Kiedy kolejne ekshumacje
Prokuratura wojskowa ciągle czeka na ekspertyzy rosyjskich akt
sądowo-medycznych dotyczących Przemysława Gosiewskiego i Stefana Melaka, którzy
zginęli w katastrofie smoleńskiej. To one zadecydują o dalszych losach wniosków
o ekshumację ich ciał.
– Biegli nie mają jakiegoś konkretnego terminu – mówi kpt. Marcin Maksjan z
Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Dodaje, że każde tego typu zlecenie dla
biegłych o przygotowanie ekspertyzy zawiera zalecenie, że powinna ona być
przygotowana "niezwłocznie".
Do Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu trafiły zaledwie trzy wnioski o
ekspertyzę nadesłanych z Rosji akt sądowo-medycznych ofiar katastrofy
smoleńskiej, mimo że podzespół w prokuraturze, który zajmuje się kompletowaniem
odpowiedniej dokumentacji, funkcjonuje już od pięciu miesięcy. W ciągu
ostatniego miesiąca w tym względzie nie odnotowano zwiększenia liczby wniosków.
– Nic się nie zmieniło – odpowiada Maksjan.
Według naszych ustaleń prokuratura w pierwszej kolejności skierowała do
wrocławskich biegłych wnioski o ekspertyzy dotyczące osób, w przypadku których
wpłynęły wnioski o ekshumację. Ekspertyza odnośnie do ministra Zbigniewa
Wassermanna była już gotowa w połowie zeszłego roku i zaowocowała
przeprowadzeniem ekshumacji. Natomiast opinie dotyczące Przemysława Gosiewskiego
i Stefana Melaka nadal są opracowywane.
Pełnomocnicy rodzin smoleńskich przyznają, że te ekspertyzy będą miały
znaczenie przy ostatecznej decyzji, czy przeprowadzić te ekshumacje. – Jeżeli
ekspertyza wyjdzie źle albo bardzo źle, to będzie pewnie decyzja ekshumacyjna –
uważa jeden z nich. – Tak jak się stało w przypadku ministra Wassermanna –
dodaje.
Co do zasadności tych wniosków pewni są członkowie rodzin i ich pełnomocnicy.
– W mojej ocenie, w przypadku Przemysława Gosiewskiego zachodzą wszelkie
przesłanki do ekshumacji, a nawet sekcji zwłok, ze względu na fundamentalne
rozbieżności między cechami anatomicznymi, stanem zdrowia za życia, a tymi
cechami odnotowanymi w dokumentacji rosyjskiej – podkreślał niejednokrotnie mec.
Rafał Rogalski, pełnomocnik kilku rodzin smoleńskich.
– Wzrost podany w rosyjskim dokumencie był o ponad 20 cm wyższy, niż brat
miał w rzeczywistości. Brat był dosyć otyły, czego nie zauważono. Poza tym
różnice w ubiorze. Ja go widziałem na zdjęciu podczas identyfikacji w białej
koszuli, a podali, że miał niebieską, podali uszkodzenia twarzy, czego nie
widziałem absolutnie – wskazuje Andrzej Melak. – To budzi moje zastrzeżenia i
przeświadczenie, że ten opis nie dotyczy jego – dodaje.
Rodziny jednak nie mają żadnych danych na temat postępu prac. – Żadnych
informacji nie mam, miałem tylko krótką informację po złożeniu wniosku, że to
jest w gestii śledczych, że decyzja zależy od prokuratury – mówi Andrzej Melak.
– A na razie nic nie mówią – ubolewa. – Nie raczą nawet powiedzieć ani tak, ani
nie – stwierdza dopytywana o informacje z prokuratury Beata Gosiewska.
Zenon Baranowski
