USA – obce mocarstwo?

Pomnik Tadeusza Kościuszki w mundurze generała Armii Stanów Zjednoczonych
stanął przed kilkoma dniami w stolicy Polski w prestiżowym miejscu, niedaleko
ulicy Marszałkowskiej, na osi Grobu Nieznanego Żołnierza i pomnika Józefa
Piłsudskiego. To niezwykły obiekt, bardzo ważny i piękny jako rzeźba. Stanowi
replikę pomnika Kościuszki sprzed Białego Domu w Waszyngtonie, gdzie stoi już od
ponad stu lat. W Warszawie Kościuszko nie miał dotąd pomnika. Wyryte są na nim
nazwy pól bitewnych Polski i USA, gdzie zwyciężał generał obu armii: Racławice,
West Point, Saratoga. Po dwóch stronach cokołu stoją żołnierze Kościuszki:
polski chłop – kosynier, a także amerykański ranger.

Ważnym elementem pomnika jest alegoria imperialnej Rosji: potwór – ogromny
jadowity wąż, który pochłonął już Polskę, usiłuje opasać kulę ziemską, zagraża
innym państwom i narodom! Ten pomnik był i jest nadal bardzo znany wśród
Amerykanów – ze względu na usytuowanie tuż obok prezydenckiego Białego Domu.
Odbywały się przy nim liczne mityngi Amerykanów i Polonii solidaryzujących się z
Polską w chwilach dla niej najtrudniejszych w ciągu ostatnich stu lat.
Inspiracją artystyczną dla tej znakomitej rzeźby był słynny obraz Jana Matejki
"Kościuszko pod Racławicami". W wielkiej historyczno-malarskiej wizji Matejko
przedstawił Naczelnika na koniu, z odkrytą głową, ale trzymającego zwycięsko w
prawej dłoni polską czapkę rogatywkę. Za plecami Kościuszki na drzewie kapliczka
z Matką Bożą Częstochowską oraz rozwinięty sztandar z białym orłem w koronie. U
stóp zwycięskiego polskiego wodza leży na ziemi sztandar rosyjski ze złowrogim
dwugłowym zaborczym orłem carskim. A jeszcze dalej chłopi kosynierzy tuż obok
zdobycznych rosyjskich armat. Symbolika tego arcydzieła Matejki to coś więcej
niż dzieło sztuki, to polska racja stanu!Tadeusz Kościuszko nie był zwyczajnym
amerykańskim generałem, ale razem z Kazimierzem Pułaskim uważany jest za ojca
założyciela Armii Stanów Zjednoczonych. Był odznaczony najwyższym wojskowym
orderem USA, cieszył się zaufaniem, a nawet przyjaźnią pierwszych prezydentów
Ameryki – Waszyngtona oraz Jeffersona. To ten ostatni wymusił na carze Rosji,
aby wypuścił Kościuszkę z niewoli, a następnie pozwolił mu jako obywatelowi i
generałowi Stanów Zjednoczonych udać się na emigrację do Ameryki. Kościuszko był
bohaterem walk o wolność Ameryki i Polski, ale Rosjanie osadzili go w
najcięższym wtedy więzieniu świata, w osławionej Twierdzy Pietropawłowskiej,
jako Naczelnika – wodza niepodległej Polski, faktycznego przywódcę i głowę
państwa w ostatnich miesiącach istnienia Rzeczypospolitej.Od epoki Kościuszki,
Pułaskiego, Waszyngtona, Jeffersona, od epoki upadku Polski, a utworzenia USA
minęło ponad 200 lat. Te historyczne postacie stoją u genezy tradycyjnej
przyjaźni i związków polsko-amerykańskich, a także formalnego sojuszu pomiędzy
Rzecząpospolitą a Stanami Zjednoczonymi. Ten sojusz stanowi fundament, na którym
opiera się strategia bezpieczeństwa narodowego Polski. Tymczasem rzecznik
polskiego rządu oświadcza publicznie w mediach, że Ameryka jest dla III RP
"obcym mocarstwem"! Minister Paweł Graś, jak wiadomo, jest nie tylko formalnym
rzecznikiem rządu Donalda Tuska, ale należy do najbliższego kręgu zaufania
przyjaciół premiera. Wypowiedź ministra Grasia nie była przypadkowa, ponieważ aż
trzykrotnie określił on Stany Zjednoczone jako "obce mocarstwo", a zarazem
akcentował, że właśnie dlatego polscy parlamentarzyści nie powinni się zwracać
do Ameryki z prośbą o pomoc w wyjaśnieniu katastrofy z 10 kwietnia, w której na
terytorium Rosji zginął prezydent RP i cała elita Rzeczypospolitej. W języku
polityki określenie "obce mocarstwo" znaczy tyle co wróg. To po prostu
niesłychane, aby rzecznik rządu polskiego w roku 2010 tak właśnie określał
Amerykę. Tak o Ameryce mówili za komuny Jaruzelski, Gomułka, Urban i ich
mocodawcy na Kremlu. Czyżby minister Graś…No właśnie, ponieważ w stosunku do
Rosji premiera Putina rzecznik rządu premiera Tuska nie używał określenia "obce
mocarstwo". Wręcz odwrotnie. Paweł Graś po 10 kwietnia 2010 r. wprost nie może
się nachwalić Rosjan, a zwłaszcza spec służb rosyjskich, których funkcjonariusze
wywodzą się z KGB. Graś kilka miesięcy temu posunął się tak daleko, że
wypowiadał się oficjalnie po rosyjsku. Tak jest – rzecznik polskiego rządu
chwalił następców KGB po rosyjsku. Czy to oznacza jakąś podległość wobec Kremla?
Minister Graś powinien zostać nie tylko natychmiast zdymisjonowany i odsunięty
od wszystkich tajemnic państwowych, ale powinno zostać wdrożone śledztwo
prokuratorskie, które zbada całą jego działalność, budzącą najgorsze
podejrzenia.Sprawa katastrofy pod Smoleńskiem ma ścisły związek ze zbrodnią
sowiecką, ludobójstwem w Katyniu w 1940 roku. Rosjanie wymordowali wtedy elitę
kadry oficerskiej Wojska Polskiego, a także inteligencję polską. Kolejne rządy i
kolejni władcy na Kremlu kłamali na arenie międzynarodowej w sprawie katyńskiej
przez pół wieku. Jedynie Stany Zjednoczone otwarcie wyrażały swoje oburzenie
zbrodnią dokonaną na Polakach i tylko Amerykanie przeprowadzili własne śledztwo,
aby udowodnić mordercom z Moskwy, że są mordercami. Już choćby dlatego możemy
mieć zaufanie do Ameryki, a nie do Rosji. Dlaczego nie ma zaufania do USA jako
"obcego mocarstwa" minister – rzecznik obecnego polskiego rządu, a ma to
zaufanie do Federacji Rosyjskiej? To jeszcze jedna ważna sprawa, która wyniknęła
z katastrofy 10 kwietnia jako jej skutek uboczny. To problem, jak zdefiniować
Amerykę, a jak zdefiniować Rosję. Minister Graś już to zrobił. Dlatego temu panu
już dziękujemy. Natychmiast!

 

Józef Szaniawski
 

drukuj