Misja IPN prędko nie wygaśnie
Z dr. Łukaszem Kamińskim, kandydatem na prezesa Instytutu Pamięci
Narodowej, rozmawia Zenon Baranowski
Członkowie Rady IPN, nawet ci, którzy głosowali na inne osoby, chwalą Pana
kandydaturę…
– Cieszę się z tego. To jest dobry prognostyk na przyszłość, że nastąpi dobra
współpraca z Radą oparta na kryteriach merytorycznych.
Przed Panem głosowanie w Sejmie, a jak wiadomo, jest ono testem politycznym.
Czy w związku z tym ma Pan jakieś obawy?
– Nie. Mam transparentny życiorys. Moje dokonania są znane. Dlatego nie obawiam
się spotkań z klubami parlamentarnymi. Jestem w stanie spokojnie odpowiadać na
wszelkie pytania.
Spotkania zostały już zaplanowane?
– Na razie nie. Publicznie pewne deklaracje o chęci spotkania padły. W przyszłym
tygodniu jest posiedzenie Sejmu. Zakładam, że takie zaproszenia dostanę.
Podczas przesłuchań stwierdził Pan, że IPN jest obecnie w zapaści…
– Instytut jest w stanie co najmniej bezładu, a chyba można użyć określenia, że
znalazł się w kryzysie w niektórych sferach swojej działalności.
Gdyby został Pan zatwierdzony, to przyjdzie Panu funkcjonować w innej formie
organizacyjnej, faktycznie dzielić władzę z Radą…
– Za podziałem władzy idzie też podział odpowiedzialności. Myślę, że na tę
kwestię należy spojrzeć od tej strony. Jestem przekonany, że tutaj dojdzie do
wypracowania zasad dobrej współpracy.
Ale IPN zdecydowanie protestował przeciwko tej nowelizacji z 2010 roku.
– Ustawa jest faktem. IPN to urząd państwowy i jego obowiązkiem jest wypełniać
ustawę w jej aktualnym brzmieniu.
Zakłada Pan wygaszanie pracy pionu śledczego. Czy oznacza to, że ten zakres
działalności Instytutu powoli staje się nieaktualny?
– To naturalny efekt, bo kolejne kategorie spraw ulegają przedawnieniu. Uchwała
Sądu Najwyższego z zeszłego roku sprawiła, że znaczna liczba spraw nie może już
być ścigana. IPN musi się przygotować na ustawowy termin 2020 r., kiedy to tylko
zbrodnie komunistyczne zakończone śmiercią ofiary będą mogły być ścigane. To
jest naturalny proces, który już tak naprawdę trwa. I trzeba go po prostu dobrze
zorganizować.
Prezes Janusz Kurtyka położył nacisk na ściganie przestępstw z okresu lat
70.-80. Ich sprawcy żyją, więc chyba pion śledczy ma jeszcze czym się zająć?
– Musimy pamiętać, że paradoksalnie trudniej jest badać sprawy z lat 80. Ale też
proponowałem Radzie, i to był jeden z elementów mojego programu, zorganizowanie
akcji "ostatniej szansy". To znaczy podania do publicznej wiadomości, jakie
zbrodnie są jeszcze w tej chwili ścigane, i szerokie rozpropagowanie tego
tematu, przy wsparciu mediów, aby osoby, które posiadają jakieś informacje i
mogą zeznawać w tego typu sprawach, zgłosiły się do naszych prokuratorów, aby
wykorzystać ten okres, w którym te zbrodnie mogą być ścigane.
Są problemy z tempem pracy pionu lustracyjnego. Zwraca się uwagę, że za mało
osób tam pracuje.
– To nie jest kwestia liczby ludzi, tylko pewnych spraw organizacyjnych.
Zasadniczym problemem jest możliwość dokonywania sprawdzeń, która w tej chwili
jest bardzo ograniczona, ponieważ jest to czynność wykonywana ręcznie w
istniejących kartotekach i innych pomocach archiwalnych. Natomiast moim pomysłem
na rozwiązanie tego problemu jest dokończenie bardzo zaawansowanej digitalizacji
kartotek. Stworzenie odpowiedniej bazy danych i umożliwienie pracownikom biura
lustracyjnego samodzielnego wykonywania sprawdzeń. Powinno to znacznie
przyspieszyć te czynności.
Pańska prezesura byłaby kontynuacją poprzedniej. Jest Pan człowiekiem
Kurtyki? To z jego nominacji został Pan szefem Biura Edukacji Publicznej…
– A z kolei prof. Leon Kieres mnie zatrudnił, jeszcze we Wrocławiu…
Prosta kontynuacja czy jakaś nowa formuła?
– Będzie jakiś element zmiany. Tak było, kiedy prof. Kurtyka obejmował
stanowisko prezesa. Ale on zawsze podkreślał, i ja to też będę czynił, że to
jest zawsze ten sam Instytut Pamięci Narodowej, który zmienia pewne metody
działania, szuka nowych rozwiązań, żeby wypełniać swoją misję jak najlepiej.
Natomiast Instytut od samego początku był ten sam.
I nadal ma rację bytu?
– Ma rację bytu. I misja, którą ma do zrealizowania, jeszcze dość długo nie
wygaśnie.
Dziękuję za rozmowę.
