Tymoszenko aresztowana

Była premier Ukrainy Julia Tymoszenko decyzją sądu w Kijowie została
aresztowana. Jest oskarżona o nadużycie władzy i sprzeniewierzenie państwowych
funduszy podczas kierowania rządem. Ona sama twierdzi, że zarzuty mają charakter
polityczny. Sprawa karna dotyczy kontraktów gazowych z Rosją. Według obecnych
władz w Kijowie, umowy te naraziły ukraiński skarb państwa na straty.

Decyzję o areszcie podjął sędzia Rodion Kiriejew na wniosek prokuratury.
Domagając się aresztowania byłej szefowej rządu, prokuratura wyjaśniła, że
oświadczenia oskarżonej i jej zachowanie nie pozwalają – jak wyraziła się
prokurator Lilia Frołowa – "na przestrzeganie norm proceduralnych". Argumentując
decyzję o zatrzymaniu Tymoszenko, sędzia Kiriejew oświadczył m.in., że była
premier świadomie przeciąga proces w swojej sprawie. W razie uznania Tymoszenko
za winną, byłej premier grozi co najmniej siedem lat więzienia.
Zdaniem byłej premier, oskarżenia pod jej adresem inspirowane są przez
prezydenta Wiktora Janukowycza, który dąży do zniszczenia swych przeciwników
politycznych przed zaplanowanymi na przyszły rok wyborami parlamentarnymi.
Tymoszenko była główną konkurentką Janukowycza w zwycięskich dla niego wyborach
prezydenckich w 2010 roku. – Prezydent wiele razy mówił, że sądy są niezależną
gałęzią władzy i on nie ma wpływu na ich działania – oświadczyła w odpowiedzi
rzecznik głowy państwa Daria Czepak.
Gdy Tymoszenko była wyprowadzana z sali sądowej przez milicjantów, obecni tam
deputowani jej bloku politycznego próbowali temu przeszkodzić. Zostali
odepchnięci przez funkcjonariuszy. Także siedzibę sądu oblegali zwolennicy byłej
premier. Starali się dostać na podwórze, atakowali ochraniających budynek
milicjantów, a następnie zablokowali więźniarkę, w której umieszczono Tymoszenko.
Tłum zajął główną ulicę Kijowa – Chreszczatyk. Ostatecznie oskarżoną wywieziono
pojazdem w asyście ok. 400 milicjantów. Stronnicy Tymoszenko wezwali tymczasem
Ukraińców do masowych protestów przeciwko jej aresztowaniu.
Zaniepokojenie z powodu uwięzienia byłej czołowej ukraińskiej polityk wyraziło
m.in. polskie MSZ. "Uważamy, iż jest to zbyt pochopny i drastyczny środek
przymusu bezpośredniego zastosowany wobec b. premier za niestosowanie się do
procedur sądowych i tym samym utrudnianie śledztwa" – czytamy w oficjalnym
oświadczeniu. Ze wsparciem dla aresztowanej pospieszyła także dyplomacja
rosyjska, przy okazji broniąc podpisanych przez nią rosyjsko-ukraińskich
porozumień gazowych z 2009 roku, które są przyczyną procesu. Zaniepokojenie
wyraził również przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. Władze
Ukrainy liczą jednak na to, że wczorajsza decyzja kijowskiego sądu nie wpłynie
na termin podpisania umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE wyznaczony na koniec
września.

 

PF, PAP

drukuj