Przeniesienie krzyża nie zamyka rozdziału smoleńskiego

Z harcmistrzem Michałem Butkiewiczem, przewodniczącym Związku Harcerstwa
Rzeczypospolitej, oraz harcmistrzem Jarosławem Błoniarzem, członkiem
Naczelnictwa ZHR, rozmawia Paulina Jarosińska

Kiedy i jak zrodziła się inicjatywa postawienia krzyża przed Pałacem
Prezydenckim?

Jarosław Błoniarz: – Krzyż został postawiony przed Pałacem Prezydenckim kilka
dni po katastrofie. Była to jedna z bardzo licznych inicjatyw, jakie w owych
dniach żałoby podejmowano. Przypomnę, że harcerki i harcerze pełniący wtedy
służbę zajmowali się wszystkim: ustawiali i sprzątali znicze, układali kwiaty,
pilnowali porządku, rozdawali wodę, pełnili warty i spełniali przeróżne prośby
ludzi gromadzących się przed Pałacem – ustawiali przyniesione zdjęcia, pamiątki
itp. W takiej atmosferze i okolicznościach postawiono także ten krzyż, jako
oddolną inicjatywę, odruch serca, po to, aby ludzie gromadzący się pod Pałacem
mieli gdzie się pomodlić. Kto dokładnie go wykonał, przyniósł – nie wiemy. Na
pewno przy jego ustawieniu asystowali harcerze. W nocy z 21 na 22 maja krzyż
został uszkodzony w wyniku wichury i na kilka dni go zabrano. 27 maja,
wyremontowany, stanął tam ponownie. 30 maja skrzyknęli się pod nim harcerze z
różnych organizacji, by – jak napisali w swoim zaproszeniu – "w miesiąc od
zakończenia tamtej służby, a zarazem w setną rocznicę powołania do życia
pierwszych drużyn harcerskich, raz jeszcze oddać hołd wszystkim tragicznie
zmarłym w smoleńskiej katastrofie, a także podziękować sobie nawzajem za wspólną
służbę, zaś rodakom za wyrazy uznania". Podczas tego spotkania przybito do
krzyża tabliczkę z intencją postawienia w tym miejscu pomnika upamiętniającego
żałobę i wspólną służbę.

Jaki był główny motyw, intencja tej inicjatywy?
Michał Budkiewicz: – Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba wrócić pamięcią do
atmosfery tamtych dni, dni żałoby narodowej, a przy okazji wielkiej lekcji
patriotyzmu. Do tych setek tysięcy ludzi przed Pałacem Prezydenckim, które
każdego dnia przynosiły i stawiały kwiaty i znicze. My, harcerze, widzieliśmy to
najlepiej, ponieważ już od pierwszego dnia pełniliśmy wspólnie służbę na
Krakowskim Przedmieściu. I w tej atmosferze pojawił się spontaniczny odruch, że
trzeba w tym miejscu na czas wielkiego narodowego przeżywania strasznej tragedii
postawić krzyż, tradycyjny chrześcijański symbol upamiętniający zmarłych.
Symbol, który wyrazi uczucia tych wszystkich przybywających pod Pałac i pomoże w
skupieniu modlić się za ofiary katastrofy. Wtedy nikt nie zastanawiał się nad
pomnikami i tablicami, wyrazem hołdu były: rzesza czuwających ludzi, morze
kwiatów i zniczy.

Czy organizowano – a jeśli tak, to do kiedy – warty harcerskie?
J.B.: – Warty harcerskie były jedynie przed Pałacem w trakcie trwania służby.
Nie ustawialiśmy wart przed krzyżem.

Kiedy zaczęły do Panów docierać informacje o przeniesieniu krzyża? Jak
dowiedzieli się o tym harcerze?

J.B.: – Kilka osób z inicjatywy "Polsce i bliźnim" spotkało się na początku
czerwca z ministrem Jackiem Michałowskim i przedstawiło mu swoje zamierzenia.
Wtedy rozmawiano także o przyszłym miejscu docelowym dla krzyża z intencją
upamiętnienia miejsca, w którym on stał, w inny sposób. Jak wiemy, po kampanii
wyborczej i pierwszym wywiadzie prezydenta elekta krzyż stał się przedmiotem
ogólnonarodowego sporu, który zaczął mieć – mimo apeli harcerzy – charakter
polityczny. W poczuciu odpowiedzialności za swoich wychowanków i z intencją
zakończenia gorszącego sporu, bez wikłania się w kontekst polityczny, podjęliśmy
jako władze organizacji – przyjmując tym samym odpowiedzialność za działania jej
członków – rozmowy z Kancelarią Prezydenta i Kurią Metropolitalną Warszawską,
które zakończyła ogłoszona w środę decyzja.

Jak Panowie odbierali sygnały o przykrych incydentach, które miały miejsce
pod krzyżem?

M.B.: – To, co zaczęło się dziać w ostatnich dniach przy krzyżu i wokół tematu
krzyża, napełniało nas smutkiem. Oto symbol ten zostaje włączony do bieżącej
walki politycznej. Apelowaliśmy, aby tak się nie działo, ale niestety spirala
zacietrzewienia i niepotrzebnej kłótni zaczęła się już rozkręcać. Zapowiedzi
fizycznej rozprawy z krzyżem składane przez niektóre środowiska, konieczność
pełnienia wart przez ludzi dobrej woli, aby zapobiec nocnym incydentom
profanowania krzyża – wszystko to skłaniało nas do refleksji, że trzeba znaleźć
rozwiązanie, które pozwoli na kultywowanie w godnych warunkach pamięci o śp.
prezydencie Lechu Kaczyńskim i pozostałych ofiarach smoleńskiej katastrofy.
Nie bez znaczenia jest również to, że krzyż ten będzie przedmiotem rozważań w
trakcie jubileuszowej pielgrzymki do Częstochowy, w której idzie także grupa
harcerska. Zależy nam, aby pamięć o tym, co stało się 10 kwietnia i następowało
w kolejnych dniach, była żywa zwłaszcza w środowiskach młodzieżowych. Trzeba
także pamiętać, że przeniesienie krzyża nie zamyka tematu upamiętnienia
zmarłych.

Kiedy najprawdopodobniej krzyż zostanie przeniesiony i kiedy rozpoczną się –
według Panów wiedzy – prace nad pomnikiem?

J.B.: – Data i scenariusz przeniesienia jest przedmiotem szczegółowych ustaleń,
głownie pomiędzy Kancelarią Prezydenta a Rektoratem Kościoła św. Anny.
Organizacjom harcerskim w sposób szczególny zależy, aby tragedia narodowa i
nasza służba zostały upamiętnione w godny sposób.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj