Białoruski sąd nad polskością
Sąd Konstytucyjny Białorusi, odpowiednik polskiego Trybunału
Konstytucyjnego, rozpoczął wczoraj rozpatrywanie wniosku parlamentu, który
zwrócił się o opinię w sprawie zgodności polskiej ustawy o Karcie Polaka z
prawem międzynarodowym. Posiedzenie jest zamknięte dla mediów, a nawet
parlamentarzystów. Sędziowie będą jedynie analizować opinie prawne w tej
sprawie. Nie wiadomo, jak długo potrwa jej rozpatrywanie.
W lutym Izba Reprezentantów, niższa izba białoruskiego parlamentu, zwróciła się
do sądu, aby ocenił zgodność ustawy o Karcie Polaka "z ogólnie uznanymi zasadami
i normami prawa międzynarodowego". Takie kompetencje, w odniesieniu do
dokumentów przyjmowanych przez inne państwa lub organizacje międzynarodowe i
dotyczących interesów Białorusi, daje sądowi dekret prezydencki z 2008 roku.
Białoruscy deputowani uważają, że polska ustawa jest niezgodna z "wieloma
dokumentami międzynarodowymi", w tym z traktatem o dobrym sąsiedztwie i
współpracy, podpisanym przez Polskę i Białoruś w 1992 roku. Według nich, idea
Karty Polaka przeczy zasadom sformułowanym przez dokumenty takie jak Paryska
Karta Nowej Europy i inne, głównie powstałe w ramach OBWE.
Jest to o tyle znamienne, że również wczoraj zakończyło swoją działalność
mińskie biuro organizacji. Białoruś jest obecnie jedynym krajem europejskim,
który nie należy do OBWE. Zamknięcie biura spowodowane jest nieprzedłużeniem
mandatu biura przez władze Białorusi, co wiąże się z uznaniem przez OBWE wyborów
prezydenckich 19 grudnia ub.r. za niespełniające standardów demokratycznych.
– Jest to pewnego rodzaju kazus, by Sąd Konstytucyjny wypowiadał się w sprawie
prawa drugiego państwa. Obawiam się, że sami sędziowie będą mieli pewien
problem. Albo ustosunkują się do aspektów prawnomiędzynarodowych Karty Polaka,
czyli wewnętrznego prawa polskiego, albo skupią się na wewnętrznych implikacjach
istnienia Karty dla Białorusi. Ale nie widzę tu żadnego pola dla Sądu
Konstytucyjnego – powiedział "Naszemu Dziennikowi" Paweł Marczuk, I sekretarz
Ambasady RP w Mińsku. Karta nie ma żadnych bezpośrednich konsekwencji dla
porządku prawnego i administracji białoruskiej. – Uważam, że tym razem działania
Sądu Konstytucyjnego Białorusi mają wyłącznie wymiar informacyjno-propagandowy.
Usłyszymy po prostu kolejną krytykę Karty Polaka. Ale może pojawią się jakieś
nowe sankcjhmme – dodaje polski dyplomata. Oficjalnie mniejszość polska na
Białorusi liczy około 300 tys. osób. Jednak liczbę mieszkańców o polskich
korzeniach szacuje się nawet na ponad milion. Ilu z nich posiada Kartę Polaka,
oficjalnie nie wiadomo. Białoruski dziennik rządowy "Sowietskaja Biełorussija"
określił tę liczbę na 15 tysięcy. – Zainteresowanie Kartą jest bardzo duże, mimo
że władze niezbyt przychylnie patrzą na jej posiadaczy – zauważa Marczuk.
Inicjatywa białoruskich deputowanych zbiegła się z krytyką Karty Polaka w
oficjalnych mediach białoruskich. Karta została wprowadzona 29 marca 2008 r. i
jest przeznaczona dla obywateli krajów byłego ZSRS, których ustawodawstwo nie
pozwala na posiadanie podwójnego obywatelstwa. Przyznawana jest osobom mającym
poczucie przynależności do Narodu Polskiego, które wykażą, że co najmniej jedno
z ich rodziców lub dziadków albo dwoje pradziadków było narodowości polskiej lub
posiadało polskie obywatelstwo. Do otrzymania Karty wystarczy również trzyletnie
aktywne zaangażowanie w działalność polskiej mniejszości narodowej lub na rzecz
języka i kultury polskiej. Karta daje posiadaczom szereg ułatwień związanych z
otrzymaniem wizy polskiej, nauką, pracą, działalnością gospodarczą i leczeniem w
Polsce, uprawnia do zniżek w przejazdach kolejowych oraz bezpłatnego wstępu do
państwowych muzeów.
Piotr Falkowski
