W bramie Wielkiego Tygodnia

Rozpoczynamy szczególny czas – Wielki Tydzień. Podczas procesji z
palmami w Niedzielę Palmową szczególnie brzmi tajemnicze "hosanna". W języku
hebrajskim oznacza ono m.in. "ocalać, zbawiać", również "wielbić, być
chwalonym". Słowo "hosanna" nie jest pospolitym terminem, używa się go w słynnym
Psalmie 118: "Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym.
(…) O Panie, wybaw! O Panie, daj pomyślność! [= hosanna]. Błogosławiony, który
przybywa w imię Pańskie!".

Gdy Jezus przybywa do Jerozolimy w imię Pańskie, proroctwo psalmu się
realizuje. Lud bardziej lub mniej świadomie prorokuje, ogłaszając nadejście
"Błogosławionego". Jest on odrzucony przez starszyznę, jak psalmiczny kamień
odrzucony przez budowniczych, jednak to on ma być "kamieniem węgielnym". "Kamień
węgielny" pochodzi od terminu "węgieł", który oznacza miejsce zetknięcia się
dwóch ścian w narożniku, miejsce najbardziej obciążone, oparte na kamieniu
wkopanym w podłoże, kamieniu "węgielnym". Chrystus stanie się kamieniem
węgielnym, czyli fundamentem.

Syn Boga jest także fundamentem przeżyć Wielkiego Tygodnia. W tym czasie na
Jezusie skupiają się wszystkie obrzędy, nawet błogosławieństwo pokarmów w Wielką
Sobotę, choć wielu tego nie zauważa.

Wielki Tydzień w języku łacińskim ma piękną nazwę "Tydzień Święty" (Hebdomada
Sancta). Stary podręcznik do liturgiki przypomina za św. Janem Chryzostomem, że
ten czas nazywa się tak dlatego, że Kościół "rozpamiętuje w nim wielkie i święte
tajemnice". W liturgii słowo "rozpamiętywać, pamiątka" (gr. anamnesis) nie jest
zwykłym przypominaniem sobie jakiejś starej historii, ale czymś o wiele
większym: anamnezą, czyli uobecnieniem. Kościół w Jerozolimie już w IV wieku
"odtwarzał" poprzez liczne celebracje ostatni tydzień z życia Jezusa. Wierni, co
roku tak samo przejęci, jakby byli naocznymi świadkami wydarzeń zbawczych,
gromadzili się dokładnie w tych samych miejscach, gdzie rozgrywały się
dramatyczne epizody, które zaprowadziły Zbawiciela na Golgotę. Słuchali
fragmentów Ewangelii o kolejnych "stacjach" drogi Jezusa na Górę Pasji i w
najświętszych miejscach sprawowali Eucharystię. Czas jakby zataczał krąg, wiele
lat po Chrystusie nowi wierni stawali w Wieczerniku, w Ogrodzie Oliwnym, przy
więzieniu Jezusa, przy słupie biczowania, szli tymi samymi drogami na wzgórze
Golgoty, czuwali przy grocie Grobu Pańskiego. Poprzez naśladowanie gestów i słów
Jezusa w ich sercach uobecniało się tamto jedyne Odkupienie.

Dla całego Kościoła jerozolimski Wielki Tydzień stał się wzorem, jak przeżyć
na nowo czas łaski dany w święcie Paschy chrześcijańskiej. Wierni pragnęli
niejako przenosić się w czasie ku tamtym wydarzeniom, a tym samym poddawać się
uobecniającej sile ewangelicznej historii.

Także dzisiaj droga Wielkiego Tygodnia, słuchanie Słowa Bożego i sakramenty,
prowadzi wiernych na "szczyt roku liturgicznego": Triduum Męki i
Zmartwychwstania Pańskiego, czyli świętych trzech dni Paschy chrześcijan.

Spójrzmy na etapy tej drogi. Wielki Tydzień rozpoczyna się Niedzielą Palmową,
czyli Niedzielą Męki Pańskiej, której motywem przewodnim jest opis Męki
Chrystusa. Kolejne dni tygodnia prowadzą wiernych ścieżką przełomowych zdarzeń:
namaszczenie Jezusa w Betanii przedstawia go jako Mesjasza – Namaszczonego
(Wielki Poniedziałek); wieczernikowa zapowiedź zdrady Judasza i Piotra ukazuje,
jak nieuchronna jest konieczność ofiary Jezusa (Wielki Wtorek); kolejny dzień
przynosi opowiadanie o dramacie zdrady Judasza, co jednak nie zatrzymuje Jezusa
i Jego misji (Wielka Środa); w przepięknym Janowym opisie Ostatniej Wieczerzy
zatytułowanym "Do końca ich umiłował" Jezus zostawia swój testament uczniom i
Kościołowi (Wielki Czwartek); zaś opowiadanie "Męki naszego Pana Jezusa
Chrystusa" prowadzi wiernych na Golgotę, gdzie dokonuje się Odkupienie (Wielki
Piątek). Droga jednak tutaj się nie kończy, ponieważ w Wigilię Paschalną wraz z
ewangelicznymi kobietami stajemy przy bramie pustego grobu.

ks. Dominik Ostrowski

drukuj