Wybrały najlepszą cząstkę

Decydując się na życie zakonne, rezygnują z wszelkiej własności, nie mają
niczego, bo wszystko należy do zgromadzenia. Ale i tego jest niewiele: gliniane
naczynia, w celi łóżko, półka, stolik i krzesło, na nogach sandały, a przy pasie
habitu różaniec. A mimo to ojciec jednej z sióstr, gdy oznajmiła rodzinie, że
zamierza wstąpić do Karmelu, powiedział: "Marta wybrała cząstkę najlepszą".

"Ja nie umieram…"
W Karmelu czas ma własny wymiar i rytm. Odmierza go dźwięk dzwonka, który wiele
razy w ciągu dnia przyzywa siostry na modlitwę, zawsze o tej samej porze. Choć
nikt się tu nie spieszy, nikogo nie pogania, nie mówi "nie zdążę", to w Karmelu
czas jest bezcenny, bo ma wartość modlitwy, której potrzebuje świat, a przede
wszystkim niczym niezastąpiony wymiar obcowania z Bogiem.
Decyzja o wstąpieniu do Zgromadzenia Sióstr Karmelitanek Bosych łączy się z
rezygnacją ze wszystkiego, co dla ludzi świeckich często jest sensem życia:
kariery naukowej czy artystycznej, studiów, podróży i wielu pasji. Siostra, z
którą rozmawiam przez kratę klauzury w Klasztorze Sióstr Karmelitanek Bosych
Matki Bożej Wielkiego Zawierzenia w Gdyni Orłowie, dla Chrystusa wyrzekła się
ukochanych gór i wędrówek po nich. Jak zostawić raz na zawsze, ze świadomością,
że nigdy więcej się ich nie zobaczy, skaliste szczyty Tatr, zielone połoniny i
tę wolność, której poczucie jest najcenniejszym doświadczeniem ludzi gór? Po
ponad dwudziestu latach życia zakonnego siostra ze spokojem tłumaczy, że to jest
dar, który można złożyć Bogu dzięki oblubieńczej miłości do Chrystusa.
Pogłębianiu tej miłości służy właśnie życie w Karmelu, bo – jak mówiła św.
Teresa – medytacje i modlitwy mają prowadzić do rozmiłowania się w Chrystusie.
I choć karmelitanki, wstępując do klasztoru, w pewnym sensie umierają dla
świata, to przecież jakże prawdziwe i adekwatne są tu słowa św. Teresy
wypowiedziane na łożu śmierci: "Ja nie umieram, ale wchodzę w życie, pragnienia
moje przewyższasz, Jezu…".
Dla karmelitanek bosych krata klauzury jest jak obrączka ślubna, symbolizująca
wyłączną przynależność do Boga.

"Kto inny cię przepasze"
Podczas obłóczyn postulantka przyjmuje nowe imię wraz z predykatem wyrażającym
szczególny rys osobistej relacji karmelitanki do Pana Boga – np. siostra Maria
od Najświętszego Sakramentu, Teresa Benedykta od Krzyża, Elżbieta od Trójcy
Świętej czy Teresa od Dzieciątka Jezus. Obrzęd obłóczyn ma piękną i bogatą formę
– wszystko, co się na nią składa, nawiązuje do duchowości karmelitańskiej.
Najpierw, gdy mniszka klęcząc, całuje krzyż, wypowiadane są słowa: "Jeśli kto
chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie. Niech każdego dnia bierze krzyż
swój i niech Mnie naśladuje". Następnie przeorysza nakłada siostrze skórzany pas
i mówi: "Pan rzekł do Piotra: 'Gdy byłeś młody, przepasywałeś się i chodziłeś,
dokąd chciałeś, lecz gdy się zestarzejesz, kto inny cię przepasze’. Weź te słowa
do siebie". Siostra otrzymuje także szkaplerz jako "rękojmię opieki i miłości
Maryi i jako znak tajemnicy, która ma się w niej dokonać". Matka przełożona
przewiesza również mniszce przez pas różaniec. Na koniec tak przyobleczona
mniszka kładzie się krzyżem na ziemi, a na nią sypane są płatki kwiatów, co
symbolizuje umieranie dla świata i przejście do życia, ale już we wspólnocie
karmelitańskiej.

Rodzice powołani
Klauzurę siostry opuszczają tylko w wyjątkowych i bardzo rzadkich wypadkach, a
sam klasztor i ogród oddzielony jest od świata zewnętrznego murem lub innym
rodzajem pełnego ogrodzenia.
Decyzja o wstąpieniu do Karmelu to nie tylko wybór ubóstwa, pokory,
posłuszeństwa i wyrzeczenia wszystkiego, bez czego ludziom poza klauzurą trudno
dziś żyć, to także rozstanie z rodziną. Od momentu wstąpienia do klasztoru z
rodzicami i bliskimi siostra będzie widywać się tylko raz w miesiącu, przez
kraty klauzury. Karmelitanki uczestniczą w życiu swych najbliższych poprzez
modlitwę, szczególnie wstawienniczą, polecając opiekę nad nimi Panu Bogu. Wielu
rodziców początkowo nie chce zaakceptować i nie rozumie decyzji swoich córek,
ale – jak mówi jedna z sióstr – Pan Bóg z czasem im także daje łaską powołania.
– Jak się potem okazuje, właśnie ta córka jest ich największą pociechą i w niej
mają największe oparcie – wyjaśnia. Część rodziców od razu przyjmuje powołanie
ukochanej córki do Karmelu jako dar od Boga.
"Dzieci nie są własnością rodziców. Ojczyźnie oddałam syna, a Bogu oddam córkę"
– stwierdziła matka jednej z sióstr, wdowa, która w czasie wojny straciła syna –
żołnierza Armii Krajowej. Ale Pan Bóg sam zadbał o to, aby czwarte przykazanie,
które nakazuje troskę i miłość do rodziców, zostało w tym przypadku wypełnione.
Gdy samotna i ciężko schorowana matka, wymagająca stałej opieki, chciała udać
się do domu starców, jej córka otrzymała od przełożonych polecenie
zorganizowania domu zakonnego w Elblągu, co pociągnęło za sobą konieczność
czasowego życia poza klauzurą, a jednocześnie dawało możliwość opieki nad chorą
matką. Ta, która bez wahania oddała Bogu córkę, zmarła w jej objęciach.

"W sercu Kościoła będę miłością"
Najważniejszym aspektem charyzmatu Karmelu jest "całkowite ukierunkowanie na
modlitwę i kontemplację rzeczy Bożych w celu zjednoczenia z Bogiem przez wiarę,
nadzieję i miłość".
Pozornie za murem zakonu karmelitańskiego otwiera się zupełnie inny świat.
Pozornie, bo choć życie toczy się tu sobie tylko właściwym rytmem, to przez
modlitwę siostry w pełni uczestniczą w życiu nas wszystkich. Apostolstwo
modlitwy składające się na charyzmat karmelitanek bosych powoduje, że na barkach
sióstr złożony został ciężar troski o wszystkie sprawy Kościoła – nie tylko
kapłanów, ale także świeckich. A problemów i intencji jest tyle, ile ludzkich
trosk. – Całe nasze życie poświęcone jest na modlitwę za Kościół, począwszy od
Ojca Świętego, przez biskupów, każdego kapłana, aż po zwykłego człowieka
znajdującego się po drugiej stronie kraty. Intencje, które są nam polecane,
przychodzą nie tylko z Polski, ale właściwie z całego świata. Bardzo modlimy się
za Kościół w Polsce i błagamy Pana Boga o świętych kapłanów, bo sytuacja, w
której obecnie się znajdujemy, jest szczególnym czasem potrzeby dawania
świadectwa życia wiernego Panu Bogu – wskazuje jedna z karmelitanek z Gdyni
Orłowa. Siostry wstawiają się przed Panem Bogiem za tych wszystkich, którzy
zaniedbują modlitwę, bo przecież świat jej bardzo potrzebuje. Modlitwa – w
szerokim tego słowa znaczeniu – wypełnia karmelitankom bosym cały dzień. Już o
szóstej wspólnie odmawiają "Anioł Pański", po czym przez godzinę oddają się
modlitwie kontemplacyjnej. O siódmej wspólnota odmawia pierwszą godzinę
brewiarza – Jutrznię. Po niej jest czas na modlitwę przedpołudniową, Różaniec, i
o godzinie ósmej odprawiana jest Msza Święta. Następnie rozpoczyna się spożywane
w milczeniu śniadanie. Do południa siostry pracują, wykonując różne zajęcia na
potrzeby zgromadzenia. Pracy także towarzyszy modlitwa. Południe to czas na
kolejną część brewiarza, modlitwy do świętych Karmelu oraz rachunek sumienia, po
którym siostry udają się na obiad. Nadchodzi pora rekreacji, gdy siostry
przebywają wspólnie, pisząc ikony, haftując, robiąc różańce itp. Wtedy
rozmawiają ze sobą, śpiewają, żartują, bo radość jest przypisana do Karmelu i
wynika z obcowania z Bogiem. Święta Teresa, pomimo bardzo surowej reguły życia
zakonnego, wprowadzonej po reformie zakonu, podczas rekreacji razem z siostrami
przy dźwiękach kastanietów tańczyła hiszpańskie tańce narodowe. Czas rekreacji
służy także budowaniu wspólnoty, tworzeniu rodzinnych więzi pomiędzy siostrami.
Prowadząc tryb życia wzorowany na eremitach z Góry Karmel, siostry w ciągu dnia
zachowują milczenie i nie odwiedzają się w swoich celach. Po rekreacji niemal
całą pozostałą część dnia wypełniają modlitwa i praca. Po godzinie czytań, która
rozpoczyna się o 21.00, siostry udają się na spoczynek, aby o 5.30 rozpocząć
kolejny dzień na chwałę Bożą.

Ratunek na dzisiejsze czasy
W Polsce jest obecnie trzydzieści klasztorów karmelitanek bosych, w których
przebywa 500 sióstr. Pomimo surowej reguły Karmel nie odczuwa kryzysu powołań.
Domów zakonnych jest u nas więcej niż w krajach o porównywalnej wielkości.
Częstokroć problemem bywa brak miejsc, ponieważ zgodnie z założeniem św. Teresy
z Avila w jednym domu nie może przebywać więcej niż dwadzieścia jeden sióstr. W
Polsce w ostatnich latach powstały nawet dwa nowe domy zakonne: w Ełku i w
Suchej Hucie. W połowie lat siedemdziesiątych funkcjonowało 14 domów, a dziś
jest ich dwa razy więcej. W ostatnich latach pojawiło się także 6 polskich
fundacji poza granicami kraju (łącznie poza Polską jest ich 9).
Zgromadzenie Karmelitanek Bosych zostało założone przez św. Teresę z çvila w
1562 r. i było odpowiedzią na reformy soboru trydenckiego. Wobec rozszerzającego
się w Europie protestantyzmu (czemu sprzyjał m.in. coraz bardziej świecki
charakter życia duchownych) potrzeba było radykalizmu duchowego. Tak też chciała
św. Teresa – powrócić do karmelitańskich źródeł, bez żadnych złagodzeń reguły. W
realizacji tego zamierzenia wspierał ją św. Jan od Krzyża. W krótkim czasie w
Hiszpanii powstało 17 zreformowanych domów zakonnych, a żyjące w nich mniszki
przyjęły nazwę Karmelitanek Bosych. Od 1590 r. Karmelitanki Bose zakładały
klasztory także poza Hiszpanią. Do Polski przybyły w 1612 r. z inicjatywy
Karmelitów, a opinia niezwykłej pobożności sióstr, które zamieszkały w Krakowie,
powodowała liczne powołania do tego zgromadzenia. Pomimo bardzo surowej reguły w
XVIII w. w siedmiu klasztorach przebywało 116 mniszek. Po kasacji domów
zakonnych dokonanej przez zaborców przetrwały tylko dwa klasztory w Krakowie, do
których przybywały karmelitanki z całej Polski, i skąd udawały się na nowe
fundacje na obszarze zaboru austriackiego. Po odzyskaniu przez Polskę
niepodległości zgromadzenie zaczęło się odradzać tak, że w 1939 r. liczyło 106
zakonnic w 7 klasztorach. Trudny czas II wojny światowej, likwidacji przez
okupantów domów należących do zgromadzenia, nie uszczuplił liczby sióstr, a
nawet wzrosła ona do 127. Po wojnie, kiedy Polska szczególnie potrzebowała
modlitwy wstawienniczej, wzrosła też liczba powołań i w 1947 r. było aż 17
nowicjuszek. Dopiero jednak po 1956 r. można było zakładać nowe fundacje dla
zwiększającej się liczby karmelitanek. Duży wpływ na wzrost powołań do Karmelu
miała I pielgrzymka Ojca Świętego Jana Pawła II do Ojczyzny, która przyczyniła
się do ożywienia życia religijnego w Polsce.

Anna Kołakowska
 

drukuj