„Solidarność” wciąż inspiruje

Rozmowa z Aleksandrem Podrabinkiem, rosyjskim dziennikarzem,
działaczem opozycji antykomunistycznej

Jakiego rodzaju wspomnienia i skojarzenia ma Pan z dniem 31 sierpnia 1980
roku?

– 31 sierpnia 1980 roku siedziałem w więzieniu w północno-wschodniej Syberii pod
zarzutem oszczerstw rzucanych na system socjalistyczny. Niestety, nie docierały
tam żadne informacje o wydarzeniach na świecie. Dlatego też o utworzeniu w
Polsce "Solidarności" dowiedziałem się znacznie później, już jesienią.

Jednym z owoców pracy członków I Zjazdu "Solidarności" było Posłanie
Pierwszego Zjazdu Delegatów NSZZ "Solidarność" do ludzi pracy Europy Wschodniej.
Jak zostało ono przyjęte w Rosji?

– Trudno mi sądzić o tym, jak w ZSRS została przyjęta odezwa "Solidarności" do
obywateli Europy Wschodniej w tym momencie, kiedy została wydana – wszystko z
tego samego powodu: znajdowałem się w miejscu odosobnienia. Jednakże na
podstawie dużo późniejszych obserwacji mogę powiedzieć, że ta odezwa była
przyjmowana jako wezwanie do działań antykomunistycznych. Społeczność
demokratyczna, dysydenci i ich sympatycy przyjmowali tę odezwę i wszystko, co
było wtedy związane z "Solidarnością", z wielkim zachwytem i entuzjazmem.

Narodziny ruchu "Solidarność" przyczyniły się do wzmocnienia ducha wolności w
Rosji?

– "Solidarność" nie była pierwszym krokiem do wolności ani w Polsce, ani w ZSRS,
ale to był pierwszy przypadek w Europie Wschodniej, kiedy starania dysydentów i
intelektualistów przerodziły się w masowy ruch. To robiło duże wrażenie.
"Solidarność" zburzyła komunistyczny mit o tym, że antykomunizm to los ludzi z
marginesu społecznego, grupki inteligentów, "odszczepieńców". Na ludziach w
Związku Sowieckim wielkie wrażenie wywarło to, że przeciwko socjalizmowi
występują robotnicy, a ich główną bronią są strajki.

"Solidarność" miała być odpowiedzią na duchowe i społeczne potrzeby narodów i
krajów postkomunistycznych. Czy rzeczywiście tak się stało?

– "Solidarność" nie tyle dostarczyła uniwersalnych odpowiedzi na wszystkie
duchowe i społeczne potrzeby ludzi we wszystkich krajach Europy Wschodniej, ile
jej wartość dla innych socjalistycznych krajów polegała na tym, że ona
zamanifestowała polityczny sukces w przeciwstawieniu się komunizmowi. Przykład
"Solidarności" zainspirował wiele osób w krajach socjalizmu. Wielu uwierzyło, że
komunistycznemu reżimowi można z powodzeniem powiedzieć "nie".

Czy duch "Solidarności" jest wciąż obecny w Polsce, w Rosji i między naszymi
narodami?

– Myślę, że duch "Solidarności" nieco przygasł w dzisiejszej Polsce, a tym
bardziej w Rosji. Jednak nie należy się smucić z tego powodu. Zarówno polska
"Solidarność", jak i sowieccy dysydenci oraz czechosłowacka Karta 77 i wiele
innych ruchów oporu stanowiło specyficzną odpowiedź społeczeństwa na ucisk
komunistyczny. Każda epoka ma swoje wyzwania i swoje odpowiedzi. Niemniej
jednak, przechodząc do historii, "Solidarność" pozostaje wzorcem oporu. Jej
działalność studiują kubańscy dysydenci (ja sam nieraz przywoziłem do Hawany
materiały z historii "Solidarności"). W Rosji nazwę "Solidarność" nosi
najbardziej masowy ruch zjednoczonej demokratycznej opozycji. Wspomnienia o
polskiej "Solidarności" przedłużają jej życie.

Nasze społeczeństwa potrzebują obecnie odnowy duchowej. Czy "Solidarność"
może się na nowo narodzić?

– Rosja z pewnością potrzebuje duchowej odnowy. Sytuacja jednakże nie jest aż
tak ciężka jak w czasach komunistycznych, dlatego odrodzenie ducha
"Solidarności" w naszych krajach dzisiaj chyba nie jest możliwe. O przyszłości
gdybać nie chcę i nie zamierzam.
Myślę, że na świecie istnieje skarbonka, do której składane są doświadczenia z
oporu stawianego reżimom totalitarnym. To doświadczenie nieustannie jest
wykorzystywane przez tych, którzy obecnie w innych krajach przeciwstawiają się
totalitaryzmowi. Ta skarbonka to nasze wspólne mienie. Polska wniosła do niej
ogromny wkład.
 

Dziękuję za rozmowę.

Agnieszka Żurek

 

 

***************

 

 

Oleś Szewczenko, dziennikarz, więzień polityczny, Ukraina
W czasie kiedy powstała "Solidarność", byłem więźniem politycznym skazanym za
prowadzenie "antyradzieckiej agitacji i propagandy". Razem ze mną skazano wielu
ukraińskich intelektualistów, artystów i dziennikarzy. Wiadomość o powstaniu w
Polsce "Solidarności" była najpiękniejszą nowiną, jaką byliśmy w stanie sobie
wyobrazić. Od początku sądziliśmy, że "Solidarność" może być pierwszym krokiem
do stworzenia wyrwy w systemie komunistycznym, a następnie – do obalenia go.
Oczywiście informacje, jakie do nas docierały, były mocno okrojone, ponieważ
ukraińskie gazety i radio były podporządkowane Moskwie. Powstanie "Solidarności"
napełniło nas jednak nadzieją i sprawiło, że staliśmy się silniejsi, kiedy
mieliśmy do czynienia z funkcjonariuszami KGB, z którymi stykaliśmy się w
więzieniu. "Solidarność" reprezentowała dla nas ducha zachodniej demokracji
uosabianej przez takie osoby jak Papież Jan Paweł II i prezydent Stanów
Zjednoczonych Ronald Reagan.
 

not. AŻ

 

***************

 

Antanas Terleckas, przywódca Ligi Wolności Litwy, wieloletni więzień
polityczny, Litwa
Kiedy w Polsce zostały podpisane Porozumienia Sierpniowe,
siedziałem w więzieniu na Kołymie. Rok spędziłem w więzieniu KGB, dwa lata na
Uralu i cztery lata na zsyłce na Kołymie. Skazany zostałem za to, że opowiadałem
się za wolnością Litwy i innych krajów znajdujących się pod rządami komunistów.
Między nami, działaczami niepodległościowymi różnych krajów, także istniała
solidarność. Kiedy dowiedzieliśmy się o powstaniu "Solidarności", wszyscy
więźniowie bardzo się ucieszyli. Przyjechała do mnie wtedy żona i odebrała od
nas list, jaki wystosowaliśmy do działaczy polskiej "Solidarności". W liście tym
wyrażaliśmy nasze poparcie dla tego ruchu i właśnie? solidarność z jego
działaczami. Sygnatariuszami listu byli antykomunistyczni działacze rosyjscy,
ukraińscy, ja byłem jedynym przedstawicielem dysydentów litewskich. Napisaliśmy
w liście, że popieramy "Solidarność" i że dziękujemy, iż występuje ona w imieniu
wszystkich, którzy sprzeciwiają się komunizmowi.

not. AŻ

drukuj