Rodziny proszą o spotkanie z komisją Millera

Rodziny ofiar katastrofy polskiego tupolewa na lotnisku Smoleńsk
Siewiernyj chcą spotkania z Państwową Komisją Badania Wypadków Lotniczych –
ustalił "Nasz Dziennik". Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji,
któremu komisja podlega, na razie nie komentuje inicjatywy. Z przedstawicielami
komisji chce się również spotkać Parlamentarny Zespół ds. Wyjaśnienia Katastrofy
Smoleńskiej.

Komisja powinna się spotkać z rodzinami ofiar – uważa mecenas Stefan Hambura
reprezentujący syna Anny Walentynowicz, Janusza, i Andrzeja Melaka, brata
Stefana. – Chodzi o przedstawienie stanu badań, jak daleko jest ono zaawansowane
– argumentuje Hambura. – Tutaj potrzebna jest pełna transparentność – dodaje.
Adwokat uważa, że to sama komisja powinna wykazać inicjatywę i zorganizować
takie spotkanie z rodzinami ofiar. MSWiA na razie nie odnosi się do tej
propozycji. – Nie komentuję tej sprawy – powiedział wczoraj "Naszemu
Dziennikowi" p.o. rzecznik resortu Jacek Sońta. – Przekażę te sugestie
ministrowi – dodaje.
– Na pewno takie spotkanie by nie zaszkodziło – uważa Andrzej Melak. – Z każdym
gremium, które jest blisko tej sprawy, warto się spotkać – podkreśla. Zaznacza,
że w odpowiednim czasie rodziny ofiar skierują do Państwowej Komisji Badania
Wypadków Lotniczych stosowne pismo.
Potrzebę takiego spotkania widzi także inny pełnomocnik rodzin ofiar mecenas
Bartosz Kownacki. – Na pewno warto; rodziny chciałyby wiedzieć, jak wygląda to
postępowanie, bo my tak naprawdę nic nie wiemy – wskazuje. Adwokat zastanawia
się tylko, czy istnieje odpowiedni tryb dopuszczający takie spotkania.
Z przedstawicielami komisji na pewno będą chcieli się spotkać członkowie
Parlamentarnego Zespołu ds. Wyjaśnienia Katastrofy Smoleńskiej. – Jest to
zupełnie oczywiste, że będziemy wnioskowali o takie spotkanie; Państwowa Komisja
Badania Wypadków Lotniczych i prokuratura jako organy prowadzące w tej sprawie
dochodzenia są pierwsze na liście, która cały czas jest kompletowana – mówi
"Naszemu Dziennikowi" Jarosław Zieliński (PiS). Poseł dodaje, że liczy na
otwartość ze strony szefa komisji Jerzego Millera. Ma nadzieję, że wykaże on
dobrą wolę, podobnie jak prokuratura. – Widzę dobrą wolę ze strony prokuratora
Andrzeja Seremeta – zaznacza.
Jak poinformowała prokuratura wojskowa, w chwili obecnej lista pokrzywdzonych w
prowadzonym śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej liczy ok. 160 osób i
instytucji. – Cały czas do prokuratury zgłaszają się kolejne osoby i liczba
pokrzywdzonych może się zwiększyć – mówi prokurator Marcin Maksjan. Rodziny
ofiar katastrofy ustanowiły ok. 30 pełnomocników zawodowych, z których część
reprezentuje jednocześnie kilka rodzin.
W ocenie karnisty z Uniwersytetu Warszawskiego, mecenasa Łukasza Chojniaka,
liczba pokrzywdzonych nie jest zbyt duża i nie powinna stanowić trudności dla
prokuratury. – Często zdarzają się śledztwa, np. w sprawach o oszustwa, w
których jest kilkuset albo nawet więcej pokrzywdzonych – wyjaśnia Chojniak.
Pełnomocnik kilku rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej mecenas Rafał Rogalski
wskazuje, że zgodnie z przepisami "pokrzywdzony i jego pełnomocnik mogą składać
wnioski o dokonanie czynności śledztwa, a stronie, która złożyła wniosek, oraz
jej obrońcy lub pełnomocnikowi nie można odmówić wzięcia udziału w czynności,
jeżeli tego żądają". – Można więc sobie wyobrazić, że 30 pełnomocników złożyłoby
wniosek o udział w jakiejś czynności śledztwa. Jest to jednak sytuacja
hipotetyczna – zaznacza. Prawnicy podkreślają, że prokuratura nie może w żaden
sposób limitować liczby pokrzywdzonych.

Zenon Baranowski

drukuj