powiewu  wolności, którą podjęła „Solidarność”,  próba obrony kłamstwa, zniewolenia i dalszego pognębiania naszej Ojczyzny. Wspominając to wydarzenie, modlimy się za autentycznych bohaterów tamtych dni, tych zmarłych i tych dzisiaj jeszcze żyjących. Patrząc dziś na to wydarzenie z perspektywy trzydziestu ośmiu lat,  potrafimy łatwiej rozpoznać prawdziwych bohaterów, synów i córki naszej Ojczyzny.  Równocześnie bolejemy nad tym, że zostały przez niektórych przywódców zniekształcone ideały „Solidarności” i że  wiele zmian poszło w niewłaściwym kierunku.    Niech nas nie wystraszy krzyczące kłamstwo i zło. Stójmy mocno przy wartościach chrześcijańskich i narodowych. Zło jest krzykliwe i agresywne, ale pamiętajmy, że ostatecznie zwycięża prawda i dobro, choć przebijają się na światło dzienne cicho, pokornie i w sposób ukryty.  Zaufajmy więc Bogu. Powtarzajmy w naszych codziennych modlitwach słowa za św. Faustyną: „Jezu, ufam Tobie!”

  1. Wezwanie do cierpliwości i wytrwałości

Drodzy bracia i siostry, Słowo Boże, dziś ogłaszane wzywa nas także do cierpliwości i wytrwałości. Bóg przez Apostoł Jakuba mówi do nas: „Trwajcie więc cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana… Za przykład wytrwałości i cierpliwości weźcie, bracia, proroków, którzy przemawiali w imię Pańskie” (Jk 5, 7.10). Wiemy jak ważna jest wytrwałość. Często wymaga ona ogromnej cierpliwości, której często nam brakuje. Żalimy się także czasem, że brak nam wytrwania, że tak łatwo się zniechęcamy i rezygnujemy z zamierzonych celów. A jednak do obranych celów trzeba zdążać cierpliwie i wytrwale. Popatrzmy na rolnika, który wytrwale czeka na plon ziemi. Ileż to czasu upłynie, zanim z ziarna wyrośnie roślinka żyta, pszenicy, jęczmienia czy owsa. Ileż czasu znowu upłynie, zanim zawiąże się kłos, zanim będzie twarde ziarno. Trzeba cierpliwie na to czekać. Czas żniwa  jednak zawsze nadchodzi.

Ileż to pokoleń musiało przetrwać w komunistycznym ucisku. Wydawało się, że to się już nie skończy, a jeśli już kiedyś ten system upadnie, to nie obędzie się bez rozlewu krwi. A jednak wszystko przeminęło i komunizm upadł bez tragicznych wydarzeń.

Pomyślmy jeszcze dlaczego Bóg natychmiast nie karze kłamców, bluźnierców, dlaczego dopuszcza tyle zła? Ludzie czasem pytają, gdzie jest Bóg?, dlaczego nie karze?, dlaczego milczy?, dlaczego nie interweniuje?. Bóg jest cierpliwy, czeka na opamiętanie, czeka na nawrócenie. Gdyby Bóg nie był cierpliwy, to byśmy już dawno przepadli. On jest cierpliwy, bo jest wieczny. Jego cierpliwość nas ocala. Bóg tą cierpliwością pragnie się z nami dzielić, dlatego nas wzywa do cierpliwości. Trwajmy zatem w cierpliwości, zwłaszcza wtedy, gdy nam przychodzi przechodzić przez ciemne doliny, gdy nas przygniatają różne krzyże. Trzeba cierpliwie ten czas cierpienia przetrzymać. Podziwiamy bohaterów, którzy przetrzymali obozy. Z szacunkiem spoglądamy na matkę, czy żonę, która wiele lat przeżyła z mężem alkoholikiem.

Dlatego ty też musisz przetrzymać, wytrwać cierpliwie pod ciężarem krzyża. Nie mów zatem: ja już naprawdę tracę cierpliwość, ja z nim już nie mogę wytrzymać. A jednak da się wytrzymać. Da się wytrzymać, jeśli staramy się być cierpliwymi na wzór Boga. Apostoł Paweł może być tu nam wzorem. To on wyznał: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”(Flp 4,13), zaś Apostoł Jakub dziś mówił: „Nie uskarżajcie się, bracia, jeden na drugiego, byście nie popadli pod sąd (Jk 5, 9).

Możemy tu jeszcze przypomnieć maksymę, wyznawaną przez mądrych ludzi: „Czego nie można zmienić, to trzeba przetrzymać”. Taka postawa domaga się stawiania sobie wymagań. My często wymagamy od innych, siebie zaś zostawiamy w spokoju, a  Jezus uczy nas wymagać od siebie. Wymagania są warunkiem dobrego wychowania. Ojciec św. Jan Paweł II często przypominał młodzieży: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali”. A do wszystkich nas mówił:  „Nie chciejcie takiej Polski, która by was mało kosztowała!”  Mądrzy wychowawcy mówią: „Kto się nie poświęci, niczego nie dokona”.  Chciejmy zatem, w stylu św. Jana Chrzciciela, w postawie ascezy, wyrzeczenia, przygotować drogę Chrystusowi do naszych serc, do serc naszych sióstr i braci.

Zakończenie

Drodzy bracia i siostry, jesteśmy w drugiej połowie adwentowego czasu. Przed nami  uroczystość Bożego Narodzenia.  Nie dajmy się okraść z dobrego, właściwego przeżywania tych świąt. Zauważamy, że niektórzy chcą świętować bez Jezusa, a przecież On jest głównym bohaterem tych świąt. Nie wstydźmy się stanąć w jednym szeregu z pastuszkami. Niech nas nie zwyciężą ci, którzy uważają się za lepiej wykształconych i z dużych miast, ci nowocześni, racjonalni i politycznie poprawni.  Być może, że wielu z nich boi się Boga, czują bowiem, że  zbyt wiele musieliby zmienić w swoim życiu przyjmując Nowonarodzonego. Niech nas nie przeraża przedświąteczny, komercyjny zgiełk. Pamiętajmy, że są to urodziny naszego Zbawiciela, najważniejsze narodziny w dziejach świata. Przygotujmy się na tę uroczystość jak najlepiej. Oto Pan przybywa, prostujmy drogi naszego życia. Amen.

drukuj