Niekompletne dokumenty są niewiarygodne
Z dr. Dariuszem Fedorowiczem, lekarzem wojskowym, bratem zmarłego
tragicznie 10 kwietnia w katastrofie smoleńskiej Aleksandra Fedorowicza,
rozmawia Jacek Dytkowski
Jak Pan ocenia sytuację, w której po ponad 9 miesiącach od katastrofy rodziny
nie dysponują kompletną dokumentacją sekcji zwłok swoich bliskich?
– Nie miałem jeszcze okazji zapoznać się z jakąkolwiek dokumentacją sekcyjną.
Wiem jedynie, że do Polski dotarła tylko część tych materiałów, w tym niektóre
są kompletne, inne nie, a pozostałych nie ma wcale. To jedyna informacja, którą,
jak na razie, uzyskałem drogą nieoficjalną. Nie zapoznawałem się jeszcze z tymi
materiałami, ponieważ nie miałem ku temu okazji. Oczywiście uważam, że jeżeli
ponad 9 miesięcy po katastrofie taka dokumentacja w dalszym ciągu jest
niekompletna lub niedostępna polskiej stronie, to stoimy w obliczu sytuacji
wręcz skandalicznej i niemającej żadnego wytłumaczenia.
O czym, Pana zdaniem, to świadczy?
– Oczywiście to pokłosie tego, że Polacy w wykonywaniu tych badań nie
uczestniczyli. Uważam, że od samego początku powinni we wszystkich tych
czynnościach brać udział. Wszelkie dokumenty powinny być sporządzone w tym samym
czasie dla strony polskiej i rosyjskiej, przy udziale wspólnej komisji i badań.
Również wszystkie pobrania materiału ze zwłok w ten sposób należało
przeprowadzić. Nie tak, jak to mamy obecnie, że informuje się na przykład, iż
rzekomo wykonano pełne badanie na obecność alkoholu – na co właściwie nie mamy
żadnych dowodów. Powyższa sytuacja daje więc pole do różnego rodzaju pomówień,
manipulacji i niestety, w mojej ocenie, to właśnie się w tej chwili dzieje.
Generał Krzysztof Parulski, szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej, mówił na
połączonym posiedzeniu sejmowych Komisji Obrony Narodowej, Infrastruktury i
Sprawiedliwości i Praw Człowieka, że przekazana do tej pory dokumentacja
dotycząca sekcji jest kompletna jedynie w odniesieniu do 18 ofiar katastrofy…
– Cieszę się, że pan gen. Parulski podał taką informację, ale tego po prostu nie
da się skomentować.
Powiedział również, że aż w przypadku 40 ofiar katastrofy smoleńskiej
występują braki w dokumentacji sekcji zwłok…
– Nie wyobrażam sobie, by dokumentacja sekcyjna mogła być niekompletna. Zwłoki
mogą być niekompletne, ale nie dokumentacja. To sprawa oczywista. Jeżeli badanie
sekcyjne jest wykonywane zgodnie z obowiązującymi normami prawnymi i
standardami, którym powinny odpowiadać, wtedy ta dokumentacja nie ma prawa być
niekompletna.
Jaki może być tego skutek?
– Niekompletna, czyli niewiarygodna. A zatem nieprawdziwa. Jeżeli coś w ten
sposób próbuje się zataić i pewnych rzeczy w materiałach nie umieścić, to cała
ich wartość stoi pod bardzo dużym znakiem zapytania. W związku z tym całość
dowodów w tym śledztwie, które uzyskujemy od Rosjan, jest zupełnie
niewiarygodna. Niestety, nie ma też żadnych kontrargumentów, żeby moje
twierdzenie tutaj podważyć. Po prostu nie dostrzegam, żeby ktoś był w stanie
powiedzieć, że dokumentacja jest niepełna, ponieważ z pewnych ważnych powodów ma
prawo być w takim stanie. Ona nie ma prawa być niekompletna.
Będzie Pan zabiegał o możliwość zapoznania się z dokumentacją dotyczącą
brata?
– Tak. Oczywiście, chciałbym się z nią zapoznać. Chociaż widzę, że pojawia się w
tym zakresie wielka możliwość manipulacji i prawdopodobnie nawet ta
dokumentacja, która istnieje, jest niewiarygodna. To efekt takich, a nie innych
działań. Gdyby śledztwo na samym początku potraktowano inaczej i strona polska
miała pełny dostęp do materiału dowodowego, a postępowanie w sprawie katastrofy
toczyłoby się wspólnie, można by wtedy mówić, że coś jest miarodajne i
wiarygodne. W obecnej sytuacji widać jednak złą wolę strony rosyjskiej. Przykro
mi to stwierdzić, ale w tym momencie trudno uwierzyć w to wszystko, co
przekazują nam Rosjanie.
Dziękuję za rozmowę.
