Biskupi bronią życia chorych
Każdy człowiek, który popiera samobójczy zamiar drugiego człowieka,
występuje przeciwko prawu moralnemu i staje się wspólnikiem zbrodniczego czynu
przeciw życiu. Każdy lekarz, który oferuje śmierć jako rozwiązanie problemów
zdrowotnych i "wyleczenie" z choroby poprzez tak zwane samobójstwo wspomagane,
staje się bezpośrednim sprawcą niesprawiedliwości, która nie może być
usprawiedliwiona nawet wówczas, gdy zostaje dokonana na żądanie. Przypomnieli o
tym amerykańscy biskupi w specjalnym dokumencie przyjętym przez Konferencję
Episkopatu Stanów Zjednoczonych podczas obrad w Seattle.
Ogłoszony przez Episkopat USA dokument jest pierwszym oficjalnym wystąpieniem
amerykańskich biskupów w sprawie eutanazji. Jak podkreślił ks. kard. Daniel Di
Nardo, zajęcia tak zdecydowanego stanowiska wymagała wzmożona działalność ruchów
domagających się legalizacji tego procederu, wpływających negatywnie na
świadomość społeczeństwa amerykańskiego. Przewodniczący Komisji Episkopatu
Stanów Zjednoczonych ds. Obrony Życia zwrócił uwagę, że za postulatem
legalizacji eutanazji kryją się przede wszystkim ogromne interesy finansowe
instytucji, które postanowiły szukać oszczędności w skracaniu bardzo kosztownej
niekiedy opieki zdrowotnej nad nieuleczalnie chorymi.
W dokumencie zatytułowanym "Przeżyć każdy dzień z godnością" amerykańscy biskupi
przeciwstawili się lansowanej w społeczeństwie tezie, według której "wspomagane
samobójstwo" miałoby być medyczną formą współczującego potraktowania osoby
nieuleczalnie chorej. Przypomnieli, że niezależnie od motywów eutanazja jest
moralnie niedopuszczalna. Każde bowiem działanie, którego zamiarem jest
uśmiercenie człowieka nieuleczalnie chorego, jest głęboko sprzeczne z godnością
osoby ludzkiej i poszanowaniem prawa Bożego, stąd zawsze zasługuje na
potępienie, niezależnie od okoliczności. Odnosząc się do fałszywego
"współczucia", którym próbuje się usprawiedliwiać "pomoc w śmierci", biskupi
zwrócili uwagę, iż stanowi ono wyłącznie kamuflaż jednoznacznej niegodziwości,
gdyż "jego ognisko tkwi nie w eliminowaniu cierpienia, lecz w eliminacji
pacjenta". Prawdziwe współczucie wyraża się bowiem w niesieniu ulgi w cierpieniu
ludziom chorym, a nie w ich unicestwianiu – podkreślili członkowie Konferencji
Episkopatu Stanów Zjednoczonych.
– Tylko w cywilizacji zwyrodniałej uśmiercenie cierpiącego może być traktowane
jako "akt miłości" – podkreśla, komentując dla "Naszego Dziennika" dokument
amerykańskiego Episkopatu, dr hab. Andrzej Lewandowicz, lekarz chorób
wewnętrznych. – Ideologia poprawności politycznej boi się jak ognia
stwierdzenia, że ma ono sens właśnie jako udział w odpokutowaniu za grzechy
swoje lub innych, że po śmierci człowiek nie jest w stanie niczego już dokonać.
Nie oznacza to wcale, że nie należy cierpienia zmniejszać, stosując dostępne
środki – zaznacza.
Dokument "Przeżyć każdy dzień z godnością" zwraca uwagę na fakt, że wielu ludzi
stających wobec nieuleczalnej choroby lęka się bólu i cierpienia. Ich niechęć do
utrzymywania przy życiu przez technologię medyczną wynika najczęściej ze
świadomości opuszczenia i bycia ciężarem dla innych. Księża biskupi zwracają
uwagę, że jest to między innymi skutek mentalności współczesnych społeczeństw,
które usiłują problem ludzkiego cierpienia zepchnąć na margines lub całkowicie
usunąć z życia.
Episkopat USA wskazuje, że powoływanie się w takim wypadku na "prawo do godnej
śmierci", mające być zrealizowane przez "wspomagane samobójstwo", nie jest
niczym innym jak zaprzeczeniem tej godności. Zwracając uwagę, że ludzie zbyt
łatwo dają się zwieść naiwnym wyobrażeniom o eutanazji, faktycznie wierząc, że
jest ona najlepszym przejawem współczucia, biskupi wskazują, że tak zwana
dobrowolna śmierć jest najczęściej konsekwencją presji czy wręcz podstępu ze
strony lekarzy. Podkreślają zarazem, że lekarze składający swoim pacjentom –
nawet na ich życzenie – ofertę odebrania im życia nie tylko naruszają składaną
przez siebie przysięgę Hipokratesa, ale zarazem są sprawcami "zepsucia" sztuki
medycznej.
"Gdy ludzie odczuwają pokusę postrzegania własnego życia jako mniej
wartościowego lub mniej znaczącego, wówczas najbardziej potrzebują miłości
innych, którzy dadzą im pewność własnej wartości" – czytamy w dokumencie.
Obowiązkiem społeczeństwa, a zwłaszcza środowiska medycznego, jest pomagać
nieuleczalnie chorym w walce z trudnościami, a nie traktować ich jako problem.
Jako ostrzeżenie dokument wskazuje fakt, że w krajach, takich choćby jak
Holandia, które wykorzystały pojęcie wolności, by usprawiedliwić "wspomagane
samobójstwo" i eutanazję, lekarze w końcu zaczęli uśmiercać ludzi, nie pytając
ich o zgodę. "Społeczeństwo, które pozbawia ludzi życia poprzez przyspieszanie i
ułatwianie im śmierci, straci ostatecznie szacunek dla innych praw i wolności" –
czytamy w dokumencie.
Sebastian Karczewski
*******************
Kościół nie może milczeć
Ks. bp dr Stefan Regmunt, przewodniczący Zespołu Episkopatu Polski ds.
Duszpasterstwa Służby Zdrowia:
Poszczególne stany w USA próbują tworzyć prawo sprzyjające eutanazji.
Kościół amerykański nie może zatem milczeć i staje w obronie życia. To, co się
dzieje w Stanach Zjednoczonych ze względu na łatwość przenoszenia informacji,
dociera na wszystke kontynenty świata. Stąd też i my nie możemy ignorować
aktywności tych, którzy dążą do wprowadzenia eutanazji. Zgodnie z wiarą
chrześcijańską życie człowieka jest darem od Boga i tylko Bóg może je zakończyć
tu, na ziemi. Znakiem chrześcijańskiego współczucia jest obecność przy człowieku
cierpiącym, szacunek wobec niego, współcierpienie, ukazanie wartości cierpienia
i jednocześnie pomoc w przyjęciu tego cierpienia, które pozostanie do końca
tajemnicą. Trzeba szukać rozwiązań zgodnych z prawem człowieka chorego, które
nie naruszają etyki lekarskiej i które są zgodne z Ewangelią.
not. MB
*******************
Opieka paliatywna zagrożona
Dr hab. Andrzej Lewandowicz, lekarz chorób wewnętrznych
Propaganda eutanazji jest zaprzeczeniem istoty opieki paliatywnej. Dwie
koncepcje podejścia do wartości życia oraz samego cierpienia wykluczają się
wzajemnie. Pierwsza – propagowana przez liberalną ideologię indywidualistyczną,
zakłada prymat quality of life – jakości życia nad samą wartością życia, które w
obliczu cierpienia, a nawet dalej, dyskomfortu subiektywnie odbieranego przez
chorego, staje się bezsensem.
Oprócz jawnej propagandy "eutanazji na życzenie" i przypadków skrajnych, tj.
"doktorów śmierci" podających truciznę lub odcinających żywienie, bardzo
niepokojące jest powolne, stopniowe redefiniowanie mentalności ludzi
niewątpliwie uczciwie podchodzących do pacjenta. Termin tej "humanistycznej"
nowomowy "jakości życia" w duchu poprawności politycznej bez refleksji przenika
do rozumowania części świata lekarskiego, który staje się arbitrem oceniającym,
nie przeczę, że z reguły w dobrej intencji, ten "parametr jakości".
W krajach ateistycznych, które zalegalizowały eutanazję, może to prowadzić
rzeczywiście prosto do zabójstwa dyktowanego fałszywą litością – w
rzeczywistości lękiem przed ciężarem czyjegoś cierpienia z zamiarem uwolnienia
się od niego. Nie oszukujmy się, pod tymi "humanistycznymi" hasłami kryje się
egoizm i "ekonomia", nie żadna miłość bliźniego.
