Wybory w Tunezji

Dziewięć miesięcy po zakończeniu rewolucji w Tunezji, będącej kolebką arabskiej wiosny, mieszkańcy tego kraju pójdą dziś do urn w celu wybrania konstytuanty. Będzie ona miała rok na opracowanie nowej ustawy zasadniczej i przeprowadzenie wyborów parlamentarnych.

Niedzielne głosowanie jest oceniane przez obserwatorów jako historyczne po obaleniu w styczniu tego roku prezydenta Ben Alego po 23 latach rządów.
Rewolucja nie miała twarzy, ani liderów; kierował nią lud, który wyszedł na ulice z powodu niesprawiedliwości społecznej i rozwścieczony szerzącą się w ostatnich latach korupcją reżimowych władz.
Według ekspertów, dziś zamknie się pierwszy rozdział ludowego powstania w drodze wyboru 217 członków konstytuant.

Jak powiedział historyk prof. KUL i WSKSiM prof. Mieczysław Ryba najważniejsze jest teraz to żeby utworzyła się nowa polityczna rzeczywistość. Dodał, że zagrożeniem pozostaje możliwość wykreowania nowego dyktatora.

 

 

Ponad 7,3 miliona uprawnionych do głosowania w tym ponad 10-milionowym kraju będzie musiało wybierać spośród ok. 1,5 tys. list partyjnych i kandydatów niezależnych.
Obserwatorzy stwierdzili, że obraz sceny politycznej, głównie ze względu na liczbę startujących w wyborach ponad stu partii, jest złożony i zaciera się.

 

Głównym zadaniem konstytuanty będzie napisanie nowej ustawy zasadniczej, już trzeciej konstytucji Tunezji. Konstytuanta wybierze tymczasowego prezydenta, który desygnuje premiera, mającego stanąć na czele przejściowego rządu do czasu przeprowadzenia powszechnych wyborów parlamentarnych. Zadaniem konstytuanty będzie także napisanie nowej ustawy zasadniczej, już trzeciej konstytucji Tunezji po tych z 1861 r. i 1959 r.
Głosowanie jest organizowane przez niezależną komisję (Isie) w miejsce ministerstwa spraw wewnętrznych – zdyskredytowanego przez dziesiątki lat fałszowaniem wyborczych wyników.

Ściśle proporcjonalny system głosowania został przyjęty w celu wsparcia małych partii, które nie dysponują wielkimi środkami – od stycznia powstało około stu takich formacji. Pejzaż polityczny jest jednak zdominowany przez duże ugrupowania.
Według sondaży, faworytem wyborów jest umiarkowane ugrupowanie islamistyczne Hizb an-Nahda (Partia Odrodzenia) Raszida Ghannusziego, który pod koniec stycznia br. wrócił do Tunezji po 20 latach pobytu na uchodźstwie w Londynie. Ghannuszi ostrzegł przed „groźbą manipulacji wyników” i zagroził, że jego zwolennicy wyjdą na ulice, jeśli dojdzie do fałszerstw.

 

Źródło: PAP/RIRM

drukuj