Eugenika a „zdrowie genetyczne”

Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli. (…) Miejcie w nienawiści zło, a miłujcie dobro. (Am 5, 14-15)

Wraz
z rozwojem technik wspomaganego rozrodu obserwujemy rozkwit eugeniki.
Chociaż zaangażowani po stronie ruchu eugenicznego niechętnie używają
terminu „eugenika”, gdyż zbyt wyraźnie kojarzy się on z tragicznymi
doświadczeniami nazizmu, to nie da się zaprzeczyć oczywistym faktom
stosowania współcześnie ingerencji eugenicznych czasach. Eugenika jest
dyscypliną teoretyczno-praktyczną, stawiającą sobie za cel poprawę
ludzkiego gatunku, a jej idee znalazły zastosowanie już w starożytności
(np. eksterminacja niepełnosprawnych dzieci w Sparcie). Jednak szczytem
praktyk eugenicznych było uchwalenie 14 czerwca 1933 roku ustawy
sterylizacyjnej w celu zachowania czystości rasy (Rassenhygiene).
Obecnie w ramach programu in vitro standardowo stosowana jest selekcja,
diagnostyka preimplantacyjna i prenatalna. W sytuacji, gdy wczesnym
stadiom rozwojowym człowieka odmawia się cech życia osoby, praktyki te
zyskują aprobatę szerokiego kręgu społecznego. Teoria „wrongful life” –
życie niewarte życia – zdobywa wielu zwolenników, przekonanych, że
genetyczne i strukturalne obciążenia są wystarczającym powodem, by nie
dopuścić do urodzenia dziecka. Co więcej, człowiek „wyprodukowany” na
szkle ma mieć wybrane i określone cechy – płeć, kolor oczu, uzdolnienia
etc., będzie żyć, gdy będzie zdrowy i piękny, natomiast chory i
niespełniający kryteriów estetycznych zostanie wyeliminowany. Wartość
ludzkiego życia przekracza jednak biologiczną jakość organizmu. Stąd
wypływa konieczność zdecydowanego przeciwstawienia się wymienionym
ingerencjom w stosunku do ludzkich embrionów. Życie rozpoczyna się od
poczęcia i od tego momentu istota ludzka posiada własny, suwerenny zapis
genetyczny, który stanowi jej bogactwo. Nawet jeśli mały człowiek
obarczony jest wadami, nie może to być powodem jego zabicia. Eliminacja
niepełnosprawnego dziecka przed narodzeniem różni się od zabójstwa
kalekiej dorosłej osoby tylko czasem zdarzenia. Oczywiście cenne są
próby terapii genowych, ale pod warunkiem zachowania nienaruszalności
dziedzictwa genetycznego. W przypadkach osób obciążonych w sposób
szczególny chorobami dziedzicznymi proponuje się kandydatom na małżonków
wykonanie testów. Prawdopodobieństwo wystąpienia choroby u potomstwa
zależy od wielu czynników, w głównej mierze od sposobu dziedziczenia,
ale przecież nie tylko, stąd trudno odmówić osobom prawa do decyzji o
przekazaniu życia. Niestety, program in vitro pozbawia jego uczestników
wrażliwości i intymności w przestrzeni najbardziej wymagającej tych
przymiotów. Historia zatacza krąg, upływają wieki, a powracają stare
praktyki pod nowymi szyldami. To już nie eugenika, a „zdrowie
genetyczne”.

Hanna Wujkowska

drukuj