Homilia papieża Benedykta XVI podczas Mszy św. z nowymi członkami Kolegium Kardynalskiego

Przewielebni Księża Kardynałowie,

czcigodni bracia w Biskupstwie i Kapłaństwie,

drodzy bracia i siostry!

W uroczystość Chrystusa Króla wszechświata, mamy radość zgromadzić się wokół Ołtarza Pańskiego, wraz z 24 nowymi Kardynałami, których wczoraj włączyłem do kolegium kardynalskiego. Do nich przede wszystkim kieruję moje serdeczne pozdrowienie, którym obejmuję wszystkich Purpuratów i wszystkich dostojników tu obecnych, jak również przedstawicieli władz, panów Ambasadorów, kapłanów, zakonników i wszystkich wiernych, przybyłych z różnych stron świata, na tę radosną okoliczność, która przybiera wzniosły charakter powszechności.

 


Wielu z was zauważyło, że także poprzedni Konsystorz publiczny dla ustanowienia nowych Kardynałów, który odbywał sie w 2007 r., przypadał w wigilię Uroczystości Chrystusa Króla. Minęły trzy lata, zatem według niedzielnego cyklu liturgicznego Słowo Boże spotyka się z nami poprzez te same Czytania biblijne, właściwe dla tej ważnej uroczystości. Przypada ona w ostatnią niedzielę roku liturgicznego i ukazuje nam, na koniec tej drogi wiary, królewskie oblicze Chrystusa, jako Pantokratora w absydzie starożytnej bazyliki. Ta zbieżność zachęca nas do głębokiego rozważania o posłudze Biskupa Rzymu i o związanej z nim posłudze Kardynałów, w świetle Królewskości Jezusa, naszego Pana.

Pierwszą posługą Następcy Piotra, jest posługa wiary. W Nowym Testamencie, Piotr staje się “skałą” Kościoła, jako ten, który przynosi Wiarę: “my” Kościoła zaczyna się imieniem tego, kto, kto jako pierwszy wyznał wiarę w Chrystusa, rozpoczyna się jego wiarą; wiarą na początku wątłą i jeszcze “zbyt ludzką”, ale później, po wydarzeniu Paschy, dojrzałą i zdolną pójść za Chrystusem, aż po dar z siebie samego; dojrzałą w wierzeniu, że Jezus jest prawdziwie Królem; którym jest właśnie dlatego, że pozostał na Krzyżu, i w ten sposób oddał życie za grzeszników. W Ewangelii widać, że wszyscy domagają się od Jezusa, by
zstąpił z Krzyża. Wyśmiewają go, ale próbują się w ten sposób usprawiedliwić, mówiąc jakby: to nie nasza wina, że Ty jesteś tu na krzyżu; to tylko twoja wina, bo gdybyś rzeczywiście był Synem Bożym, Królem Żydowskim, nie pozostałbyś tam, ale uwolniłbyś się zstępując z tego hańbiącego łoża boleści. Skoro zatem pozostajesz tam, znaczy, że to Ty się myliłeś, a my mieliśmy rację. Dramat rozgrywający się pod krzyżem Jezusa, jest dramatem uniwersalnym; dotyczy wszystkich ludzi wobec Boga, który objawia się takim jakim jest, czyli Miłością. W Jezusie ukrzyżowanym boskość jest zniekształcona, ogołocona z wszelkiej widzialnej chwały, ale obecna i realna. Tylko wiara umie ją rozpoznać: wiara Maryi, która łączy w swoim sercu także tę ostatnią układankę mozaiki życia Jej Syna; Ona jeszcze nie widzi wszystkiego, ale nie przestaje ufać Bogu, powtarzając raz jeszcze z tym samym oddaniem: “Oto ja, służebnica Pańska” (Lc 1,38). Jest ponadto wiara dobrego łotra: wiara dopiero co rodząca się, ale już wystarczająca, by zapewnić mu zbawienie: “Dziś ze mną będziesz w raju”. Decydującym jest owo “ze mną”. Tak, to jest to co go zbawia. Pewnie, że dobry łotr jest na krzyżu tak jak Jezus, ale przezde wszystkim jest na krzyżu wraz z Jezusem. I w przeciwieństwie do drugiego złoczyńcy i tych wszystkich, którzy szydzą z niego, nie prosi Jezusa, by zstąpił z krzyża, albo pozwolił jemu zstąpić. Przeciwnie, mówi: “Wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”. Widzi go na krzyżu, zniekształconym, niemożliwym do poznania, a jednak powierza się Jemu, jak jakiemuś królowi,
więcej, jako Królowi. Dobry łotr wierzy w to, co jest wypisane na tabliczce umieszczonej nad głowa Jezusa: “Król żydowski”: wierzy w to i powierza się. Dlatego już, natychmiast, jest w owym “dziś” Boga, w raju, ponieważ Raj polega na tym, by być z Jezusem, być z Bogiem.

Oto zatem drodzy Bracia jasno wyłania się pierwsze i podstawowe przesłanie, które Słowo Boże dziś kieruje do nas: do mnie, następcy Piotra i do Was, Kardynałów. Wzywa nas do tego, by być z Jezusem, jak Maryja, i nie wzywać Go, aby zstąpił z krzyża, ale pozostać tam razem z Nim. A to, z racji naszego urzędu, winniśmy czynić nie tylko dla nas samych, ale dla całego Kościoła, dla całego ludu Bożego. Wiemy z Ewangelii, że krzyż był punktem krytycznym wiary Szymona Piotra i innych Apostołów. To jest jasne i nie mogło być inaczej: byli ludźmi i myśleli “tylko po ludzku”; nie potrafili tolerować idei Mesjasza ukrzyżowanego. “Nawrócenie” Piotra realizuje się w pełni wtedy, gdy rezygnuje on z zamiaru “zbawiania” Jezusa i godzi się na to, by być przez niego zbawionym. Rezygnuje z chęci wybawienia Jezusa od krzyża i godzi sie na to, by być przez Niego zbawionym, przez Jego krzyż. “Prosiłem za ciebie, aby nie ustawała twoja wiara. A ty nawróciwszy się, umacniaj twoich braci” (Lc 22,32). Posługa Piotra opiera sie całkowicie na jego wierze, wierze, którą Jezus rozpoznaje natychmiast, już od początku, jako wrodzoną, jako dar Ojca niebieskiego; ale wierze, która musi przejść przez zgorszenie krzyża, by stać się autentyczną, prawdziwie “chrześcijańską”, by stać się “skałą”, na której Jezus będzie mógł zbudować swój Kościół. Uczestnictwo w panowaniu Chrystusa sprawdza się konkretnie tylko w dzieleniu Jego uniżenia, Jego krzyża. Także moja posługa, drodzy Bracia, a w konsekwencji także Wasza, cała opiera się na wierze. Jezus może na nas budować swój Kościół o tyle, o ile znajdzie w nas wiarę prawdziwą, paschalną, wiarę, która nie żąda od Jezusa, żeby zszedł z Krzyża, ale powierza się Jemu na Krzyżu. W tym sensie autentycznym miejscem dla Zastępcy Chrystusa jest Krzyż, wytrwać w posłuszeństwie Krzyżowi.

Trudna jest ta posługa, ponieważ nie stosuje się do sposobu myślenia ludzi – tej naturalnej logiki, która zresztą pozostaje ciągle żywa i w nas samych. Ale takie jest i pozostanie zawsze nasze pierwsze posługiwanie, posługiwanie wiary, która przemienia całe życie: wierzyć, że Jezus jest Bogiem, że jest Królem właśnie dlatego, że dotarł aż dotąd, ponieważ ukochał nas aż do ostateczności. I o takiej paradoksalnej władzy królewskiej winniśmy świadczyć i głosić ją tak, jak On to czynił, nasz Król, to jest postępując tą samą drogą i starając się stosować tę samą logikę, logikę pokory i służby, ziarna pszenicznego, które umiera, by przynieść owoc. Papież i kardynałowie wezwani są do tego, by być głęboko zjednoczonymi przede wszystkim w tej sprawie: wszyscy razem, pod przewodem Następcy Piotra, muszą pozostać pod panowaniem Chrystusa, myśląc i działając zgodnie z logiką Krzyża – a to nigdy nie jest łatwe ani przewidywalne. W tym musimy być zgodni, i takimi jesteśmy, ponieważ jednoczy nas nie jakaś idea, jakaś strategia, ale jednoczą nas miłość Chrystusa i Jego Duch Święty. Skuteczność naszej służby Kościołowi, Oblubienicy Chrystusa, w sposób istotowy zależy od tego, od naszej wierności boskiej godności królewskiej Miłości ukrzyżowanej. Z tej racji, na pierścieniu, który Wam dzisiaj przekazuję, który jest znakiem waszego zaślubienia z Kościołem, widnieje obraz Ukrzyżowania. Z tej samej racji kolor waszego stroju nawiązuje do koloru krwi, symbolu życia i miłości. Krwi Chrystusa, którą według antycznej ikonografii, Maryja zbiera wypływającą z przebitego boku jej Syna umarłego na krzyżu; i którą apostoł Jan kontempluje spływającą wraz z wodą, według profetycznych Pism.

Drodzy Bracia, stąd płynie nasza mądrość: Sapientia Crucis. Nad tym
rozmyślał dogłębnie Św. Paweł, pierwszy, który wytyczył harmonijną myśl chrześcijańską, skupioną właśnie na paradoksie Krzyża. (cfr 1Cor 1,18-25; 2,1-8). W Liście do Kolosan – z którego dzisiejsza liturgia proponuje hymn Chrystologiczny – refleksja pawłowa, użyźniona łaską Ducha
Świętego, osiąga już imponujący poziom syntezy w wyrażaniu autentycznej chrześcijańskiej koncepcji Boga i świata, zbawienia osobistego i powszechnego; a wszystko skupione jest na Chrystusie, Panu serc, historii i wszechświata: “Spodobało się Bogu, aby w Nim zamieszkała cała pełnia i aby przez Niego i w Nim pojednać wszystko ze sobą: przez niego – i to co na ziemi i to co w niebiosach,
wprowadziwszy pokój, przez krew Jego krzyża” (Col 1,19-20). To, drodzy bracia, winniśmy głosić światu: Chrystus “jest obrazem Boga niewidzialnego”, Chrystus “pierworodny wobec każdego stworzenia” i “pierworodny spośród umarłych”, ponieważ – jak pisze Apostoł – “to On ma pierwszeństwo przed wszystkim” (Col 1,15.18). Prymat Piotra i jego następców, jest całkowicie w służbie prymatu Jezusa Chrystusa, jedynego Pana; w służbie Jego Królestwa, to jest Jego Panowania miłości, aby ono nadeszło i się rozprzestrzeniało, odnawiało ludzi i rzeczy, przemieniało ziemię i sprawiało krzewienie się w nim pokoju i sprawiedliwości.

Wewnątrz tego planu, który przekracza historię i równocześnie objawia sie w niej i realizuje, znajduje swoje miejsce Kościół, “ciało”, którego “głową” jest Chrystus (cfr Col 1,18). W liście do Efezjan, św. Paweł mówi wprost o panowaniu Chrystusa i ustawia je w relacji do Kościoła. Formułuje on modlitwę uwielbienia na cześć “wielkości i mocy Boga”, który wskrzesił Chrystusa i ustanowił go Panem wszechświata, i konkluduje: Wszystko bowiem poddał pod Jego stopy, / a Jego samego ustanowił nade wszystko głową dla Kościoła: / który jest Jego ciałem, pełnią Tego, który napełnia wszystko wszelkimi sposobami” (Ef 1,22-23). To samo słowo “pełnia”, które odnosi się do Chrystusa, Paweł przypisuje tu Kościołowi, przez uczestnictwo: ciało bowiem uczestniczy w pełni Głowy. Oto, czcigodni Bracia Kardynałowie – i zwracam się także do was wszystkich, którzy dzielicie z nami łaskę bycia chrześcijanami – oto jaka jest nasza radość: radość uczestnictwa, w Kościele, w pełni Chrystusa, przez posłuszeństwo Krzyża, “uczestnictwa w dziale świetych w światłości”, bycia “przeniesionymi” do królestwa Syna Bożego (cfr Col 1,12-13). Dlatego żyjemy w nieustannym dziękczynieniu, i także pośród prób nie słabnie radość i pokój, które Chrystus nam zostawił, jako zadatek swego Królestwa, które już jest pośród nas, którego oczekujemy z wiarą i nadzieją, i przeżywamy jego przedsmak w miłości.

 

Tłumaczenie Radio Maryja

drukuj