Widziałem ślady nierównej walki

Z Krzysztofem Łaziukiem, leśnikiem, miłośnikiem historii, członkiem
Stowarzyszenia Collegium Suprasliense, organizacji społecznej, której staraniem
odnaleziono mogiłę powstańców listopadowych na Kopnej Górze, rozmawia Adam
Białous

Jaka była historia poszukiwań mogiły koło Supraśla?
– Na początku zajmowaliśmy się tym zadaniem we dwóch, z historykiem Radosławem
Dobrowolskim, dzisiejszym burmistrzem Supraśla. Zgodnie z prawdą nie ma żadnych
przekazów historycznych, które by precyzyjnie określały położenie powstańczej
mogiły, dlatego znalezienie jej było rzeczą bardzo trudną. Wytypowaliśmy kilka
miejsc, gdzie ona potencjalnie mogła się znajdować. Pierwsze prace poszukiwawcze
wspólnie z naukowcami z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
przeprowadziliśmy w roku 2007 przy użyciu georadaru. Wówczas jednak mogiły nie
udało nam się odkryć; również w roku 2008 nie trafiliśmy na miejsce pochówku
powstańców. Przełom nastąpił w roku 2009, kiedy po sprawdzeniu wszystkich
wytypowanych do poszukiwań miejsc przyszła nam do głowy myśl, żeby przebadać
dodatkowo ziemię koło krzyża na Kopnej Górze, poświęconego powstańcom
styczniowym. Uważamy, że to była natchniona myśl, bo trafiona w dziesiątkę.

Dlaczego nie szukali Państwo tam od razu?
– Właśnie z racji tego, iż nie wzięliśmy pod uwagę, że autorzy postawionego
przed wojną krzyża, którymi byli leśnicy, mogli się pomylić, poświęcając go
powstańcom styczniowym. Wtedy przecież jeszcze żywa była pamięć Powstania
Styczniowego. Ba! Żyli jego weterani! Według ustnych przekazów, od dziesiątków
lat krążących wśród miejscowej ludności, gdzieś w Kopnej Górze spoczywają jacyś
powstańcy. Z czasem jednak zatarła się pamięć o szczegółach, zaczęto mówić o
powstańcach styczniowych. Symboliczny, jak nam się zdawało, pomnik postawiono tu
już w latach międzywojnia. Fundowało go Nadleśnictwo Sokółka. Wcześniej w tym
miejscu stały drewniane krzyże. Leśnicy nie wiedzieli, jacy powstańcy zginęli
pod Sokołdą, więc opierając się na przekazach miejscowej ludności, krzyż
poświęcono pamięci powstańców styczniowych. Nie znaleźliśmy informacji mówiących
o tym, że jest on również mogiłą, gdyż leśnicy najpewniej sami tego nie
wiedzieli.

Za pomocą jakiej metody badawczej udało się ustalić dokładne miejsce
pochówku?

– Używając metody odwiertów i pobierania z nich próbek. Badania próbek pokazały,
że w ziemi koło krzyża są duże ilości fosforanów, które się wydzielają, kiedy
rozkłada się ciało. Co ciekawe, fosforany te pozostają w miejscu spoczynku
szczątków ludzkich przez setki lat. To nas przekonało do rozpoczęcia wykopów.
Rzeczywiście, podczas pierwszych prac archeologicznych, prowadzonych na mogile
jesienią 2009 roku znaleźliśmy około 10 szkieletów ludzkich, ale wiedzieliśmy,
że jest ich tam znacznie więcej. Był to tylko wykop sondażowy, który miał
potwierdzić lub zaprzeczyć wynikom badań na zawartość fosforanów.
Zabezpieczyliśmy więc odkrytą komorę grobową. Natomiast historycy udokumentowali
odkrycie rysunkami i fotografiami. Po uzyskaniu pozwolenia na przeprowadzenie
ekshumacji i zaangażowaniu archeologów do eksploracji całej mogiły powróciliśmy
tam w październiku roku 2010. Wówczas z mogiły wydobyliśmy 46 kompletnych
szkieletów ludzkich. Po złożeniu ich do oddzielnych trumien w grudniu tego
samego roku, po wprowadzeniu żołnierskich szczątków do kościoła, nabożeństwie w
asyście wojska, harcerzy, grup rekonstrukcyjnych oraz mieszkańców Supraśla,
zostały one we wzruszającej scenerii płonących pochodni oraz padającego śniegu
umieszczone w kaplicy cmentarnej w Supraślu.

Obecnie szczątki powstańców bada specjalista z zakresu medycyny sądowej oraz
archeolog. Jakie są dotychczasowe wyniki tych prac?

– Obrażenia sugerują, że znaczna ich część mogła zostać odniesiona w wyniku
dobijania. Ponieważ większość uszkodzeń znajduje się w okolicy skroniowej,
wygląda to tak, jakby rannym powstańcom najpierw obracano głowę do pozycji
dogodnej do zadania śmiertelnych ciosów, a później po kolei dobijano uderzeniem
kolbą karabinu w skroń. Trudno przesądzać, czy tak rzeczywiście było, ale takie
wyobrażenie nieodparcie się nasuwa. Na niektórych szczątkach widnieją także
ślady nierównej walki. Na jednej z czaszek widać pozostałość po ranie ciętej,
zadanej prawdopodobnie od tyłu z wysokości jeźdźca. Inna ma ranę na czole i
uszkodzony oczodół. W szkieletach znaleziono także otwory po kulach i przekłuciu
szablą. Znaleźliśmy również przestrzeloną kość łopatkową, widać, że strzelono
temu powstańcowi w plecy. Są też czaszki przestrzelone od tyłu. Są również
obrażenia zagadkowe, dla przykładu ciało jednego z żołnierzy zostało całkowicie
przecięte na pół, na wysokości pasa. Znaleźliśmy również oddzielne szkielety
kończyn, jeszcze nie wiemy, czy obcięte podczas bitwy, czy amputowane po niej.

Czy na podstawie tych badań można stwierdzić, że sołdaci potraktowali ciała
polskich żołnierzy w sposób wyjątkowo pogardliwy?

– Rosjanie potraktowani powstańców jak zwierzęta, nie ludzi. Ciała rzucono do
jamy grobowej warstwami jedno na drugie. Moskale nie uszanowali żołnierskiej
godności polskich żołnierzy, zwłoki obdarli z mundurów, najpewniej wcześniej
okradli. W jamie grobowej znaleźliśmy m.in. niedopałki drewna z ogniska, które
Rosjanie rozpalili na jej brzegu. Widocznie rankiem, po bitwie, gotowali posiłek
na skraju miejsca pochówku i pilnowali, aby wszyscy powstańcy zostali wrzuceni
do jamy, i ewentualnie, żeby zedrzeć z nich, co się jeszcze da. Być może w grę
wchodziło szczególne potraktowanie ochotników, którzy przyłączyli się do
oddziału na tym terenie – wcielonego do Rosji Obwodu Białostockiego, a nie
autonomicznego Królestwa Polskiego. Niektórzy powstańcy niebędący wcześniej
żołnierzami regularnej armii (oddział był mieszany) ubrani byli w zdobyczne
mundury rosyjskie. Mogli zostać wzięci za dezerterów, co wyjaśniałoby w jakiejś
części brutalność wobec nich. Z ustnych przekazów oraz ze specyficznego sposobu
ułożenia znalezionych 2-3 szkieletów można wywnioskować, że doszło również do
wieszania jeńców.

Jakie uczucia wzbudził w Panu widok odkrytych w jamie grobowej szczątków
powstańców oraz obecne wyniki ich badań?

– Dla mnie osobiście odkrycie powstańczej mogiły oraz obraz zadanej im okrutnej
śmierci jest porażający. Tym bardziej że kiedy ekshumowaliśmy szczątki
powstańców, wiedziałem o tych polskich żołnierzach dosyć dużo, gdyż wcześniej
badałem dzieje oddziału, z którego pochodzili. Moje serce i wiedza sprawiły, że
są mi bliscy. Wielkie wrażenie wywarł na mnie odsłonięty szkielet jednego z
powstańców. Po jego ułożeniu można było poznać, że w chwili śmierci wzrok
kierował ku górze, miał szeroko otwarte usta, jakby krzyczał. Niesamowite
wrażenie sprawiły na mnie także czaszki dwóch spośród poległych. Ciemne ślady
towarzyszące zadanym cięciom i uderzeniom wyglądają jak bardzo wyraźne strużki
spływającej krwi. Choć specjaliści odnoszą się do tych śladów ze zrozumiałą
ostrożnością, ja nie potrafię przyjąć wytłumaczenia o przypadkowych,
pochodzących z gleby, wykwitach mineralnych: zacieki układają się dokładnie w
tych miejscach, w których spływałaby krew rannego. Mówimy o trzech urazach. Być
może to tylko przypadek, ja w to nie wierzę, ale to zapewne wyjaśnią dalsze
badania. Jednak wrażenie jest ogromne.

Udało się ustalić, z jakiego oddziału pochodzili polscy żołnierze polegli w
bitwie pod Sokołdą?

– Od czasu kiedy zajęliśmy się poszukiwaniami jamy grobowej, o której wspomniał
w swojej notatce, powstałej 180 lat temu, ksiądz Andruszkiewicz, badaliśmy w
Collegium Suprasliense przekazy historyczne dotyczące bitwy pod Sokołdą.
Wcześniej nikt nie zajmował się poważnie dociekaniem, czy rzeczywiście ten grób
istnieje, a tym bardziej, kto w nim spoczywa. Udało mi się ustalić, na podstawie
różnych niewielkich zapisów historycznych, m.in. wspomnianej notatki księdza
Andruszkiewicza, danych z archiwum rosyjskiego czy pamiętników powstańczych, że
powstańcy należeli do liczącego około tysiąca żołnierzy oddziału pułkownika
Józefa Zaliwskiego. Oddział ten po nieudanej próbie zdobycia Wilna przedzierał
się do Warszawy przez tereny Puszczy Knyszyńskiej, na których w tym okresie nie
było działań powstańczych, ale za to bardzo wiele rosyjskich oddziałów. Rosjanie
ciągle "deptali im po piętach", jednak oni nie bali się wchodzić do większych
miejscowości, takich jak np. Szudziałowo, żeby werbować tu żołnierzy. Pokazując
się publicznie, mieli też inny cel, chcieli zbudzić w tutejszym społeczeństwie
ducha patriotycznego. Większość żołnierzy oddziału pułkownika Zaliwskiego nie
pochodziła z Podlasia. Jeden z guzików znalezionych w jamie grobowej ma litery
WK, co oznacza województwo kaliskie – a dokładniej jazdę kaliską, na innym
guziku jest podana liczba 96, czyli numer wileńskiego pułku piechoty. Niestety,
to są tylko dwa czytelne guziki. Być może czegoś więcej dowiemy się po
konserwacji innych, nielicznych zabytków znalezionych przy szczątkach.

Jak można się dowiedzieć z notatki księdza Andruszkiewicza, po bitwie tylko
część ciał Rosjanie zakopali w odnalezionej jamie grobowej, szczątki innych
powstańców pogrzebano w różnych miejscach na terenie miejscowości Sokołda. Czy
będą ich Państwo szukać?

– Tak, planujemy dalsze prace poszukiwawcze. Powstańców w wyniku bitwy pod Kopną
Górą zginęło o wiele więcej, niż znaleźliśmy szczątków w jamie grobowej. Z
analizy różnych źródeł historycznych wynika, że podczas bitwy pod Sokołdą mogło
zginąć od 150 do 200 polskich żołnierzy. Udało się nam już wytypować kolejne
miejsce zbiorowego pochówku. Będziemy je badać metodą, która sprawdziła się w
przypadku pierwszego odkrycia.

Poszukiwania miejsca spoczynku powstańców prowadzili Państwo, nie szczędząc
czasu i środków, przez trzy lata. Od roku zabiegacie o godne miejsce pochówku,
którym będzie Mauzoleum Powstańców Listopadowych na Kopnej Górze. Dlaczego?

– Tak naprawdę wydarzenia pod Sokołdą są tylko niewiele znaczącym epizodem
tamtych wydarzeń. Drobnym odpryskiem. Ale dla nas są symbolem epoki 1831 roku.
Tak jak Grób Nieznanego Żołnierza kryjący szczątki tylko jednego patrioty jest
symbolem walki Narodu o niepodległość. Główną siłą, która nami kierowała podczas
poszukiwań mogiły i podczas obecnych starań o godny pochówek i stworzenie
odpowiedniego jego miejsca, była wola wyrwania z niemal całkowitego zapomnienia
o powstańcach, którzy walcząc w obronie wolności Ojczyzny, oddali swoje młode
życie. Od czasu, kiedy zostali w niegodny sposób pogrzebani przez Rosjan, nikt
nie podjął tego trudu, by oddać im zasłużony hołd. Podczas zaborów było to
niemożliwe z racji carskich surowych represji, które za to groziły. Po
odzyskaniu niepodległości pamięć o bitwie pod Sokołdą mocno się zatarła. Później
była wojna i czasy PRL, które też nie sprzyjały działaniom mającym na celu
upamiętnienie bohaterów walczących z najeźdźcą ze Wschodu. Ogólnie mówiąc,
pamięć o Powstaniu Listopadowym jest w społeczeństwie bardzo słaba. Niewiele się
robi, by zmienić ten stan rzeczy, w oczywisty sposób krzywdzący bohaterów tamtej
epoki – według wielu historyków szanse na wygraną były tam ogromne. To,
praktycznie rzecz biorąc, była wojna polsko-rosyjska, którą mogliśmy wygrać, a
nie powstanie w takim kształcie, jaki naszej wyobraźni narzuciło późniejsze o
ponad trzydzieści lat, zupełnie już inne Powstanie Styczniowe. Obchodziliśmy
niedawno 180. rocznicę wybuchu Powstania Listopadowego, a nie było z tej okazji
żadnych ogólnopolskich obchodów. Jeżeli uda nam się spełnić określone warunki
natury praktycznej, mamy obietnicę ministra Andrzeja Kunerta zorganizowania
takich obchodów oraz znaczącego wsparcia finansowego, by z okazji otwarcia
cmentarza w Kopnej Górze jeszcze w tym roku takie ogólnopolskie obchody się
odbyły. Jeżeli my, Polacy, nie będziemy pamiętać o naszych bohaterach – to kto
zachowa o nich pamięć?

Dziękuję z rozmowę.

drukuj