Major Protasiuk nigdy nie ulegał panice
Z kpt. pilotem Tomaszem Nowosielskim, przyjacielem mjr. Arkadiusza
Protasiuka, dowódcy rządowego Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem
niedaleko Katynia, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler
Panie Kapitanie, jaka była Pana pierwsza myśl po otrzymaniu informacji o
katastrofie Tu-154M?
– Niedowierzanie. Cały czas przewijała się myśl, że może tylko samolot jest
uszkodzony, że nikt nie zginął… Nadzieja, że wiadomości ze Smoleńska są
przesadzone i niewiarygodne…
Wylatał Pan razem z mjr. Arkadiuszem Protasiukiem jako drugi pilot tysiące
wspólnych godzin. Jak zachowywał się on w trakcie lotów? Zdarzało się, że
popełniał jakieś błędy?
– Moim zdaniem, Arek był bardzo dobrym dowódcą, jego decyzje były trafne i
klarowne. Równocześnie był bardzo otwarty, a współpraca w załodze układała się
bardzo dobrze. Osobiście miałem odczucie, że Arek dba o nas, o nasze
bezpieczeństwo, że czuje się za nas odpowiedzialny. Darzyliśmy się zaufaniem i
wydaje mi się, że tworzyliśmy zgrany zespół. Arek nigdy nie ulegał panice ani
nadmiernej ekscytacji. Kontrolował każdą wykonywaną przez siebie i innych
czynność.
Od jak dawna znał Pan mjr. Protasiuka?
– Poznaliśmy się jeszcze w trakcie studiów w Wyższej Szkole Oficerskiej Sił
Powietrznych, około 14 lat temu. Pamiętam, jak kiedyś zaczepił mnie na schodach
w budynku uczelni, okazało się, że nasi rodzice mają wspólnych znajomych – to
przez nich dowiedzieliśmy się o sobie.
Co Pan w nim szczególnie cenił?
– Bezinteresowną chęć pomocy – to zawsze mi imponowało, nie pamiętam sytuacji,
kiedy poproszony o pomoc Arek nie pomagałby mi lub innym kolegom. Miał też wiele
innych cech, które mi osobiście bardzo odpowiadały – podobne poczucie humoru,
poczucie odpowiedzialności, wszechstronną wiedzę, otwartość na innych… Sporo
ich jeszcze można by wyliczać.
Jakie miał plany na przyszłość? Czym było dla niego latanie?
– Chyba jak każdy z nas wiązał przyszłość z lataniem, posiadał do tego wszelkie
kwalifikacje i cechy charakteru. Zdobywał kolejne uprawnienia, świadectwa,
poszerzał wiedzę teoretyczną i praktyczną. Co do drugiej części pytania –
lotnictwo po kilku latach pracy staje się stylem życia. Jeśli ktoś robi to, co
naprawdę kocha, nie jest w stanie się znudzić lub porzucić myśli o swojej pracy.
Arek był tego przykładem, latanie dawało mu bardzo dużo radości i satysfakcji.
Mówi się, że mjr Protasiuk posiadał w specpułku największe doświadczenie w
lataniu na tupolewie. Zgadza się Pan z tą oceną?
– Arek latał na tupolewie od około dziesięciu lat, wylatał na tym typie samolotu
tysiące godzin. Przez te lata wykonywał loty w różnych warunkach, w różnych
rejonach świata, w różnych okolicznościach. Pozwoliło mu to zdobyć ogromne
doświadczenie oraz praktykę w lataniu na Tu-154M.
Jak mjr Protasiuk podchodził do swojej pracy, stawianych przed nim celów?
– Stawiane przed nim zadania traktował bardzo poważnie i rozważnie. Zawsze dążył
do tego, by realizować je w jak najlepszy sposób. Kreatywnie rozwiązywał
problemy, wychodził z własną inicjatywą. Praca sprawiała mu satysfakcję i często
widać było po rozpromienionym Arku, że jest zadowolony z dobrze wykonanej pracy.
Co sądzili o nim koledzy ze specpułku?
– Arek łączył w sobie wiele bardzo pozytywnych cech. Wzbudzał nie tylko
sympatię, ale też szacunek. Zawsze służył pomocą, był otwarty na innych, nigdy
nie widziałem u niego żadnych przejawów agresji, a za to ogromne poczucie
humoru. Jego takt, szacunek dla innych i przyjazny sposób bycia zjednywały mu
ludzi wokół. Posiadał też dużą wiedzę, którą dzielił się bez żadnych oznak
wyższości. Postrzegany był również jako osoba, na której zawsze można polegać i
o której przyjaźń można, a nawet należałoby zabiegać. I za te wszystkie cechy
Arek był bardzo lubiany i ceniony.
Znał Pan pozostałych członkach załogi?
– W trakcie tego lotu załogę tworzyli ludzie rozważni, inteligentni i
powszechnie lubiani. Wszyscy mieli marzenia, problemy i radości. O każdym z nich
można opowiedzieć wiele i mimo że byli w różnym wieku, z różnym doświadczeniem –
wszyscy dzielili tę samą pasję latania i chciwość życia. Odeszli zbyt szybko, by
móc się tym nasycić.
Dziękuję za rozmowę.
Kpt. Tomasz Nowosielski rok promocji 1998,w 36. SPLT – od 2001 roku.Obecnie
lata na samolotach Tu-154M i Jak-40.Realizowane zadania – przewóz VIP, akcje
humanitarne, transport wojska.
