Słyszeliśmy zza Wisły sowiecką artylerię
Z Franciszkiem Ukleją, harcerzem Szarych Szeregów, uczestnikiem walk
powstańczych na Mokotowie, rozmawia Jacek Dytkowski
Uroczystości przy pomniku Mokotów Walczący – 1944 mają dla Pana szczególne
znaczenie.
– Przede wszystkim jest to przypomnienie wszystkiego, co się działo w sierpniu
1944 r. na Mokotowie, oraz moich kolegów, którzy tu zginęli. Jako harcerze
Szarych Szeregów zostaliśmy włączeni do Zgrupowania Pułku Baszta. Nasze
działania obejmowały Dolny Mokotów.
Na czym polegało zaangażowanie harcerzy w Powstanie?
– Jako że byliśmy wtedy jeszcze bardzo młodzi, nie mieliśmy konkretnych zadań.
Nie uczestniczyliśmy w bezpośrednich walkach. Przede wszystkim obsługiwaliśmy
harcerską pocztę polową. Ja natomiast pomagałem rannym. Było ich bardzo wielu.
Do przewożenia rannych jeden z gospodarzy użyczył nam wóz z końmi. Kiedy przy
kościele OO. Bernardynów powstała barykada nie do przejścia, musieliśmy ich
transportować po kładce ułożonej nad rowem melioracyjnym na Sadybę, gdzie był
szpital. Było to trudne zadanie. Kiedy nasilił się atak bombowy Niemców, którego
skutkiem było zniszczenie naszego dowództwa w Forcie IX "Sadyba", Mokotów było
już ciężko utrzymać. Pojawiła się jednak możliwość wyjścia z niemieckiego
okrążenia. Dokonaliśmy tego pod koniec sierpnia, wychodząc wprost na pole obok
słabo pilnowanego przez Niemców terenu przy budynku Szkoły Głównej Gospodarstwa
Wiejskiego.
Jaka była atmosfera na początku Powstania?
– Powszechny entuzjazm. Później natomiast było ciężko. Słyszeliśmy zza Wisły
sowiecką artylerię. Nawet kiedy chcieliśmy ewakuować się pod koniec Powstania,
to niektórzy jeszcze mówili, że Rosjanie lada dzień wkroczą do Warszawy i
wypędzą Niemców. Wiadomo, jakie to były złudne nadzieje. Spotykam się często z
podważaniem zasadności wybuchu Powstania. Nikt nie chce natomiast odpowiedzieć,
co by było, gdybyśmy nie ruszyli do walki. Miasto przecież i tak byłoby
zniszczone. Niemcy zamierzali się bronić w Warszawie. Widziałem, jak ściągnęli
mężczyzn z Czernikowa i Sielc, którzy kopali rowy i tworzyli gniazda karabinów
maszynowych. Niemcy chcieli uczynić z miasta twierdzę. Myśli pan, że oni
pozostawiliby ludność cywilną na swoim zapleczu?
Dziękuję za rozmowę.
