Oszczędzanie na bezpieczeństwie
Chroniczne niedofinansowanie Państwowej Inspekcji Sanitarnej (PIS) i złe
ulokowanie w systemie prawnym państwa przekłada się na poziom bezpieczeństwa
zdrowotnego obywateli. W stacjach sanitarno-epidemiologicznych brakuje środków
na wszystko – naprawę sprzętu laboratoryjnego, zakup odczynników, szkła
laboratoryjnego, materiałów biurowych, wyposażenie pracowników laboratorium w
obuwie profilaktyczne.
Państwowa Inspekcja Sanitarna realizuje zadania z zakresu ochrony zdrowia
publicznego poprzez działania nadzorcze i zapobiegawcze – przeciwdziałanie
chorobom zakaźnym i niezakaźnym, chorobom zawodowym, prowadzi szeroką
profilaktykę ochrony zdrowia ludzkiego przed niekorzystnym wpływem środowiska.
Realizacja zadań określonych w ustawie o PIS ma znaczący wpływ na poprawę
zdrowia społeczeństwa, co przekłada się na oszczędności w sektorze opieki
zdrowotnej.
O Państwowej Inspekcji Sanitarnej i jej pracownikach opinia publiczna dowiaduje
się, gdy występuje zagrożenie chorobami typu: sepsa, ptasia grypa, dochodzi do
zakażeń szpitalnych, zbiorowych zatruć, w obrocie pojawia się zakażona żywność
lub potrzebna jest pomoc w walce z dopalaczami, w likwidowaniu skutków powodzi.
Reformy, czyli psucie
Nieprzemyślane próby reformowania inspekcji sanitarnej podejmowane od roku 1999
nadwerężyły mocno jej kondycję i poczyniły wiele szkód, zarówno poprzez
ograniczanie działalności, jak i rozmywanie kompetencji. Problemem, z jakim od
lat zmaga się inspekcja, jest chroniczne niedofinansowanie. W latach 1999-2001
inspekcja sanitarna działała w strukturach administracji zespolonej, co
negatywnie oceniły Biuro Bezpieczeństwa Narodowego i Najwyższa Izba Kontroli,
wykazując pogorszenie skuteczności działania w warunkach zespolenia. W roku 2002
PIS wyłączono ze struktur administracji zespolonej. Niestety, tylko na kilka
lat, ponieważ od stycznia 2010 r. organem założycielskim dla wojewódzkich i
powiatowych stacji sanitarno-epidemiologicznych jest wojewoda. Kuriozalną
sytuacją jest fakt, że wojewódzkie i powiatowe stacje
sanitarno-epidemiologiczne, będące zakładami opieki zdrowotnej, zostały
wyłączone ze struktur Ministerstwa Zdrowia. Główny inspektor sanitarny sprawuje
nad nimi nadzór merytoryczny i wyznacza zadania do realizacji, natomiast budżet
przyznaje wojewoda.
Ponowne zespolenie Państwowej Inspekcji Sanitarnej ze służbami wojewody i
starosty NSZZ "Solidarność" ocenia jako niekorzystne dla państwa, nieracjonalne
i utrudniające realizację zadań w zakresie zdrowia publicznego. Obszar zadaniowy
inspekcji jest bardzo szeroki i może być efektywnie realizowany jedynie w
przypadku działania inspekcji sanitarnej w strukturach administracji
niezespolonej, przy zachowaniu jednolitej polityki w obrębie kraju z gwarancją
zarządzania bezpieczeństwem sanitarnym w sposób jednolity i koordynowany przez
głównego inspektora sanitarnego.
Brakuje na wszystko
Państwowa Inspekcja Sanitarna od lat jest niedofinansowana. Do końca 2010 roku
braki w przyznanym budżecie na wydatki pozapłacowe inspektorzy sanitarni
uzupełniali środkami wypracowanymi z realizacji zadań w ramach dochodów
własnych. W roku 2010 stacje sanitarno-epidemiologiczne, szczególnie te, które
posiadają bazę akredytowanych laboratoriów, wyposażonych w specjalistyczny
sprzęt i aparaturę oraz kadrę z odpowiednimi, wysokimi kwalifikacjami,
wypracowały około 150 mln złotych w ramach dochodów własnych. Środki te zostały
wykorzystane na zapewnienie prawidłowego funkcjonowania stacji
sanitarno-epidemiologicznych.
Od stycznia 2011 roku nowelizacja ustawy o finansach publicznych zlikwidowała w
jednostkach budżetowych możliwość realizacji zadań w ramach dochodów własnych.
Dzisiaj uzyskane środki za badania i pomiary stacje sanitarno-epidemiologiczne
zobowiązane są przekazać do budżetu państwa. Ministerstwo Finansów z dużym
opóźnieniem i niechętnie wypłaca PIS środki z rezerwy celowej. Rodzi się
pytanie, czy w roku 2013 inspekcja sanitarna otrzyma realny budżet, zapewniający
prawidłowe funkcjonowanie stacji sanitarno-epidemiologicznych, realizację zadań
określonych w ustawie o Państwowej Inspekcji Sanitarnej i dodatkowych zadaniach
nakładanych w ciągu roku.
W stacjach sanitarno-epidemiologicznych brakuje środków na pokrycie zobowiązań:
naprawę sprzętu laboratoryjnego, zakup odczynników, szkła laboratoryjnego,
materiałów biurowych, zwrot kosztów za wyjazdy służbowe, wypłacenie pracownikom
ekwiwalentu za odzież i obuwie robocze, wyposażenie pracowników laboratorium w
obuwie profilaktyczne. Niektórzy inspektorzy sanitarni szukają "dziury w
prawie", która pozwoli na zmniejszenie odpisu na zakładowy fundusz świadczeń
socjalnych.
Znakomita większość pracowników stacji sanitarno-epidemiologicznych posiada
wyższe wykształcenie, specjalizację i studia podyplomowe. To specjaliści z
ogromną wiedzą merytoryczną, zdobytą nierzadko własnym kosztem. Natomiast nasze
wynagrodzenia różnią się drastycznie od wynagrodzeń innych pracowników ochrony
zdrowia i sfery budżetowej. Większość z nas otrzymuje wynagrodzenie na
minimalnym poziomie w swojej grupie zawodowej. Pensje nie są adekwatne do
wykonywanej pracy, niejednokrotnie niebezpiecznej (np. akcja dopalacze), i
posiadanego wykształcenia, a także rangi samej inspekcji sanitarnej stojącej na
straży zdrowia publicznego obywateli. Od kilku lat nie jesteśmy uwzględniani
nawet w podwyżkach inflacyjnych. Z powodu braku środków w budżecie płacowym
dyrektorzy stacji sanitarno-epidemiologicznych (będący jednocześnie państwowymi
inspektorami sanitarnymi) nie mogą awansować pracowników, którzy podnieśli
kwalifikacje zawodowe lub uzupełnili wykształcenie do wyższego.
Należy nadmienić, że w lutym 2007 r. Sekretariat Ochrony Zdrowia NSZZ
"Solidarność" podpisał porozumienie z ministrem zdrowia – śp. prof. dr. hab.
Zbigniewem Religą m.in. dotyczące wzrostu wynagrodzeń pracowników inspekcji
sanitarnej o 40 proc. przez cztery kolejne lata. W latach 2007-2008 nastąpił
wzrost budżetu na płace o 30 proc., pracownicy trzeci rok oczekują na wypłatę
ostatniej 10-procentowej raty, by zostało wypełnione zobowiązanie ministra.
Wzrost naszych wynagrodzeń zakończył się wraz z rządami Prawa i Sprawiedliwości.
Tak trudna sytuacja finansowa inspekcji sanitarnej może doprowadzić do
ograniczenia działań nadzorowych i laboratoryjnych.
Związki zawodowe i pracownicy stacji sanitarno-epidemiologicznych od trzech
miesięcy prowadzą akcję protestacyjną, która polega na wysyłaniu do prezydenta,
premiera, ministrów, posłów i senatorów petycji i protestów dotyczących sytuacji
finansowej inspekcji sanitarnej i pracowników zatrudnionych w stacjach
sanitarno-epidemiologicznych.
Na przestrzeni ostatnich 10 lat w służbie sanitarnej przeprowadzano różne
nieprzemyślane reorganizacje, polegające w szczególności na likwidacji bazy
laboratoryjnej i zwolnieniach pracowników. Z powodu powyższych działań i niskich
wynagrodzeń z inspekcji odeszło około 8 tys. pracowników. Obecnie pracuje około
17 tys. pracowników w działach merytorycznych i w administracji – a zadań do
realizacji każdego roku jest więcej.
Kadry Państwowej Inspekcji Sanitarnej zdołały zaistnieć w przestrzeni wspólnego
europejskiego rynku i bez wstydu rozpocząć wspólną pracę z partnerami z
instytucji publicznych Europy. Jest to zasługa wyłącznie pracowników, którzy z
determinacją podjęli to dzieło, bazując na wcześniej zgromadzonych zasobach
materialnych i intelektualnych.
NSZZ "Solidarność" i pracownicy służby sanitarnej oczekują od decydentów powrotu
Państwowej Inspekcji Sanitarnej w struktury Ministerstwa Zdrowia. Funkcjonowanie
jako struktury jednolitej resortu zdrowia było pozytywnie oceniane przez Komisję
Europejską, dawało gwarancję sprawnego zarządzania bezpieczeństwem sanitarnym i
zdrowotnym w sposób jednolity i skoordynowany.
Niezbędne jest zabezpieczenie realnych środków finansowych na prowadzenie przez
stacje sanitarno-epidemiologiczne działalności nadzorczo-zapobiegawczej i
laboratoryjnej, zwłaszcza w kontekście tak społecznie potrzebnych akcji jak
walka z dopalaczami i ryzyko skażenia żywności na masową skalę.
Oczekujemy także dotrzymywania zobowiązań podejmowanych przez rząd – realizacji
porozumienia w części dotyczącej wzrostu wynagrodzeń. Trudna, odpowiedzialna
służba publiczna, zaangażowanie i profesjonalizm pracowników powinny zasługiwać
nie tylko na słowa uznania ze strony premiera, ministra zdrowia czy wojewody,
ale również na godne wynagrodzenie.
Apelujemy, by nie niszczyć inspekcji, która realizuje nałożone zadania z pełną
odpowiedzialnością, zaangażowaniem i profesjonalnie.
Elżbieta Pisarczyk
Autorka jest przewodniczącą Sekcji Krajowej Pracowników Stacji
Sanitarno-Epidemiologicznych NSZZ "Solidarność".
