Sekuła podpisze za Kaczyńskiego?

Przewodniczący hazardowej komisji śledczej Mirosław Sekuła (PO) napisał, a
następnie przedstawił komisji sprawozdanie z prac śledczych z naruszeniem
procedur, czyli zanim protokoły zeznań podpisali świadkowie. Po ekspertyzach
Biura Analiz Sejmowych ten raport musiał wycofać. Sekuła zapowiedział jednak, że
do końca lipca "usunie literówki oraz błędy stylistyczne" i sprawozdanie złoży
ponownie. Poinformował, że jeśli do 29 lipca wszyscy świadkowie, w tym m.in.
Jarosław Kaczyński, nie podpiszą protokołu ze swoimi zeznaniami, zrobi to za
nich.

Mirosław Sekuła tak spieszył się z zamknięciem prac komisji hazardowej, iż z
naruszeniem przepisów złożył raport końcowy z prac śledczych, nad którym miała
dyskutować komisja. Na nic zdały się dotychczasowe upomnienia śledczych z
opozycji. Pośpiech polityka Platformy powstrzymały dopiero ekspertyzy Biura
Analiz Sejmowych. Opinie wskazują m.in., iż raport powinien być oparty na
protokołach zeznań świadków przez nich podpisanych. Albo też podpisanych przez
przewodniczącego komisji śledczej w przypadku, gdy świadek odmówił złożenia
podpisu, z obiektywnych przyczyn nie mógł parafować swoich zeznań bądź
uporczywie się od tego uchylał.
Wiceprzewodniczący komisji Bartosz Arłukowicz (Lewica) zauważył, iż zamówione
przez przewodniczącego komisji ekspertyzy potwierdzały wątpliwości śledczych z
opozycji co do legalności złożenia sprawozdania. – Opinia, którą przedstawiło
Biuro Analiz Sejmowych w sposób jednoznaczny wskazuje, że przedłożenie projektu
sprawozdania, które jest oficjalnym dokumentem i powinno zawierać pełen materiał
dowodowy, przed podpisaniem protokołów przez świadków, czyli przed gwarancją ich
podstawowych praw, ale i przed przesłuchaniem ostatniego świadka, świadczy o
tym, że pan przewodniczący, biegnąc do celu, połamał prawo – oceniał Arłukowicz.
Według Beaty Kempy (PiS), oprócz tego że sprawozdanie zostało złożone
przedwcześnie – przed przesłuchaniem wszystkich świadków i w oparciu o
niepodpisane protokoły przesłuchań – jest ono niepełne, gdyż nie zawiera ustaleń
z części niejawnych prac komisji.
Sekuła, tłumacząc się z zarzutów, wyjaśniał, iż gdy pisał raport, lista świadków
została przez niego zamknięta. Ostatniego świadka, urzędnika ministerstwa sportu
Bożenę Pleczeluk, komisja przesłuchała dzięki temu, że wniosek śledczych z
opozycji poparł Franciszek Stefaniuk (PSL). Przewodniczący wyjaśniał ponadto, iż
brak w jego raporcie załączników niejawnych nie oznacza, że na ustaleniach
dokonanych na posiedzeniach niejawnych się nie opierał. Stwierdził, iż choć miał
inną opinię, niż wyrazili to teraz eksperci, to ich zdanie przyjmuje.
Zapowiedział, że do 30 lipca z raportu "usunie literówki oraz błędy
stylistyczne" i złoży go jeszcze raz. – Nie będzie to nowy materiał. Nie ma
takiej możliwości, żeby w znaczący sposób różnił się on od tego, co już
przedstawiłem – powiedział. Oznacza to, że do tego czasu powinny zostać
podpisane przez świadków wszystkie protokoły z zeznaniami. Według Sekuły, do
wczoraj nie podpisali ich: Zyta Gilowska, Jarosław Kaczyński oraz urzędnik
ministerstwa sportu Rafał Wosik. Przewodniczący zadeklarował, że jeżeli nie
uczynią tego do 29 lipca, to on sam podpisze za nich protokoły.
W przeciwieństwie do sytuacji dotyczącej pracy komisji śledczej zajmującej się
aferą Rywina, obecnie obowiązujące przepisy stanowią, że komisja przygotowuje
jeden raport ze swoich prac, a nie – jak ówcześnie – że każdy członek komisji
mógł sporządzić własne sprawozdanie z prac śledczych. Obecnie dokument taki
przygotowuje i przedstawia przewodniczący komisji. Pozostali śledczy mogą
zgłaszać do raportu swoje poprawki bądź też wyrażać odrębne opinie o zapisach w
sprawozdaniu. W raporcie Sekuła uznał m.in., że nie ma podstaw, by po śledztwie
prowadzonym przez sejmową komisję powiadomić prokuraturę.

Komisje osądzą Sekułę
Beata Kempa zapowiedziała, iż podczas kolejnego posiedzenia Sejmu złoży do
sejmowej Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich wniosek o zbadanie fatalnej
pracy Sekuły jako przewodniczącego komisji śledczej. Posłanka PiS poskarżyła się
również sejmowej Komisji Etyki Poselskiej na nieodpowiednie zachowanie posła
Platformy. Kempa poinformowała, że 30 lipca, gdy przewodniczący przedstawi swój
raport, nieobecni będą śledczy z Prawa i Sprawiedliwości. Zarówno ona, jak i
Andrzej Dera będą wówczas na urlopach.

Artur Kowalski

drukuj