300 miliardów to żadna łaska

Platforma Obywatelska w spotach wyborczych zachwala, że ma najbardziej
odpowiednią drużynę, aby "wyrwać" dla Polski wiele miliardów w nowym unijnym
budżecie. Dotychczasowe działania tej drużyny wskazują jednak, iż w pewnych
sprawach bardziej zależało jej na podleczeniu swoich kompleksów poprzez
przytakiwanie biurokratom z Brukseli niż na forsowaniu korzystnych rozwiązań dla
naszego kraju.

Od lipca Polska sprawuje przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej. Czy
kontynuując wiele ważnych spraw Unii Europejskiej, rozpoczętych przez kolejne
prezydencje, nasz kraj przeforsuje jakieś swoje koncepcje? Już na etapie
konstruowania priorytetów polskiej prezydencji pojawiały się wypowiedzi ze
strony rządzących, iż Polska skoncentruje się na kontynuacji programów już
podjętych w ramach Unii Europejskiej i żadnego typowo "polskiego" priorytetu nie
będzie. Oczywistość mierzenia się kolejnych prezydencji unijnych z bieżącymi
problemami nie przeszkadzała jednak choćby Francuzom w forsowaniu koncepcji Unii
Morza Śródziemnego, Szwedom – Strategii Bałtyckiej, czy Węgrom – Strategii
Dunajskiej. A w kontekście naszej prezydencji, jeszcze w czerwcu, przewodniczący
Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek mówił o roli Polski jako "poprawianiu
nastroju" w Unii Europejskiej.
Dziś w swoich wyborczych reklamówkach ekipa, która nie zamierzała forsować
koncepcji wyraźnie zaznaczających naszą obecność w Unii, obiecuje, że będzie
właściwie dbać o interesy naszego kraju i w nowym budżecie wywalczy dla Polski
300 miliardów złotych. Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Janusz Wojciechowski
wyliczył, iż jeżeli czterobilionowy (w złotych) budżet Unii Europejskiej
podzieli się pomiędzy członków UE, według proporcji ludnościowych, gdzie Polacy
stanowią około jednej trzynastej ludności, to Polsce powinno właśnie przypaść te
słynne – ze spotu wyborczego PO – 300 miliardów, a nawet trochę więcej. – To 300
miliardów, czyli jedna trzynasta całego budżetu, to nie jest żadna łaska. W
ogóle błędem jest zakładanie takiej kwoty, bo to ogranicza możliwości
negocjowania. A swoją drogą, ciekawe, w jaki sposób będzie walczył o ten budżet
działacz Platformy Janusz Lewandowski z komisarzem Unii Europejskiej do spraw
budżetu Januszem Lewandowskim – zaznaczył Wojciechowski.
Politycy PiS, którzy podczas wczorajszej konferencji prasowej podali w
wątpliwość prowadzenie przez obecny rząd na forum Unii Europejskiej skutecznej
polityki dla dobra naszego kraju, wyliczyli szereg przykładów mających
potwierdzać ich przekonanie. Janusz Wojciechowski zwracał uwagę, że przyjaciele
Platformy Obywatelskiej z koalicji w Unii Europejskiej sprzeciwili się
wyrównaniu dopłat dla polskich rolników. Europoseł PiS wyjaśniał, iż chodziło o
głosowanie w sprawie koncepcji jednolitej w całej UE stawki powierzchniowej przy
obliczaniu płatności bezpośrednich dla rolników. – To, o czym mówi koalicja:
stopniowe wyrównanie dopłat, to jest kapitulacja, to jest zgoda na dyskryminację
polskich rolników, nie wiadomo jeszcze, na jak długo: na 20, na 50 lat. Chcę
bardzo mocno podkreślić – po 2013 roku nie ma żadnych podstaw prawnych, żeby
dopłaty były zróżnicowane w taki sposób, że ich wysokość zależy nie od tego,
jakie są warunki gospodarowania, tylko od tego, że jeden rolnik jest Niemcem,
drugi Francuzem, a trzeci Polakiem – dodał Wojciechowski.
Politycy PiS wskazywali także nieskuteczność unijnej polityki rządu Donalda
Tuska w innych dziedzinach. Wyliczali m.in., iż ze 149 unijnych ambasad
obsadzono 136, a Polska ma tylko dwóch ambasadorów, podczas gdy Hiszpania – 11,
Belgia – 15, a Holandia – 7. Zwracali również uwagę, że CDU i CSU, niemieccy
koalicjanci Platformy w Parlamencie Europejskim, zignorowały niekorzystną dla
naszego interesu budowę Gazociągu Północnego oraz że rząd pozwolił narzucić
Polsce pakiet klimatyczny niosący dla naszej gospodarki fatalne skutki. Wytknęli
też, że Platforma i PSL wraz ze swoimi koalicjantami w europarlamencie byli
przeciw krajowym zakazom upraw roślin modyfikowanych genetycznie.

 

Artur Kowalski

drukuj