Testament dla Pakistanu
Wiedział, że zginie. Mimo to ani na krok nie zszedł z drogi, którą
wytrwale podążał. Był gorliwym katolikiem i niezwykle odważnym politykiem.
Pakistański minister ds. mniejszości religijnych Shahbaz Bhatti został brutalnie
zamordowany w marcu tego roku w centrum Islamabadu za to, że domagał się
zniesienia tzw. ustawy o bluźnierstwie, przewidującej srogie kary, łącznie z
karą śmierci, za obrażanie uczuć muzułmańskiej większości. Zamordowany polityk
pozostawił po sobie duchowy testament, będący poruszającym świadectwem jego
życia, a jednocześnie potwierdzeniem oddania Bogu i służby bliźnim.
Shahbaz Bhatti urodził się w 1968 r. w miejscowości Khushpur w rodzinie
katolickiej. Ojciec był nauczycielem, a matka gospodynią domową. Rodzice
wychowywali go według chrześcijańskich wartości i nauk biblijnych, co – jak sam
przyznaje w swoim duchowym testamencie – miało duży wpływ na jego dzieciństwo i
dorosłe życie. Bardzo poważnie traktował swoją wiarę: "Od najmłodszych lat
uczęszczałem do kościoła, a prawdy wiary, ofiara i ukrzyżowanie Jezusa głęboko
mnie inspirowały". Miłość do Jezusa oraz świadomość niezwykle ciężkich warunków,
w jakich przyszło żyć pakistańskim chrześcijanom, skłoniły go do poświęcenia się
służbie Kościołowi. Bhatti opisuje doświadczenie z Wielkiego Piątku, kiedy to,
mając 13 lat, wysłuchał kazania o ofierze Jezusa złożonej dla odkupienia ludzi i
zbawienia świata. "Postanowiłem odpowiedzieć na tę Jego miłość, ofiarując swoją
miłość naszym braciom i siostrom, służąc chrześcijanom, zwłaszcza ubogim,
biednym i prześladowanym, którzy mieszkają w tym islamskim kraju". Mimo że potem
niejednokrotnie namawiano go, żeby zaprzestał prowadzonej przez siebie walki,
zawsze odmawiał, odrzucając oferowane mu zaszczyty i stanowiska. Nawet kiedy
narażał przez to swoje życie, jego odpowiedź zawsze brzmiała tak samo: "Nie,
chcę służyć innym jako zwykły człowiek". A swoje pragnienia ujmował następująco:
"Pragnę tylko jakiegoś miejsca u stóp Jezusa". Całym sobą starał się pokazywać,
że nie są to puste deklaracje i w tym upatrywał swoje największe szczęście.
"Chcę, żeby moje życie, mój charakter i moje czyny przemawiały za mnie i
świadczyły o tym, że podążam za Jezusem Chrystusem. To pragnienie jest we mnie
tak silne, że będę uważał się za uprzywilejowanego, jeśli trwając w wysiłku
służby biednym i prześladowanym chrześcijanom, Jezus przyjmie ofiarę z mego
życia. Chcę żyć i umrzeć dla Chrystusa" – deklarował.
Polityka w służbie ludziom
Shahbaz Bhatti był pierwszym w dziejach Pakistanu chrześcijaninem, który pełnił
funkcję ministra. Należał do Pakistańskiej Partii Ludowej. Członkiem tej partii
był również gubernator Prowincji Pendżab Salman Taseer, zabity w styczniu tego
roku za to, że zabiegał o uwolnienie Assi Bibi, chrześcijanki skazanej na karę
śmierci za obronę wiary. Na czele tego ugrupowania stała zamordowana w grudniu
2007 r. była premier Pakistanu Benazir Bhutto. Bhatti swoją polityczną karierę
rozpoczynał, angażując się w obronę praw człowieka. W 1985 r. współtworzył
Alians Mniejszości Pakistanu. Do Pakistańskiej Partii Ludowej przystąpił w 2002
roku. Sprawując urząd ministra do spraw mniejszości religijnych, dążył m.in. do
zagwarantowania udziału przedstawicieli innych religii niż islam w rządzie i
parlamencie. Jego polityczna działalność nie cieszyła się przychylnością ze
strony innych polityków oraz dużej części społeczeństwa. Pojawiały się nawet
głosy za zniesieniem ministerstwa, za które odpowiadał. Bhatti doskonale to
wyczuwał. Ekstremiści byli bardziej brutalni i "dosłowni". Wielokrotnie chcieli
go zabić lub uwięzić. Grozili mu, prześladowali i terroryzowali jego rodzinę.
Mimo to nie odczuwał strachu. I powtarzał, że dopóki żyje, nie zrezygnuje ze
swojej misji. Dążył do pokoju między religiami. Przypominał, że chrześcijanie z
całego świata, którzy nieśli pomoc poszkodowanym w 2005 r. w trzęsieniu ziemi
pakistańskim muzułmanom, zbudowali mosty solidarności, miłości, zrozumienia,
współpracy i tolerancji między chrześcijaństwem i islamem. Był przekonany, że
kontynuowanie tych wysiłków zaowocuje w końcu przezwyciężeniem oporu w sercach i
umysłach ekstremistów. Upatrywał w tym źródła dla pozytywnych zmian: "Ludzie nie
będą się nienawidzić ani zabijać w imię religii, ale będą się nawzajem kochać i
żyć w zgodzie, krzewiąc pokój i zrozumienie w tym regionie".
Droga na Kalwarię
Jego wiara była niezwykle żywa. Siłę i inspirację czerpał z lektury Pisma
Świętego oraz z przykładu życia Jezusa Chrystusa. "Im częściej czytam Stary i
Nowy Testament (…), tym bardziej czuję się umocniony, a moja determinacja
wzrasta. Kiedy rozmyślam o tym, że Jezus Chrystus ofiarował wszystko, że Bóg
posłał na ziemię swojego Syna po to, żeby nas uratować i odkupić, wtedy stawiam
sobie pytanie, jak ma wyglądać moja droga na Kalwarię. A nasz Pan odpowiada: weź
krzyż swój i chodź za mną" – napisał w swoim testamencie. Jego ulubionym
fragmentem były słowa Jezusa, wypowiedziane przez Niego w czasie Sądu
Ostatecznego na kartach Ewangelii św. Mateusza: "Bo byłem głodny, a daliście Mi
jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście
Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie;
byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie" (Mt 25, 35). Shahbaz Bhatti tłumaczy,
dlaczego starał się być jak najbardziej użyteczny w służbie bliźnim i temu
podporządkował całe swoje życie: "Kiedy widzę człowieka biednego lub
potrzebującego pomocy, myślę, że spotykam w nim samego Jezusa". Testament kończy
słowami: "Uważam, że potrzebujący, ubodzy i sieroty, niezależnie od tego,
jakiego są wyznania, powinni być traktowani przede wszystkim jako ludzie. Myślę,
że wszyscy oni są częścią mojego ciała w Chrystusie, że są prześladowaną i
potrzebującą częścią ciała Chrystusa". Bhatti zapisuje również obietnicę, która
w jego przypadku najprawdopodobniej już się spełniła: "Jeśli wypełnimy tę misję,
wtedy zdobędziemy miejsce u stóp Jezusa i będę mógł spojrzeć na Niego bez
wstydu".
Śmierć dla Jezusa
Także w wywiadach, których udzielał, pakistański minister nie pozostawiał cienia
wątpliwości, co jest dla niego celem nadrzędnym i jakie są motywy jego
działania, dając jednocześnie do zrozumienia, iż jest świadomy, jaki los go
wkrótce spotka. Mimo to odważnie przeciwstawiał się ustawie o bluźnierstwie
wykorzystywanej przez islamskich fundamentalistów do szykanowania mieszkających
w Pakistanie chrześcijan. Krótko przed śmiercią mówił: "Posługujące się przemocą
zbrojne organizacje, takie jak Talibowie czy Al-Kaida, dążą do
rozprzestrzenienia ich radykalnej filozofii w całym Pakistanie. Jednak pomimo
pogróżek będę nadal prowadził kampanię przeciwko "ustawie o bluźnierstwie" i
stawał w obronie uciskanych i prześladowanych mniejszości. Wierzę w Jezusa
Chrystusa, który oddał za nas swoje życie. Wiem, jak ważny jest Krzyż, dlatego
będę za Nim podążał. Za ten Krzyż gotów jestem umrzeć. Żyję dla swojej wspólnoty
i ludzi cierpiących i umrę, ponieważ walczę o ich prawa. Pogróżki nie sprawią,
że zrezygnuję ze swoich zasad i przekonań. Wolę umrzeć, niż pójść na kompromis i
zdradzić własne przekonania, takie jak sprawiedliwość". Prawo to jest
wykorzystywane przez islamskich fundamentalistów do szykanowania mieszkających w
Pakistanie chrześcijan.
Kiedy zabito Salmana Taseera, wiadomo było, że następny na liście islamskich
fundamentalistów jest właśnie Shahbaz Bhatti. Jeden z jego przyjaciół, Robinson
Asghar, namawiał go, aby ze względu na własne bezpieczeństwo na jakiś czas
wyjechał z Afganistanu. Ten jednak stanowczo odmówił.
Świadkowie twierdzą, że to, co wydarzyło się 2 marca br. rano, było prawdziwą
egzekucją. Zamaskowani sprawcy zatrzymali samochód, którym minister jechał do
pracy, i otworzyli do niego ogień. Nie miał żadnej ochrony. Trafiło go co
najmniej osiem kul. Zmarł w drodze do pobliskiego szpitala. Miał 42 lata.
Zabójcy uciekli przygotowanym samochodem. Na miejscu pozostawili ulotkę z
informacją, że za zabójstwem stoi talibańska organizacja zbrojna
Tehrik-i-Taliban.
"Będą was zabijać…"
W swoim testamencie duchowym Shahbaz Bhatti podkreślał swoje przywiązanie do
nauk zawartych w Piśmie Świętym. Patrząc na to, jak żył i jak zginął, przychodzi
na myśl fragment Ewangelii św. Mateusza: "Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was
zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów z powodu mego imienia" (Mt
24, 9). Ale można też przeczytać inne słowa Jezusa Chrystusa, które Bhatti z
całą pewnością znał, a które dodają otuchy i zawierają ważną wskazówkę: "Nie
bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się
raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle" (Mt 10, 28). Shahbaz
Bhatti nie bał się tych pierwszych. A tych drugich też już się bać nie musi.
Bogusław Rąpała
Federacja Pro Christiana rozpoczęła akcję zbierania podpisów pod prośbą o
wyniesienie na ołtarze pakistańskiego męczennika Shahbaza Bhattiego. W tym celu
utworzona została specjalna strona internetowa:
www.shabaz-bhatti-martyr.org
