Jan Paweł II a „fizycy”
Przez długie lata byłem przyjacielem ks. Karola Wojtyły, później Jana
Pawła II. Taki zaszczyt nigdy nie jest naprawdę zasłużony – jest natomiast
zawsze darem.
Przede wszystkim powinienem się wytłumaczyć, dlaczego słowo "fizycy" opatrzyłem
w cudzysłów. Otóż Karol Wojtyła, zarówno w okresie krakowskim, jak i
późniejszym, gdy został Papieżem, skupiał wokół siebie dwie główne grupy osób.
Do jednej należeli ci, którzy nastawieni byli na odkrywanie prawdy – ich
interesowały dyskusje na temat (że się tak wyrażę) struktury rzeczywistości. Do
drugiej należeli ci, których bardziej interesowało pytanie, jak należy żyć.
Pierwsza grupa uzyskała nazwę "fizyków", a druga "inżynierów". Należałem do tej
pierwszej grupy, będąc istotnie fizykiem. Ale w jej skład wchodzili i chemicy, i
matematycy, i biolodzy, i filozofowie, a nawet historycy. Niniejszy artykuł
zawiera moje wspomnienia dotyczące tej właśnie grupy. Konsumując ten dar przez
większą część mego życia, uczyłem się od tego nadzwyczajnego człowieka. Może
będzie na miejscu, gdy w tym artykule zakomunikuję dwa najważniejsze fakty z
lekcji, jaką było dla mnie obcowanie z ks. Karolem Wojtyłą. Po pierwsze,
poznałem potęgę abstrakcji, która daje człowiekowi możliwość myślenia i
rozumowania. Abstrakcji, która może sięgać tak daleko, że pomija wszystko z
wyjątkiem tego, że coś jest. A drugą ważną rzeczą jest fakt, że słowa jest mogę
użyć zarówno w odniesieniu do kamienia, jak i w odniesieniu do Boga. Muszę
jednak pamiętać o różnicy, co decyduje o analogii. Siła abstrakcji i siła
analogii – oto co niemal w pierwszej dyskusji zakomunikował mi przed laty ks.
Karol Wojtyła – wielki erudyta i znawca filozofii.
Moja i innych "fizyków" przygoda z filozofią rozpoczęła się w 1953 roku.
Dyskutowaliśmy, spierając się o prawdę, na wycieczkach narciarskich i pieszych,
a także w różnych domach, najczęściej u nas w domu, najpierw przy placu
Dominikańskim 1, a potem przy ul. św. Marka 8 – oczywiście w Krakowie. Potem,
gdy Karol Wojtyła został Papieżem, dyskusje te odbywały się co dwa lata w
letniej rezydencji Ojca Świętego w Castel Gandolfo. Pierwsze z tych "papieskich"
seminariów odbyło się w 1980 roku, a ostatnie z udziałem Jana Pawła II w 2003
roku. Materiały wszystkich seminariów – referaty i dyskusje – zostały
opublikowane w kolejnych książkach zatytułowanych "Nauka – Religia – Dzieje".
Lista uczestników podlegała pewnym wariacjom, ale jej trzon był niemal stały.
Oto niektóre nazwiska: prof. Antonina Kowalska – fizyk, prof. Andrzej Fuliński –
fizyk, ks. prof. Michał Heller – fizyk i astronom, ks. abp Józef Życiński –
teolog i kosmolog, prof. Jan Małecki – historyk, prof. Andrzej Tomczak –
historyk, prof. Władysław Stróżewski – filozof, prof. Zbigniew
Jacyna-Onyszkiewicz – fizyk, prof. Andrzej Schinzel – matematyk, prof. Andrzej
Staruszkiewicz – fizyk, piszący te słowa prof. Jerzy Janik – fizyk. Byli i inni,
też członkowie rodzin.
Dyskusje, w których uczestniczył Jan Paweł II, były nieskrępowane, swobodne i w
oczywisty sposób afirmujące autonomiczność nauk, wyraźnie przyjmowaną przez
Papieża. Podczas dyskusji i seminariów, a także w przerwach i dyskusjach Jan
Paweł II był dostępny dla każdego, kto chciał z Nim bardziej prywatnie
podyskutować. Na zakończenie chciałbym załączyć dwa cytaty z wypowiedzi Jana
Pawła II pochodzące z seminariów "Nauka – Religia – Dzieje" w Castel Gandolfo.
Oto jego wypowiedź z 1997 roku: "Wracam często myślą do roku 1953, do tej
pamiętnej wyprawy w Gorce, która dała początek naszym dyskusjom i która poniekąd
ukonstytuowała tak zwane środowisko fizyków. Wędrowaliśmy latem i zimą, łącząc
turystykę z dyskusją. W Krakowie spotykaliśmy się w gościnnym domu państwa
Janików, najpierw przy placu Dominikańskim, potem na ulicy św. Marka. Były także
spotkania u mnie na Franciszkańskiej, a od roku 1978 te spotkania przeniosły się
do Castel Gandolfo. Wszystko to dzisiaj wspominam z wielką wdzięcznością dla
Boga i ludzi, dla wszystkich obecnych tutaj, obecnych dzisiaj i dla wszystkich,
którzy w ciągu tych pięćdziesięciu prawie lat w jakikolwiek sposób uczestniczyli
w naszych spotkaniach".
I inna z 1995 roku: "Jedyne wyjście dla mnie to wrócić (wspomnieniami) jeszcze
dalej wstecz. Nie tylko do roku 1978, gdy ostatecznie wyprowadziłem się z
Krakowa, ale do roku 1953, czyli 42 lata wstecz, 42 lata – to więcej niż połowa
mojego życia, nie mówiąc już o innych nieobecnych. Dlaczego 42 lata wstecz? Bo
rok 1953… był bardzo ważny dla mnie. Był to okres stalinowski. Byliśmy na
przedpolu likwidacji Wydziału Teologicznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. W
tym roku się habilitowałem na tym właśnie Wydziale Teologicznym Uniwersytetu
Jagiellońskiego jako docent… W tym roku odbyły się też bardzo ważne wędrówki,
które jakoś wyznaczyły moje myślenie, moją twórczość. Mianowicie skończyłem
pisać moją habilitację. Wówczas wybraliśmy się w Bieszczady z Jurkiem
Ciesielskim, nie tylko z nim. To było w pierwszej połowie sierpnia, w drugiej
połowie sierpnia z tymże Jurkiem Ciesielskim, który już nie żyje od 25 lat,
wybraliśmy się pierwszy raz na kajaki na Brdę. I wreszcie, we wrześniu, gdy w
górach spadł już pierwszy śnieg, razem z Jurkiem (Janikiem), z Jasią (Janikową),
z fizykami wybraliśmy się na pierwszą wyprawę beskidzką, która zaczęła się w
Zawoi, od Babiej Góry, a skończyła się chyba gdzieś za Mogielicą. Ta wyprawa
była początkiem tego eksperymentu, dialogu filozoficzno-fizykalnego między
filozofami a fizykami. Bo okazało się, że Jurek chce mnie wysondować na temat
filozofii, od św. Tomasza i Arystotelesa, a ja się specjalnie nie broniłem.
Potem stało się to nawykiem, to dyskutowanie problemów między metafizyką i
fizyką… Zaczęliśmy to wtedy wałkować. To wałkowanie trwało długo, toczyło się
przez różne wyprawy, piesze przeważnie. Nie potrafiłbym ich wszystkich wymienić;
także zimą, narciarskie. A po 1978 roku przeniosło się do Castel Gandolfo. I
trzyma się tutaj mocno. Ja tu już jestem siedemnasty rok i nasze spotkania, nasz
dialog między filozofami a fizykami trwa w dalszym ciągu… Trzeba Panu Bogu za
to wszystko dziękować w wymiarze 42 lat. Ja miałem wtedy 33 lata życia, a Jerzy
Janik 26. Młodzi wtedy byliśmy. No i udoskonalać wciąż to, co jest naszym
dorobkiem, i spotykać się, dopóki się da".
Prof. Jerzy A. Janik
Autor jest fizykiem i matematykiem, długoletnim pracownikiem naukowym
Instytutu Fizyki Jądrowej im. H. Niewodniczańskiego w Krakowie, członkiem
Papieskiej Akademii Nauk.
