Prace ruszą w sierpniu
Jeszcze w sierpniu polscy archeolodzy rozpoczną prace ekshumacyjne we
Włodzimierzu Wołyńskim na Ukrainie, gdzie spoczywają szczątki Polaków
rozstrzeliwanych przez NKWD. Tylko szczegółowe badania, na które brakuje
pieniędzy, mogą potwierdzić, czy są to – jak wszystko wskazuje – ofiary z tzw.
ukraińskiej listy katyńskiej. Konieczne będzie też godne upamiętnienie ofiar
sowieckiej zbrodni.
W trakcie prac ukraińskich archeologów, badających nawarstwienia kulturowe we
Włodzimierzu Wołyńskim od wczesnego średniowiecza do czasów współczesnych, na
głębokości ok. 1 metra, w trzech rzędach znaleziono pełne szkielety ok. 50 osób.
W sumie może być tam pochowanych nawet więcej niż kilkuset naszych rodaków. Jak
podkreśla w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" prof. Andrzej Kola z Instytutu
Archeologii UMK w Toruniu, który wraz z ukraińskimi archeologami oraz
przedstawicielami Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa uczestniczył w
oględzinach grodziska we Włodzimierzu, na podstawie wstępnych oględzin
przedmiotów zalegających pomiędzy szczątkami można stwierdzić, że są to głównie
ofiary polskie. Prawdopodobnie z końca czerwca 1941 r., a więc z okresu, kiedy
Niemcy uderzali na ZSRS. – Bez precyzyjnego datowania nie możemy z całą
pewnością powiedzieć, że są to ofiary z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej. Mogą
to tylko potwierdzić szczegółowe badania. Znamy przynajmniej częściowo
lokalizację jamy grobowej, a szczątki są częściowo już odsłonięte. Teraz
pozostaje określenie zasięgu grobu i przeprowadzenie metodycznej, pełnej
ekshumacji – uważa prof. Kola. Na dalsze prace we Włodzimierzu Wołyńskim
konieczne są pieniądze. Niewykluczone, że obok już odkrytych jest tam znacznie
więcej masowych grobów Polaków. Ich lokalizację i zasięg potwierdzą badania
archeologiczne przeprowadzone polskimi metodami. To z kolei pozwoli na ustalenie
programu dalszych prac ekshumacyjnych w tym miejscu. Jak podkreśla prof. Kola,
wstępne porozumienie z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa zakłada, że rada
częściowo sfinansuje eksplorację mogił we Włodzimierzu Wołyńskim z udziałem
polskich ekspertów. – Ustaliliśmy wstępnie program współpracy. Zaproponowałem
rozpoczęcie prac od połowy sierpnia do połowy września br., na co strona
ukraińska przystała. Tym samym, jeśli ROPWiM wyrazi zgodę, wraz z grupą polskich
archeologów, która obecnie pracuje w Bykowni, w sierpniu będziemy mogli
rozpocząć prace we Włodzimierzu Wołyńskim – zapowiada prof. Kola. Celem prac
polskich archeologów i antropologów we współpracy z archeologami ukraińskimi
będzie potwierdzenie ponad wszelką wątpliwość, że są to szczątki polskich ofiar.
– Na razie wszystko na to wskazuje, ponieważ wśród wydobytych przedmiotów są
polskie guziki wojskowe oraz polskie monety – dodaje profesor. Według
archeologów z Instytutu Archeologii Narodowej Akademii Nauk Ukrainy, oględziny
szczątków świadczą, że ofiary zostały zabite strzałem w tył głowy, a ich ręce
były skrępowane drutem kolczastym, co do złudzenia przypomina sposób mordu
polskich oficerów w Katyniu.
Pilnego dofinansowania prac archeologiczno-ekshumacyjnych we Włodzimierzu
Wołyńskim z zasobów rządowych oraz godnego pochowania spoczywających tam
szczątków domagała się od premiera opozycja. Posłowie PiS w interpelacji do
szefa rządu podkreślili m.in., że koszty prac archeologicznych szacowane na
mniej więcej 150 tys. zł strona polska jest w stanie wyasygnować bez kłopotu. –
Apelujemy, żeby premier osobiście zainteresował się tą sprawą. Owszem, fajnie
jest pograć w piłkę, zrobić szumne otwarcie kolejnego orlika, tymczasem tysiące
Polaków oczekuje na odpowiedź, gdzie znajdują się szczątki ich bliskich. Na ten
cel państwo polskie musi znaleźć pieniądze. W końcu ci ludzie ginęli za Ojczyznę
– argumentuje Dariusz Seliga. Wiceszef sejmowej Komisji Obrony Narodowej stawia
tezę, że nic nie stoi na przeszkodzie, by to polska armia, resort obrony podjęły
się poszukiwań grobów polskich żołnierzy. Prace mogłaby objąć mecenatem jedna ze
spółek Skarbu Państwa. – Skoro na stadion PGE Arena w Gdańsku – ośrodek premiera
Tuska – za sam szyld Polska Grupa Energetyczna wpłaca ok. 35 mln zł, to czy nie
można znaleźć spółki Skarbu Państwa, która pomoże sfinansować tak szczytne cele
i zorganizować godny pochówek naszym rodakom? – proponuje poseł Seliga.
Mariusz Kamieniecki
