Wulff wywołał skandal
Prezydent Christian Wulff skorzystał ze swoich uprawnień i przyznał
rodzinie Muellerów z miejscowości Lelendorf pod Berlinem honorowy dyplom za to,
że urodziło się w niej siódme dziecko. Rutynowe działanie okazało się wkrótce
wielkim skandalem, ponieważ władze lokalne odmówiły wręczenia rodzinie tego
wyróżnienia z powodu przynależności rodziny Muellerów do neonazistów.
Prezydent Niemiec Christian Wulff, najprawdopodobniej nie zagłębiając się w
szczegóły, postąpił rutynowo i przyznał rodzinie Muellerów z Lelendorfu honorowy
dyplom za urodzenie siódmego potomka. Jest to wyróżnienie, które ma prawo
przyznać prezydent w takim przypadku wybranym przez siebie rodzinom. Oprócz
honorowego wyróżnienia rodzina otrzymuje czek na 500 euro, a nowo narodzone
dziecko ma szansę stać się dzieckiem chrzestnym samego prezydenta. W tym wypadku
stało się inaczej, ponieważ burmistrz miasteczka, gdzie mieszkają Muellerowie,
Reinhard Knaack (partia lewicy) zdecydowanie odmówił wręczenia dyplomu. Jego
decyzję poparł lokalny przedstawiciel chadeków Wilfried Baldermann. Obaj panowie
odmówili wzięcia udziału we wręczaniu jakichkolwiek nagród rodzinie Muellerów,
gdyż jest ona ściśle powiązana z neonazistami. – Nie możemy jako lokalna władza
angażować się w szerzenie neonazistowskiej kultury w szkołach i w związku z tym
nie możemy brać udziału w nagradzaniu takich ludzi – powiedział Baldermann.
Podobnego zdania jest burmistrz Knaack. Lokalne władze przypominają, że matka
dziecka Petra była wyjątkowo zaangażowana w inicjatywy neonazistowskie. Jak
twierdzi lokalna prasa, jest członkiem "Koła Narodowych Kobiet" (RNF – według
encyklopedii: kobieca organizacja pielęgnująca standardowe założenia
neonazistów, stara się również o utrzymanie właściwego aryjskiego modelu
kobiety), a także była wieloletnią członkinią organizacji "Heimattreue Deutsche
Jugend". Organizacja ta zajmowała się rozprzestrzenianiem materiałów
nazistowskich i rasistowskich treści wśród dzieci i młodzieży szkolnej. Minister
spraw wewnętrznych Niemiec z dniem 31.01.2009 roku zdelegalizował i zakazał
działalności tej organizacji oraz "Wiking-Jugend" (jej działalność jest w
Niemczech zakazana). Ze swojej neonazistowskiej działalności znany jest także
ojciec dziecka.
Kto ma rację?
Decyzja burmistrza odmawiająca uhonorowania wielodzietnej rodziny Muellerów
podzieliła zarówno komentatorów, jak i społeczeństwo. Część z nich zdecydowanie
popiera decyzję Reinharda Knaacka. Ale krytycy twierdzą, że odmowa przyznania
Muellerom (przysługującego im) honorowego wyróżnienia za siódme dziecko ze
względów politycznych jest zwykłą dyskryminacją. Na razie biuro prasowe
niemieckiego prezydenta, które jest sprawcą całego zamieszania, w tej sprawie
milczy.
Niemieckie społeczeństwo z jednej strony teoretycznie krytykuje neonazistów, ale
z drugiej wcale nie żąda ich delegalizacji. Prawie 40 proc. Niemców zdecydowanie
sprzeciwia się delegalizacji NPD, chociaż ci sami respondenci (76 proc.)
przyznają, że na partie neofaszystowskie raczej nie powinno się głosować.
Natomiast co dziewiąty Niemiec przyznał, iż oddanie głosu na neonazistów nie
jest wcale wykluczone. Wśród młodych ludzi w wieku 18-29 lat z podstawowym
wykształceniem odsetek ten wynosi aż 29 procent. W efekcie partie
neonazistowskie nadal cieszą się sporym poparciem społecznym i w ostatnich
latach uzyskują wcale niezłe (kilkuprocentowe) wyniki wyborcze do lokalnych
(szczególnie we wschodnich landach) parlamentów.
Według Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji, w Niemczech systematycznie rośnie
liczba neonazistów. Średnio w całym kraju na 100 tys. mieszkańców przypada 50
neofaszystów, a w Berlinie, Dolnej Saksonii, Meklemburgii i Brandenburgii nawet
powyżej 70. Według raportu UOK, od 2005 do 2008 roku z siedmiu do czternastu
tysięcy wzrosła liczba członków Narodowo-Demokratycznej Partii Niemiec,
natomiast czynnych neonazistów w 2008 roku było w Niemczech ponad 26 tysięcy.
W Niemczech co jakiś czas powraca jak bumerang kwestia, czy i jak rozwiązać
(czyli zdelegalizować) neonazistowską Narodowo-Demokratyczną Partię Niemiec. W
2003 roku już raz próbowano to zrobić, ale bez powodzenia, gdyż przy
zdemaskowaniu niezgodnych z konstytucją działań neofaszystów brali udział tajni
współpracownicy niemieckiego wywiadu.
Waldemar Maszewski, Hamburg
