Triduum Paschalne w Jerozolimie


Według najbardziej prawdopodobnej rachuby czasu, ukrzyżowanie i śmierć Jezusa
Chrystusa miały miejsce 3 kwietnia 30 r. Ten dzień przypada na okres niedługo po
wiosennym zrównaniu dnia i nocy, gdy słońce zachodzi około godziny szóstej po
południu. Upewniwszy się, że Jezus nie żyje, pozostało niewiele więcej niż dwie
godziny na zdjęcie Jego ciała z Krzyża oraz bardzo skromny pogrzeb. Ewangelie
potwierdzają, że odbył się on w wielkim pośpiechu, tym większym, że zbliżało się
doroczne Święto Paschy. Do wydarzeń związanych z pogrzebem Jezusa nawiązują dwie
ostatnie stacje Drogi Krzyżowej, stanowiące przedsmak zmartwychwstania. Bóg
pokonał więzy śmierci, ponieważ od śmierci potężniejsza jest Boża miłość i moc.

Dwie ostatnie stacje Via Dolorosa

Stacja 13: Ciało Jezusa zdjęte z krzyża. Właściwa stacja znajduje się na
Kalwarii. Stanowi ją niewielki ołtarz umieszczony między kaplicą łacińską i
grecką, poświęcony Matce Bożej Bolesnej, na którym codziennie jest sprawowana
Msza Święta. Poniżej, za grubym szkłem, by uchronić go przed natarczywością
przybywających, widać wystający nad posadzkę fragment pierwotnej skały. Ze
względu na duży napływ pielgrzymów i turystów rzadko można tu uzyskać skupienie
i pogrążyć się w modlitwie. Jeszcze trudniej o przeżycie misterium Via Dolorosa
w grupie. Dlatego po pobożnym nawiedzeniu Kalwarii pielgrzymi schodzą zazwyczaj
na dół, gdzie naprzeciw głównego wejścia do Bazyliki Grobu Pańskiego znajduje
się Kamień Namaszczenia. W Ewangelii według św. Jana czytamy, że Józef z
Arymatei i Nikodem "wzięli ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z
wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania" (J 19, 40).

Kamień Namaszczenia, barwy różowej, ma wymiary ok. 2,70 na 1,30 metra. Stale
jest pokryty wonnościami i pachnidłami, które odgrywają wielką rolę w kulturze
oraz pobożności i liturgii prawosławnej. Chrześcijanie prawosławni przykładają
ogromną wagę do ucałowania tego miejsca i pocierania o kamień fragmentów swojej
odzieży lub modlitewników. Pieczę nad kamieniem sprawują cztery wyznania –
Łacinnicy, Grecy, Ormianie i Koptowie. Obok umieszczono osiem lamp i wiele
świeczników. Stąd blisko już do miejsca, gdzie zostało złożone ciało Jezusa. W
ostatnich latach, gdy znacznie nasilił się ruch pielgrzymkowy z Polski, także
Polacy chętnie przeżywają tutaj 13. stację Drogi Krzyżowej, mając z jednej
strony Kalwarię, a z drugiej Grób Pański. W pobliżu znajduje się także kaplica
ormiańska, a w niej okrągły kamień, czczony jako miejsce, z którego kobiety,
które towarzyszyły Jezusowi, obserwowały wydarzenia Jego męki, śmierci i
pogrzebu. Zgodnie ze zwyczajem semickim, nadal przestrzeganym przez Żydów i
Arabów, wszystkie czynności pogrzebowe przy zmarłych były i nadal są
zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn.
Stacja 14: Ciało Jezusa złożone do grobu. Ponieważ wewnątrz kaplicy, która
chroni Grób Jezusa, może się zmieścić tylko kilka osób, na wejście do niej
prawie zawsze czeka długa kolejka wiernych. Zdarza się nawet, że w innym czasie
trzeba ponawiać próbę wejścia, ponieważ chętnych do nawiedzenia Grobu jest zbyt
wielu. Ostatnią stację Drogi Krzyżowej należy zatem przeżywać na zewnątrz,
zwłaszcza w większej grupie pielgrzymkowej, również dlatego, że kaplica należy
do Greków, którzy niechętnie odnoszą się do głośnej modlitwy katolików i
wiernych innych wyznań. Mimo to w ściśle ustalonej porze dnia, zawsze rano, w
kaplicy może być sprawowana Msza św. w obrządku łacińskim. W oczekiwaniu na
wejście wierni modlą się w tym szczególnym miejscu zwłaszcza za swoich zmarłych.
Tutaj naprawdę żywa jest świadomość, że męka, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa
przezwyciężyły śmierć oraz jej wszystkie ograniczenia.

Grób Pański

Pielgrzymowanie do Ziemi Świętej i Jerozolimy to przede wszystkim dotarcie na
Kalwarię oraz do Grobu Pana Jezusa. Obydwa miejsca są położone bardzo blisko
siebie: "A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, a w ogrodzie zaś nowy
grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam więc, ze względu na żydowski
dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu" (J 19,
41-42). Kalwaria i pusty Grób, usytuowane w czasach Jezusa zaraz za murami
Miasta Świętego, były w ciągu kilkunastu stuleci i wciąż pozostają przedmiotem
rywalizacji oraz napięć i wielu konfliktów ze strony różnych wyznań
chrześcijańskich. Z ich przejawami można się spotkać również dzisiaj, gdyż
chętnych do sprawowania opieki nad tymi miejscami nadal jest zbyt wielu. Zdarza
się, że i pielgrzymi nie przebierają w środkach, by osiągnąć cel swojej podróży
do Jerozolimy. Wyobraźnia, choćby najbardziej rozwinięta, zawodzi i jedynie
obecność na tym miejscu daje pojęcie o charakterze i specyfice wyjątkowego
sanktuarium.

Grób Pański to niewielka kaplica, której obecny kształt pochodzi z połowy XIX
wieku. Znajduje się ona w samym środku rotundy, która nosi nazwę Anastasis,
czyli "Zmartwychwstanie", w nawiązaniu do najstarszej budowli wzniesionej w
pierwszej połowie IV w. przez cesarza Konstantyna. Przed Wielkim Jubileuszem
Roku 2000 rotunda została odnowiona i znowu stała się widoczna górna dekoracja,
którą tworzą złote gwiazdy i arabeski. Na obrzeżach rotundy zbudowano krużganek,
przedzielony półpiętrem na dwie części. W jednej z nich katolicy umieścili
organy, używane podczas uroczystej liturgii sprawowanej w Kaplicy Grobu
Pańskiego. Sama kaplica liczy około 8,5 m długości oraz ok. 6 m szerokości i w
porównaniu z wysokością rotundy jest dosyć niska. Jej fasadę zdobią srebrne
lampy, zaś nad wejściem wiszą trzy wyobrażenia zmartwychwstania Jezusa, należące
do Łacinników, Greków i Ormian.

Zaraz za wejściem do kaplicy mieści się niewielki przedsionek, czczony jako
Kaplica Anioła. Zbliżony do planu kwadratu o bokach ok. 4 m każdy, jest uznawany
za wzmiankowane w Ewangeliach miejsce ukazania się anioła, który "zstąpił z
nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. Postać jego jaśniała jak
błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg" (Mt 28, 2-3). Zgodnie ze
starochrześcijańską tradycją, która jest tu jedynym solidnym nośnikiem pamięci,
fragment tego odsuniętego kamienia umieszczony na marmurowym piedestale znajduje
się w środku Kaplicy Anioła. Umieszczono w niej także mały marmurowy ołtarz, na
którym jest sprawowana Eucharystia. Kilkoro wiernych, którzy czekają na wejście
do właściwego grobu, przeżywa tutaj niezapomniane chwile, zdając sobie sprawę,
że to, co staje się teraz ich udziałem, w zasadzie nigdy się nie powtórzy.
Przecież tylko nieliczni mają łaskę powrotu do Ziemi Świętej, natomiast
wszystkim pozostałym musi wystarczyć kilkuminutowa bardzo intensywna obecność.

Niskie i ciasne wejście, które wymaga mocnego pochylenia się, prowadzi do
komory grobowej, to znaczy do Grobu Świętego, od którego bierze swoją nazwę cała
monumentalna bazylika. Boki prawie kwadratowego pomieszczenia liczą po mniej
więcej 2 metry. Na prawo od wejścia znajduje się marmurowa ława, umieszczona na
miejscu, gdzie złożono martwe ciało Jezusa. Pozostawało tam od wieczoru
Wielkiego Piątku przez Wielką Sobotę do nocy, która otwierała Niedzielę
Wielkanocną. W tym miejscu mamy jednak do czynienia ze znamiennym napięciem:
chrześcijanin naocznie uświadamia sobie, że grób, w którym przebywa, jest pusty,
a więc śmierć została skutecznie pokonana. Znajduje się on w sytuacji bardzo
podobnej do tej, jaką przeżyły kobiety, które pierwsze otrzymały wieść o
zmartwychwstaniu Pana: "Wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo
zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał" (Mt
28, 5-6). Kroczenie w Ziemi Świętej "śladami Jezusa" kończy się więc paradoksem
Jego fizycznej nieobecności wśród nas, odmienionej na korzyść całkowicie nowego
sposobu obecności, jaką nas obdarował.

Po przeciwnej stronie Kaplicy Grobu znajduje się niewielka kaplica, będąca w
posiadaniu Koptów, czyli chrześcijan egipskich. Otrzymali ją w pierwszej połowie
XVI w., by sprawować w niej swoją liturgię i mieć stały dostęp, jak inne duże
wyznania chrześcijańskie, do Grobu Pańskiego. Zwłaszcza w niedzielny poranek
zawsze dochodzą z niej piękne koptyjskie śpiewy i modlitwy. Koptowie chętnie
zapraszają do siebie wiernych innych wyznań, jest to bowiem doskonała
sposobność, by mogli się oni dowiedzieć o zapomnianych przez świat egipskich
wyznawcach Jezusa Chrystusa. Koptyjskie dzieci pokazują znak krzyża wytatuowany
nieco powyżej dłoni. Jest to nieusuwalne znamię przynależności do Chrystusa,
sporządzane z myślą o tym, by się Go nie wyprzeć podczas prześladowania i zbyt
trudnej próby wiary. Umieszczanie na rękach mężczyzn i kobiet takiego znaku
krzyża jest przyjęte w całym Kościele koptyjskim.

Kaplica św. Heleny i miejsce znalezienia Krzyża

Według tradycji starochrześcijańskiej, w pierwszej połowie IV w. do
Jerozolimy przybyła z Konstantynopola cesarzowa Helena w poszukiwaniu miejsc i
świadectw upamiętniających życie, działalność oraz mękę i śmierć Jezusa. Do
najważniejszych miejsc na jej szlaku należała Kalwaria i miejsce pustego grobu.
Domyślała się, że w ich pobliżu znajdzie też pozostałości krzyża, na którym
został umęczony Zbawiciel. I tak się stało. Kilkadziesiąt metrów dalej, w dość
głębokiej grocie, znaleziono resztki wielu krzyży. Przy jednym z nich umierająca
kobieta odzyskała zdrowie. Właśnie ten krzyż został pieczołowicie podzielony na
małe kawałki, które z Jerozolimy trafiły jako relikwie do różnych sanktuariów na
świecie, także do Polski, gdzie zbudowano klasztor na górze nazwanej Święty
Krzyż, z czego wzięły nazwę Góry Świętokrzyskie. Liturgiczne wspomnienie tego
wydarzenia obchodzimy 14 września jako święto Podwyższenia Krzyża Świętego.

Grota, o której mowa, została zamieniona na obszerną kaplicę, położoną
znacznie poniżej poziomu posadzki Bazyliki Grobu Pańskiego. Prowadzą do niej
szerokie schody, zaś schodząc, mija się kaplicę ormiańską, w której umieszczono
mozaiki z wyobrażeniami najważniejszych miejsc kultu w Armenii, która jako
pierwsze państwo na świecie przyjęła chrześcijaństwo za swoją oficjalną religię.
Mozaika nawiązuje do dramatycznego ludobójstwa popełnionego na Ormianach przez
Turków w latach 1915-1916, gdy w Europie szalała pierwsza wojna światowa.
Środkowy ołtarz w jej absydzie wzniesiono dla uczczenia św. Heleny. Natomiast
ołtarz boczny jest poświęcony św. Dyzmie, czyli "dobremu łotrowi", którego
zbawienie stanowi pierwszy dokonany przez samego Zbawiciela przypadek
kanonizacji: "Dziś ze Mną będziesz w raju" (Łk 23, 43).

Kolejne schody wiodą do łacińskiej kaplicy Znalezienia Krzyża. Początki kultu
sięgają tutaj IV w., o czym świadczą liczne dowody starochrześcijańskiej
pobożności, obok których zachowały się późniejsze, średniowieczne freski. Nad
ołtarzem umieszczono wykonany z brązu dużych rozmiarów posąg św. Heleny z
drzewem Krzyża. Kult Krzyża Świętego upowszechnił się tak bardzo, że zbudowano
wiele kościołów pod takim wezwaniem, w których w dzień liturgicznego święta
można uzyskać specjalny odpust.

"Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć?" (Łk 24, 26)

Najważniejszym wydarzeniem pierwszej wielkanocnej niedzieli był epizod z
dwoma uczniami, którzy bardzo rozczarowani tym, co się stało, wracali z
Jerozolimy do Emaus. W pewnej chwili przyłączył się do nich Nieznajomy, którym
okazał się Jezus. Poznawszy ich stan ducha, napominał: "O nierozumni, jak
nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż
Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały. I zaczynając od
Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach
odnosiło się do Niego" (Łk 24, 25-27). Jest to pierwszy przykład, podjętego po
zmartwychwstaniu i w jego świetle, chrystologicznego czytania i objaśniania
Starego Testamentu.

Od kilkunastu lat dotarcie do Emaus jest bardzo trudne, najczęściej
niemożliwe. Obowiązuje blokada tej osady, zarządzona przez Izraelczyków, i
wyjazd tam może się odbywać wyłącznie na własną odpowiedzialność. Upokorzona i
głodna ludność arabska nieprzyjaźnie patrzy na zamożnych pielgrzymów, czasami
zdarzają się nieprzyjemne incydenty, którym nie sposób zapobiec. Wygodniejsza
droga do Emaus jest zatarasowana przez wielkie kamienie, które uniemożliwiają
przejazd. By dotrzeć na miejsce, trzeba więc mieć kierowcę, który doskonale zna
topografię terenu na północ od Jerozolimy i potrafi się poruszać po krętej i
wyboistej drodze, na którą nie ma wstępu miejscowa ludność. Mieszkańcy tych
okolic mogą się po niej poruszać jedynie za okazaniem specjalnych przepustek. Z
tych powodów każda decyzja o podążaniu śladami uczniów zdążających do Emaus jest
obarczona sporym ryzykiem i dostarcza emocji, które z prawdziwym
pielgrzymowaniem mają niewiele wspólnego. Mimo to nie brakuje chętnych do
podjęcia tego trudu i pokonania piętrzących się przeszkód i trudności. Nie
trzeba wyjaśniać, że pielgrzymowanie do Emaus przyczynia się do zachowania i
utrzymania tego ważnego sanktuarium. Przypomnijmy, że pierwsza niedziela po
Wielkanocy jest w Kościele obchodzona jako "niedziela Emaus".

Starożytne Emaus nosi obecnie arabską nazwę al-Qubeibeh, czyli "Kopułka",
urobioną prawdopodobnie w nawiązaniu do kościoła zbudowanego tu kilkaset lat
temu przez krzyżowców. Aktualna świątynia została zbudowana na samym początku XX
w. i naśladuje architekturę z XII w., przyniesioną w te strony przez rycerzy z
Europy. W jej lewej nawie znajduje się prostokątna budowla, pokazywana jako "dom
Kleofasa", w którym dwaj uczniowie poznali Jezusa "przy łamaniu chleba", czyli
podczas sprawowania Eucharystii (Łk 24, 36). Wnętrze kościoła zostało zbudowane
z nietynkowanych kamieni, a obrazy w głównym ołtarzu przedstawiają Jezusa oraz
Jego dwóch rozmówców – Kleofasa i Symeona. Nad ołtarzem znajduje się
płaskorzeźba ze sceną "łamania chleba", o którym tak pięknie opowiada św.
Łukasz.

W okresie II wojny światowej w najbliższym sąsiedztwie klasztoru w Emaus
zostały przeprowadzone zakrojone na szeroką skalę prace archeologiczne. Wydobyto
na światło dzienne dużą osadę, a w niej pozostałości monet, skorup i świadectw z
okresu wypraw krzyżowych. Pod średniowieczną osadą zachowały się fragmenty
znacznie starszych budowli, datowanych na okres od III w. przed n.Chr. do VI w.
po n.Chr., czyli również na czasy Jezusa. Oczom archeologów ukazała się też
dawna droga rzymska, prowadząca w stronę Jerozolimy. Właśnie w jej pobliżu
znajdował się "dom Kleofasa", wkomponowany w istniejący kościół. Jeden z
polskich franciszkanów zadbał niegdyś, by w niewielkim ogrodzie zasadzić drzewa
cedrowe, przywiezione do Emaus z Libanu. Rozrosły się znakomicie, stanowiąc
doskonałą ilustrację aluzji do Libanu obecnych na kartach Starego Testamentu.

Nawiedzenie Emaus przypomina i podkreśla prawdę o Eucharystii jako darze
Zbawiciela dla Jego uczniów i wyznawców na czas, gdy dokona On już dzieła
zbawienia. Dzięki Eucharystii każdy chrześcijanin ma do Niego stały przystęp. Co
więcej, może się obficie karmić Ciałem i Krwią Pana, na skutek czego Jego
fizyczna nieobecność nie jest już dla nas tak dotkliwa. Za swojego ziemskiego
życia Jezus był dostępny jako prawdziwy Człowiek: nauczał, działał i podróżował,
aczkolwiek najwięcej dokonał wtedy, gdy zawieszony na Krzyżu został całkowicie
unieruchomiony. Zmartwychwstanie radykalnie odmieniło Jego los i potwierdziło,
że – jak powiedział Jan Paweł II – "nie ma miłości ponad Miłość". Chrześcijanin,
który w Emaus przeżywa Eucharystię, zdaje sobie sprawę, że to samo misterium
jest częścią jego życia wiarą w każdym miejscu na świecie, do którego się uda i
gdzie przebywa. Wszędzie bowiem, gdzie jest sprawowana Eucharystia, Jezus daje
się poznać "przy łamaniu chleba".

Ks. prof. Waldemar Chrostowski
Zdjęcia Ewa Sądej

drukuj