Poszło o stryszek
Julia Pitera dopuściła się czynów "nieetycznych, hańbiących" i za
narażenie na szwank dobrego imienia Platformy Obywatelskiej powinna zostać z
partii wykluczona. Tak uzasadniony wniosek o wyrzucenie z PO minister w
kancelarii premiera Donalda Tuska trafił do partyjnego sądu koleżeńskiego. Co
ciekawe, Pitera miała "hańbić" Platformę przed prawie dwunastoma laty.
Walka o kształt list wyborczych w Platformie Obywatelskiej osiągnęła apogeum.
Każdy wpływowy polityk PO, który w swoim regionie ma wewnątrz partii silną
konkurencję, nie może już spać spokojnie, by nie obudzić się z wbitym przez
partyjnego kolegę nożem w plecy. Działacze tej partii zaczęli już walczyć na
polityczną śmierć i życie.
Zdążył się o tym przekonać poseł PO Robert Węgrzyn, którego koledzy z Opolskiego
postanowili wyrzucić z partii pod pretekstem głupiej wypowiedzi przed
telewizyjną kamerą. Choć dykteryjkę posła o gejach i lesbijkach uznano za
skandaliczną, to jednak wcześniej, zanim zaawansowane stały się prace nad
układaniem list wyborczych, nikomu nie przychodziło do głowy wyrzucać Węgrzyna
za, łagodnie mówiąc, mało kulturalne wyrażanie się o posłance partii
opozycyjnej. Spokojnie może też spać wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski,
który na co dzień popisuje się substandardową kulturą osobistą.
Kolejnym znanym politykiem, którego koledzy partyjni wyrzucą z Platformy, może
być minister w kancelarii premiera Julia Pitera. Stosowny wniosek w tej sprawie,
z datą 24 marca, złożył do Mazowieckiego Regionalnego Sądu Koleżeńskiego PO
Piotr Kremplewski, wiceprzewodniczący warszawskiego Koła Mokotów Platformy
Obywatelskiej. Według wnioskodawcy, minister Pitera miała dopuścić się czynów
"nieetycznych i hańbiących". "(…) wnoszę o ukaranie Julii Pitery – posła na
Sejm RP z ramienia Platformy Obywatelskiej RP, karą wykluczenia z członkostwa w
Platformie Obywatelskiej RP w związku z nieprzestrzeganiem przez obwinioną
statutu Platformy Obywatelskiej, który nakłada na członka PO RP obowiązek
postępowania w życiu publicznym i prywatnym w sposób, który nie narazi na szwank
dobrego imienia Platformy Obywatelskiej RP" – czytamy w uzasadnieniu wniosku o
wyrzucenie Julii Pitery z Platformy.
Wniosek uzasadniony został ponadto "faktem dopuszczenia się przez obwinioną
czynów nieetycznych i hańbiących, a przez to działaniem na szkodę Platformy
Obywatelskiej RP". Wnioskodawca musiał długo zbierać się ze złożeniem wniosku o
wyrzucenie posłanki, gdyż Pitera miała "hańbić" Platformę przed prawie
dwunastoma laty.
Chodzi o sprawę z 1999 roku, kiedy Pitera jako warszawska radna wniosła do
prezydenta Warszawy skargę we własnej sprawie na działania Wydziału Geodezji i
Gospodarki Gruntami Mokotów Gminy Warszawa Centrum. Chodziło o sprawę
użytkowania przez Piterów niewykupionego przez nich strychu nad zajmowanym
mieszkaniem. W ten sposób – jak czytamy we wniosku o wyrzucenie posłanki – miała
nadużyć pełnionej funkcji radnej, a w wyniku tego naruszyć zasady obowiązujące
członków Platformy Obywatelskiej.
Do uzasadnienia o wyrzucenie Julii Pitery z Platformy Obywatelskiej dopisano
także dwa inne występki, jakich posłanka się dopuściła już jako minister w
kancelarii premiera Donalda Tuska, za co zresztą została ukarana przez sejmową
Komisję Etyki Poselskiej.
25 czerwca 2008 r. Komisja Etyki zwróciła Piterze uwagę na "niewłaściwe
postępowanie" w związku z tym, iż pełniąc funkcję pełnomocnika rządu do spraw
walki z korupcją, na konferencji prasowej niesłusznie wymieniła w kontekście
raportu Centralnego Biura Antykorupcyjnego dotyczącego nieprawidłowości przy
prywatyzacji mieszkań komunalnych w Szczecinie, nazwisko posłanki Prawa i
Sprawiedliwości Mirosławy Masłowskiej, niezwiązanej zupełnie ze sprawą, jako
współodpowiedzialnej. A 20 listopada 2008 r. Komisja udzieliła jej upomnienia za
"nieprawidłowe zachowanie" w związku z niedołożeniem należytej staranności przy
formułowaniu zarzutów protekcji pod adresem posła PSL Eugeniusza Kłopotka, w
wyniku czego pomówiła go niesłusznie.
Wniosek o usunięcie z Platformy Julii Pitery zbiega się z pytaniami ugrupowań
opozycyjnych o działalność minister. W połowie marca działacze PJN, próbując
pokusić się o podsumowanie aktywności minister, doszli do wniosku, iż nie
wiadomo, czym się ona zajmuje. Klub SLD natomiast, zarzucając Piterze brak
dokonań, wezwał ją we wtorek, aby poinformowała Sejm o efektach swojej pracy. O
działalności minister Pitery można było usłyszeć np. w kontekście prac nad jej
projektem ustawy lobbingowej, który nie tylko nie zyskał akceptacji
przedsiębiorców, lecz także uznania ministrów rządu Donalda Tuska. Brak pomysłu
Platformy na zagospodarowanie Julii Pitery czasami się mści. Być może właśnie z
braku innych zajęć piętnuje – jak ostatnio – niezgodne z ustawą antykorupcyjną
poczynania lokalnych działaczy samorządowych, w tym także tych z koalicyjnego
PSL. W okresie kampanii wyborczej wyciąganie tego typu spraw na światło dzienne
na pewno rządzącej koalicji nie służy. W tej sytuacji wniosek o usunięcie
posłanki z partii może stanowić perswazję, aby, przynajmniej w tej kadencji,
pani minister poprzestała na wykryciu zakupu dorsza za 8,16 zł.
Artur Kowalski
