Mamy Orła Białego

11 listopada 1918 roku nastał w Polsce pierwszy dzień wolności. Po 123 latach
niewoli ponownie utworzone zostało niepodległe państwo polskie – II
Rzeczpospolita. Polska rzeczywiście odzyskała niepodległość po 123 latach, ale
warto przypomnieć, że suwerenności nie mieliśmy od czasu Sejmu Niemego w 1717
r., czyli dwieście lat. Faktyczną władzę w Polsce 11 listopada 1918 r. przejął
Józef Piłsudski, który kilka dni później został tymczasowym prezydentem jako
Naczelnik Państwa. Sprawując przez następne cztery lata najwyższy urząd
Rzeczypospolitej, celowo nawiązywał do tradycji Tadeusza Kościuszki. To bowiem
Kościuszko jako naczelnik podjął ostatnią próbę ratowania niepodległości Polski
poprzez walkę zbrojną. Przyjmując tytuł Naczelnika Państwa, a nie prezydenta,
Piłsudski stworzył ciągłość pomiędzy I a II Rzeczpospolitą.

Sytuacja polityczna, gospodarcza, społeczna, finansowa i cywilizacyjna w Polsce
po 11 listopada 1918 r. była dramatycznie trudna. Najgorsze były zagrożenia ze
strony Rosji i Niemiec, które nie miały zamiaru uznawać ani niepodległości, ani
granic Polski: "Sąsiedzi nasi, z którymi pragnęlibyśmy żyć w pokoju i zgodnie,
nie chcą zapomnieć o wiekowej słabości Polski, która tak długo stała otworem dla
najazdów i była ofiarą narzucania jej obcej woli przemocą i siłą. Nie chcemy
mieszać się do życia wewnętrznego któregokolwiek z naszych sąsiadów, lecz
pozwolić nie możemy, by pod jakimkolwiek bądź pozorem, chociażby pod pozorem
rzekomego dobrodziejstwa, naruszano nasze prawo do samodzielnego życia. (…)
Nie oddamy ani piędzi ziemi polskiej, nie pozwolimy, by uszczuplano nasze
granice, do których mamy prawo" – charakteryzował ówczesną sytuację Piłsudski.
Ta ocena "ojca polskiej wolności" była aktualna, niestety, nie tylko jesienią
1918 r., lecz także w następnych latach. Powstania śląskie i wielkopolskie
przeciwko Niemcom oraz obrona Polski przed agresją Rosji sowieckiej tylko
doraźnie powstrzymały dawnych zaborców. Ich dążenia do likwidacji, czy choćby
pomniejszenia znaczenia Polski, były permanentne. Wydaje się wręcz, że nie tylko
w Berlinie, ale zwłaszcza w Moskwie nawet w XXI wieku nie pogodzono się do końca
z faktem, że Polska jest państwem niepodległym i suwerennym.
Ponadczasowe wydają się też opinie Józefa Piłsudskiego o naszej wewnętrznej
sytuacji politycznej w pierwszych latach niepodległości: "Mamy Orła Białego,
szumiącego nad głowami, mamy tysiące powodów, którymi serca nasze cieszyć
możemy. Lecz uderzmy się w piersi! Czy mamy dość wewnętrznej siły? Czy mamy dość
tej potęgi duszy? Czy mamy dość tej potęgi materialnej, aby wytrzymać jeszcze
próby, które nas czekają? (…) Polskę być może czekają ciężkie przeżycia.
Podczas kryzysów strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie
Polsce, miłując jedynie Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym". Te myśli
Piłsudskiego są nadal aktualne w III RP, która powstała i istnieje w warunkach
bez porównania lepszych, stabilniejszych politycznie i ekonomicznie.
III Rzeczpospolita istnieje już ponad dwadzieścia lat. Rozwój
cywilizacyjno-technologiczny, ekonomiczny i edukacyjny jest oczywisty. Ale
jednocześnie nikt uczciwy nie powie, że III RP to Polska naszych marzeń. Co
więcej, III RP to państwo zmarnowanych i marnotrawionych szans, to państwo nie
na miarę swoich możliwości. III RP to Polska skorumpowana, nieuczciwa,
złodziejska. To Polska agentury, aferzystów, nikczemników i manipulatorów
wprowadzających do mediów tzw. tematy zastępcze, robiących Polakom wodę z mózgu.
Państwo polskie ponownie staje się wrogie i nieżyczliwe swoim obywatelom. Gnębi
i oszukuje Polaków, marnotrawi ogromne podatki przez nich płacone. Urzędy,
policja, straż miejska – przede wszystkim dokuczają zwykłym ludziom. Tak jak w
PRL Polacy coraz częściej są poniewierani przez tych, którzy powinni im pomagać
i służyć. W wyniku politycznej selekcji negatywnej do rządów nad Polakami
dostają się miernoty, ludzie niekompetentni, często skorumpowani. Nigdy w całej
historii Polski, nawet za komuny, nie było takiej armii urzędników.
Wszechogarniająca biurokracja coraz bardziej zaciska pętlę na szyi zwykłych
Polaków – już prawie nic nie da się normalnie załatwić, wszędzie najpierw
odmowa, a potem można pisać odwołanie do bezdusznych, szkodliwych dla państwa i
społeczeństwa urzędników. W labiryncie często bzdurnych i wykluczających się
wzajemnie przepisów Polacy tracą bezproduktywnie swoją energię, inicjatywy i
czas. Arogancja władzy w Polsce występuje na każdym kroku. Obywatelska jest
tylko PO, natomiast zwykli obywatele III RP liczą się coraz mniej, z każdym
rokiem stają się coraz bardziej ubezwłasnowolnieni przez dokuczliwe przepisy,
represyjne urzędy, bezdusznych urzędników.
Nie ma już w Polsce ani jednego sowieckiego żołnierza Armii Czerwonej, która pół
wieku okupowała nasz kraj. Ale Rosja premiera Putina całkowicie uzależniła
Polskę od swoich surowców energetycznych – ropy naftowej i gazu. Nawet w PRL, za
Jaruzelskiego i Breżniewa, nie byliśmy tak uzależnieni od Moskwy! W wolnej i
suwerennej Rzeczypospolitej nastąpiła tak jak za komuny alienacja polityczna,
czyli wyobcowanie władzy ze społeczeństwa. Co gorsza, z winy kolejnych rządów –
także rządu premiera Tuska – obywatele nie utożsamiają się z własnym państwem.
Kolejne wybory i minimalna w nich frekwencja są tylko jednym z bardzo wielu na
to dowodów. W socjologii politycznej nazywa się to zjawisko imigracją
wewnętrzną. 11 listopada 2010 r. powtórzmy raz jeszcze za Piłsudskim – mamy Orła
Białego…

 

Józef Szaniawski
 

drukuj