Francuski parowóz traci siły

Francja, uważana za główną – obok Niemiec – lokomotywę, która miała
wyciągnąć eurostrefę z finansowego bagna, straciła najwyższą wiarygodność
kredytową. To oznacza, że w miarę pogłębiania się kryzysu euro sama może popaść
w kryzys zadłużenia. Po obniżce przez agencję Standard & Poor´s ratingów
dziewięciu krajów eurostrefy rosną obawy o wiarygodność Europejskiego Funduszu
Stabilności.

Francja, kraj współtworzący twarde jądro eurostrefy, straciła najwyższy
rating – potrójne A i spadła o jeden poziom do AA+. To samo spotkało innego
lidera, Austrię. Włochy, zdegradowane o dwa poziomy, po raz pierwszy w historii
wylądowały na poziomie BBB+, takim jak Kazachstan, Peru czy Kolumbia. Ta sama
skala obniżki dotknęła Hiszpanię, Portugalię i Cypr (dwa ostatnie kraje znalazły
się na poziomie spekulacyjnym zwanym śmieciowym). Słowacja, Słowenia i Malta
zsunęły się o jeden stopień. Agencja ratingowa Standard & Poor´s obniżyła ocenę
wiarygodności kredytowej dziewięciu krajom strefy euro. Najwyższy rating
zachowały jedynie Niemcy, Finlandia, Holandia i Luksemburg, ale z tego grona
tylko Niemcom agencja dała perspektywę stabilną. Reszta krajów euro, za
wyjątkiem Niemiec i Słowacji, musi się liczyć z obniżeniem oceny w najbliższej
przyszłości.

Bez wzrostu euro nie wytrzyma
"Zmiany ratingu nie mówią światu nic nowego, S and P raczej podąża za rynkiem,
niż go prowadzi" – zauważył w komentarzu redakcyjnym amerykański dziennik "Wall
Street Journal". – Decyzja agencji o obniżeniu ratingu Francji jest obiektywnie
prawidłowa, aczkolwiek trochę spóźniona – potwierdza dr Cezary Mech, były
wiceminister finansów. Próba obniżenia wiarygodności Francji miała miejsce już
kilka tygodni temu, ale wówczas agencja – prawdopodobnie pod wpływem politycznej
presji – wycofała się, uznając, iż doszło do pomyłki. Słuszności obecnej decyzji
dowodzi fakt, że rynki od dawna żądają wyższych rentowności dla obligacji
francuskich niż niemieckich. Ostatnia emisja niemieckich bundów napotkała tak
duży popyt, że obligacje sprzedano przy ujemnej rentowności (tj. inwestorzy
zdecydowali się dopłacić, byle tylko ulokować kapitał w bezpiecznych niemieckich
papierach dłużnych).
Decyzja o obniżeniu ratingów odzwierciedla, zdaniem "WSJ", fakt, że działania
Europy w celu powstrzymania kryzysu zadłużenia nie tylko nie powstrzymały
zarazy, ale ją rozprzestrzeniły. Unia zareagowała na kryzys, udzielając
krajom-bankrutom pożyczek gwarantowanych przez kraje w dobrej kondycji, co
sprawiło, że zagrożenie przeniosło się także na silne kraje. Z kolei "New York
Times" ocenił, że decyzja agencji wskazuje europejskim liderom, że obrali
niewłaściwą drogę. Złudzeniem jest sądzić, że kryzys eurostrefy da się pokonać
przez same cięcia i restrykcje budżetowe – do tego potrzebne jest pobudzenie
gospodarki i wzrost. – Czas na zmianę kursu, Grecja i jej słabi sąsiedzi
potrzebują silniejszych krajów jak Niemcy, by pomogły im więcej wydawać i
pobudzić eksport – zaapelował "NYT".
– Projekty Komisji Europejskiej oraz Niemiec i Francji na rozwiązanie kryzysu
przynoszą efekty odwrotne od zamierzonych. Im bardziej kraje zadłużone tną
wydatki i oszczędzają, tym słabsza jest ich gospodarka, tym wyższe bezrobocie i
tym bardziej rośnie deficyt i zadłużenie, czego przykładem są Grecja i
Portugalia – zwraca uwagę Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK. Rating
Portugalii, mimo restrykcyjnego planu naprawczego i pomocy zewnętrznej, został
właśnie obniżony do śmieciowego poziomu. Spadł też rating Hiszpanii, która
wdraża program cięć. Bezrobocie w tym kraju osiągnęło rekordowy poziom 23 proc.,
najwyższy wśród krajów uprzemysłowionych. Bez pracy pozostaje 5,4 mln osób w
wieku produkcyjnym. – Zastosowanie terapii wskazanej przez Unię i Międzynarodowy
Fundusz Walutowy podcina finansową stabilność kraju. Obniżki ratingu są
następstwem tego stanu rzeczy, a nie przyczyną – podkreśla Szewczak.

Posypie się Fundusz Stabilności?
Reakcje w Unii Europejskiej na "hurtową" obniżkę ratingów są diametralnie
odmienne niż za oceanem.
– Decyzja agencji o obniżce ratingu Francji potwierdza plany rządu zmierzające
do obniżenia zadłużenia, mimo obaw, że kroki oszczędnościowe mogą zahamować
wzrost gospodarczy – powiedział premier Francji Fran÷ois Fillon. Media
podkreślają, że obniżka ratingu to cios wizerunkowy, który zmniejszy szanse
prezydenta Nicolasa Sarkozy´ego na reelekcję w wyborach za trzy miesiące.
– Zażądano od nas, byśmy szybciej wdrożyli pakt fiskalny – oświadczyła kanclerz
Niemiec Angela Merkel. Niemcy forsują międzyrządowy układ, tzw. pakt
stabilności, który ma zapewnić ścisłą dyscyplinę budżetową w eurostrefie i
krajach spoza euro, które zgłoszą dobrowolny akces do paktu. Pakt fiskalny
oznacza dla biedniejszych krajów wieloletnie zaciskanie pasa na spłatę długów,
zastój, recesję i bezrobocie. Dzięki temu Niemcy, główny beneficjent
wprowadzenia euro, unikną odpowiedzialności za długi wynikającej ze wspólnej
waluty.
– Agencje swoimi decyzjami wzbudzają niepewność na rynkach. Pora, by Unia
powołała własne niezależne agencje ratingowe – oświadczył szef niemieckiej
dyplomacji Guido Westerwelle.
– Moment decyzji o obniżce ratingów nie był wybrany przez przypadek. Ubolewam
nad irracjonalną decyzją S & P, która zapadła w chwili, gdy strefa euro toczy
decydującą walkę na wszystkich frontach, by odpowiedzieć na kryzys – oświadczył
komisarz UE ds. walutowych Olli Rehn. Jego zdaniem w obecnej sytuacji jeszcze
bardziej nieodzowna jest konsolidacja budżetowa, reformy strukturalne w strefie
euro, poprawa kondycji sektora bankowego oraz wzmocnienie wspólnego zarządzania
gospodarczego.
– Trzeba sfinalizować Europejski Mechanizm Stabilizacyjny, by mógł funkcjonować
od lipca tego roku – oznajmił Rehn. EMS ma zastąpić Europejskie Fundusz
Stabilizacji Finansowej.

Gwarancje eurostrefy
Tymczasem Europejski Fundusz Stabilizacji Finansowej znalazł się w opałach w
związku z obniżeniem ratingu Francji. Rating EFSF może być w związku z tym także
obniżony. Dotychczasową najwyższą ocenę wiarogodności Fundusz zawdzięcza temu,
że najwyższe ratingi posiadały Niemcy i Francja, które mają w nim 47 proc.
udziałów. Fundusz, obok środków własnych, wniesionych przez kraje euro,
dysponuje też gwarancjami państw eurostrefy, pod które może emitować obligacje w
celu gromadzenia środków na skup państwowych papierów dłużnych i
dokapitalizowanie banków. Jeśli jeden z głównych gwarantów traci najwyższą
wiarygodność kredytową, to na pozostałe kraje automatycznie przesuwa się większy
ciężar. W praktyce dotyczy to Niemiec, które będą musiały ponieść większy ciężar
ratowania eurostrefy.
– Strefa euro jest zdeterminowana, aby utrzymać najwyższy rating Funduszu –
zapowiedział szef eurogrupy Jean-Claude Juncker. Z wypowiedzi niemieckich wynika
jednak, że determinacja ma granice.
– Nie ma potrzeby zwiększania środków Funduszu, obecne ramy niemieckich
gwarancji z powodzeniem wystarczą – oświadczył niemiecki minister finansów
Wolfgang Schauble.
– Berlin będzie musiał podjąć trudną decyzję – czy wypisać większy czek, czy też
zgodzić się, aby Europejski Bank Centralny, wzorem FED i Banku Anglii, skupował
rządowe długi – ocenił Faisal Islam z TV Channel 4. Żeby uniknąć obniżki ratingu
EFSF, kraje z najwyższym ratingiem będą musiały znacznie zwiększyć swoje
gwarancje rządowe, co obciąży podatników. Sądząc po postawie Finlandii, która
przez wiele tygodni odmawiała udzielenia gwarancji na dotychczasowym poziomie
dla Funduszu, solidarna akcja bogatych krajów na rzecz biednych ma nikłe szanse
powodzenia. Kanclerz Merkel powiedziała, że może dojść do zmiany niemieckiego
prawa w celu ochrony niemieckich podatników przed konsekwencjami obniżki
ratingów w krajach euro, może być np. wprowadzony zakaz zakupu obligacji takich
krajów przez towarzystwa ubezpieczeniowe.
– Obniżka ratingów jeszcze bardziej uzależni europejskie banki od Europejskiego
Banku Centralnego – ocenił komentator BBC Robert Peston. Z jednej strony wartość
aktywów banków w postaci rządowych obligacji spadnie, z drugiej wzrośnie ryzyko,
ponieważ rodzime rządy nie będą w stanie udzielić bankom pomocy.
Wczoraj agencja ratingowa Fitch obniżyła perspektywę ratingu gospodarki
rosyjskiej z pozytywnej do stabilnej. Zmiana wiąże się z polityczną niepewnością
spowodowaną sporem wokół wyników wyborów do Dumy.

Małgorzata Goss
 

drukuj