Waloryzacja nie dla polityków

Subwencje wypłacane partiom politycznym nie zostaną w przyszłym roku
zwaloryzowane. Sejm uchwalił wczoraj ustawę przewidującą ograniczenie strumienia
środków płynących na partyjne konta. Większości w Sejmie nie zyskały poprawki
klubów PO i PJN zakładające całkowite, okresowe zawieszenie finansowania partii
z budżetu. Premier Donald Tusk już jednak zapowiedział, iż w Senacie będzie
chciał przeforsować poprawki, które znacznie ograniczą środki budżetowe wydawane
na partie.

Choć zarówno posłowie Prawa i Sprawiedliwości, Sojuszu Lewicy Demokratycznej,
jak i koalicyjnego Polskiego Stronnictwa Ludowego oponowali przed pomysłem
uszczuplenia subwencji dla partii, zwracając m.in. uwagę, iż inicjatywa
Platformy w tej sprawie jest czysto propagandowa, to w ostatecznym głosowaniu
nikt nie odważył się głosować przeciw. Większość w Sejmie znalazła się jednak
tylko do tego, by zlikwidować zaplanowaną już na przyszły rok waloryzację
subwencji.
Za przyjęciem ustawy opowiedzieli się wszyscy biorący udział w głosowaniu
posłowie. Sejm nie przyjął jednak poprawek zgłoszonych przez kluby Platformy
Obywatelskiej i Polska Jest Najważniejsza, zakładających czasowe i całkowite
zawieszenie finansowania partii z budżetu. Premier Donald Tusk już jednak
zapowiedział, iż podczas prac nad tą ustawą w Senacie zostaną wprowadzone
rozwiązania, które radykalnie ograniczą finansowanie partii z budżetu. – Na
pewno w Senacie przywrócimy rozwiązania, które radykalnie ograniczą finansowanie
partii politycznych z budżetu państwa. Mam nadzieję, że znajdę wystarczającą
ilość zwolenników w Sejmie, żeby ostatecznie tę batalię wygrać – stwierdził
premier. Inicjatywę całkowitego zawieszenia subwencji dla partii, i to już od
2011 roku, poparł klub Joanny Kluzik-Rostkowskiej. Klub PJN i tak nic nie
tracił, bo żadnych praw do subwencji nie ma. Kluzik-Rostkowska wytknęła jednak,
iż głosowanie w sprawie zawieszenia subwencji zostało przegrane z powodu
nieprzybycia aż 16 posłów Platformy, która rzekomo tak bardzo była za
zawieszeniem dotacji.
Jeszcze przed ostatecznym głosowaniem posłowie opozycji mówili, iż postulaty PO
o ograniczeniu finansowania partii z budżetu mają wymiar propagandowy i
zmierzają do osłabienia opozycji. Stwierdzali przy tym, że rezygnacja z
finansowania partii z budżetu to budowanie środowiska dla rozwoju korupcji w
polityce. Przewodniczący SLD Grzegorz Napieralski po głosowaniu nad ustawą
mówił, że premier powinien zacząć oszczędności od siebie, zwracając uwagę, iż
nawet bez budżetowych dotacji Platforma na swoim rządzie potrafi się wyżywić.
Napieralski wypomniał politykom PO używanie samochodów, samolotów i śmigłowca,
które przysługiwały politykom tej partii z racji pełnienia najwyższych funkcji w
państwie, a były używane jako ich środek transportu na partyjne wiece w czasie
kampanii samorządowej. Z trybuny sejmowej politycy Prawa i Sprawiedliwości
przypominali też przypadki polityków Platformy, którzy potrafili sobie
zorganizować finansowanie spoza budżetu w bardzo podejrzany sposób: żądającą
łapówki posłankę PO Beatę Sawicką, posła PO Janusza Palikota – pozyskiwał
kilkunastotysięczne darowizny od studentów i emerytów, którzy na podarowane
pieniądze nie mieli pokrycia w swoich dochodach, aferę stoczniową z senatorem PO
Tomaszem Misiakiem w roli głównej czy też aferę hazardową z udziałem
prominentnych polityków Platformy.
Podczas gdy premier z trybuny sejmowej uzasadniał, iż ograniczenie subwencji to
element oszczędności w ramach ratowania Polski przed kryzysem, w ławach Prawa i
Sprawiedliwości zaczęły krążyć tablice z wizerunkiem bohaterów afery hazardowej:
Grzesia – Grzegorza Schetyny, Mira – Mirosława Drzewieckiego, i Zbycha –
Zbigniewa Chlebowskiego, z napisem "POwrócili do gry".

Tusk do sądu
Na oskarżenia o stwarzanie środowiska dla korupcji premier Tusk odpowiedział
atakiem. – Historia korupcji w Polsce to jest historia wszystkich partii
politycznych. Najciszej w tej sprawie powinni siedzieć posłowie PiS, jeśli
przypomnimy sobie lata rządów PiS – stwierdził premier. Ta wypowiedź spotkała
się z ripostą prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. – Chciałem
tylko do pana Tuska dwa słowa, czy trzy może, mianowicie, że jeśli nie odwoła
tych słów o korupcji dotyczącej partii politycznych za czasów rządów PiS, to
będzie miał proces – zapowiedział. Donald Tusk przepraszać chyba zamiaru nie ma.
– Nie trzeba teleskopu ani mikroskopu, aby stwierdzić, że podczas rządów PiS
była korupcja. Sami siebie aresztowali – mówił premier.
W tym roku na subwencje dla partii przeznaczonych jest około 114 mln złotych.
Powstrzymanie się od waloryzacji oznacza, że budżet zaoszczędzi ok. 11,8 mln.
Z trybuny sejmowej premier Tusk przekonywał, iż trzeba zapytać obywateli, czy
chcą finansować partie z budżetu. Do rządowej propagandy chyba nie pasowało już
stwierdzenie, że społeczeństwo należy zapytać, czy jest za zwiększeniem stawki
podatku VAT. Nawet oszczędności dla budżetu, które mogłoby przynieść całkowite,
czasowe zawieszenie subwencji dla partii, to jedynie maleńka część tego, co rząd
chce pozyskać, dobierając się do kieszeni obywateli przez podwyżkę VAT. Z tytułu
podwyżki podatku z naszych kieszeni może ubyć przynajmniej 5 miliardów złotych.
 

Artur Kowalski

drukuj