PiS poprawia wynik
Gdyby nie wywrotowa akcja polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy w
czasie kampanii wyborczej zrobili rozłam w PiS, Prawo i Sprawiedliwość wygrałoby
wczorajsze wybory – przekonują politycy tej partii. W stosunku do wyborów przed
trzema laty Prawo i Sprawiedliwość poprawiło swój wyborczy wynik.
Prawo i Sprawiedliwość, które w czasie kampanii wyborczej opowiadało się za
zrównoważonym rozwojem kraju, a nie pompowaniem pieniędzy do 3-4 największych
miast w Polsce, swój wieczór wyborczy zorganizowało nie – jak zwykle robią to
wszystkie partie – w Warszawie, lecz w mniejszym ośrodku. Prezes Prawa i
Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński gościł wczoraj w Radomiu. Miasto to na
wstępne podsumowanie wyników wyborów nie zostało jednak wybrane przypadkiem.
Radom to największe w kraju miasto, w którym olbrzymie szanse na zwycięstwo w
wyborach prezydenckich dawano kandydatowi Prawa i Sprawiedliwości. Ubiegający
się o reelekcję Andrzej Kosztowniak nie sprawił zawodu, zwyciężając, według
wstępnych danych, z wynikiem 46 procent. Wstępne sondaże, podane przez Telewizję
Polską, wskazywały, że Prawo i Sprawiedliwość poprawiło swój wynik w wyborach
samorządowych z 25 proc. do 27 procent. Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław
Kaczyński zdawał się nie mieć jednak wątpliwości, że jego partia była o krok od
pokonania wczoraj Platformy Obywatelskiej. Za niewielką przegraną z Platformą
politycy PiS obwiniali swoich kolegów, którzy w czasie kampanii wyborczej
dokonali rozłamu w PiS, sprawiając jednocześnie, iż kwestia zawirowań w PiS
stała się głównym tematem tej kampanii. – Chcę powiedzieć bardzo wyraźnie i
państwu, i całej Polsce, gdyby nie ta zaplanowana, perfidna, przeprowadzona z
pełną premedytacją akcja, my byśmy te wybory wygrali – mówił, zwracając się do
działaczy swojej partii Jarosław Kaczyński.
– Mamy wszelkie podstawy sądzić, że jeżeli będziemy potrafili uniknąć tej
sytuacji, która wytworzyła się w czasie tych wyborów, uniknąć tego rodzaju
ludzi, to z całą pewnością mamy szanse na zwycięstwo. Bo powtarzam – już w tych
wyborach, gdyby nie ta czarna groteska, w której ci sami powoływali się na
spuściznę Lecha Kaczyńskiego i przyznawali się do rozmów z Palikotem – a
powtarzam: trudno o czarniejszą groteskę – gdyby nie ci ludzie, mielibyśmy
zwycięstwo – dodał prezes PiS. Sondażowe wyniki do sejmików wojewódzkich
wskazywały, iż Prawo i Sprawiedliwość od Platformy Obywatelskiej dzieli
niewiele, bo około 6 punktów procentowych. Sondażowe wyniki dawały Platformie
33,8 proc., PiS – 27 procent. A w porównaniu z wyborami parlamentarnymi
Platforma zanotowała znaczący spadek z 41 proc. do 33,8 procent. – Ten
dzisiejszy wynik, jeśli zostanie potwierdzony, oznacza jedno: czas Platformy
Obywatelskiej się kończy – powiedział Kaczyński. Zdanie prezesa podzielali też
inni politycy PiS. – Wynik wyborczy z całą pewnością byłby lepszy, gdyby nie
fakt, że ostatnio pewna grupa naszych kolegów zdecydowała o własnej drodze
politycznej. I to jest smutne. Ale z drugiej strony Prawo i Sprawiedliwość jest
bez tej grupy bardziej wyraziste. Jest partią, która pokazała, że potrafi
reprezentować polską prawicę, polską centroprawicę – komentował szef klubu Prawa
i Sprawiedliwości Mariusz Błaszczak.
Według Błaszczaka, wczorajsze wybory potwierdziły, że Prawo i Sprawiedliwość
jest najsilniejszą partią opozycyjną.
Zdaniem europosła PiS Jacka Kurskiego, gdyby nie akcja jego niedawnych kolegów i
koleżanek z PiS, partia ta mogła pokusić się we wczorajszych wyborach o
niespodziankę. Według Kurskiego, w stosunku do niedawnych wyborów do Parlamentu
Europejskiego PiS utrzymuje mocną pozycję, Platforma natomiast wyraźnie traci
poparcie.
Jarosław Kaczyński nakreślił już działaczom swojej partii plany na najbliższą
przyszłość: Prawu i Sprawiedliwości jest teraz potrzebna konsolidacja i rok
zdecydowanej i pełnej determinacji pracy. A wszystko po to – jak tłumaczył
prezes PiS – aby wybory w 2011 roku zakończyły się dla Prawa i Sprawiedliwości
zwycięstwem.
Artur Kowalski, Radom
