Pytanie o pięciolatki w szkole

Rodzice pięciolatków domagają się, by premier rozwiązał problem przesunięcia w czasie reformy dotyczącej obniżenia wieku szkolnego. O problemach związanych z reformą – zwłaszcza po przedwyborczych deklaracjach Donalda Tuska – rodzice piszą w listach. Dotychczas wysłali już tysiąc listów. Wciąż na żaden z nich nie otrzymali odpowiedzi.

Beata Piwowarczyk z akcji Ratuj Maluchy, która koordynuje listowną ofensywę rodziców mówi, że ich niepokój wzbudzają przede wszystkich warunki, w jakich muszą przebywać ich pociechy. Problemy te – jak mówi – wynikają z nieprzygotowanego do reformy systemu edukacji. Rodzice muszą kupować środki czystości typu papier toaletowy, mydło do rąk. Często dzieci w zerówkach chodzą do szkół na zmiany, co skutkuje tym, że pięciolatki kończą zajęcia o godzinie 17.00.

 

Dlatego też rodzice apelują, by rząd całkowicie wycofał się z reformy obniżenia wieku szkolnego, czyli posyłania sześciolatków do szkół i pięciolatków do zerówek, które często także są w szkołach.

W kampanii premier zapowiedział, że reforma wejdzie w życie od 2013 r. a nie w przyszłym roku, jak jest to zapisane w obowiązującej ustawie o systemie oświaty. Jednak dotąd rząd nic w tej sprawie nie zrobił. Beata Piwowarczyk mówi, że rodzice są tą sytuacją zaniepokojeni i zdenerwowani, domagają się podjęcia działań. Największe poruszenie wzbudza pytanie, co się stanie z dziećmi, które w tym roku musiały iść obowiązkowo do zerówki. Najprawdopodobniej będą musiały cały program powtarzać.

 

 

Źródło: RIRM

drukuj