Grunwald polem chwały?

Dzieje relacji polsko-krzyżackich (1226-1525) to bez mała trzysta lat naszej
historii. Być może jeszcze więcej, jeżeli wziąć pod uwagę fakt, że to właśnie
państwo krzyżackie położyło podwaliny pod państwo pruskie, a Prusy z kolei stoją
u źródeł zjednoczonych Niemiec na przestrzeni XIX-XXI wieku. Prusy i Niemcy jako
państwo stanowiły m.in. konsekwencję istnienia państwa zakonu krzyżackiego.

Naiwny Konrad Mazowiecki popełnił historyczny błąd polityczny, którego tragiczne
skutki ponoszono całe wieki. Tak się zaczęła obecność niemiecka nad dolną Wisłą
i u jej ujścia do Morza Bałtyckiego. Gdyby na tamtych terenach osiadł zakon
rycerski rekrutujący się z Francuzów (templariusze) lub Włochów (joannici),
zapewne historia potoczyłaby się inaczej. Problem polegał na sprowadzeniu do
Polski organizacji militarnej złożonej niemal wyłącznie z Niemców. W XIII wieku
ekspansywność krzyżacka przejawiała się w niszczeniu Prusów, ale później
skierowała się przeciwko Polsce, podważając sam byt państwa polskiego. Krzyżacy
przez trzysta lat systematycznie sprowadzali z obszaru całych Niemiec osadników,
co zmieniało strukturę demograficzną i geopolitykę newralgicznego obszaru Europy
Środkowej, którym było wybrzeże Bałtyku.
Syn Władysława Łokietka – Kazimierz, jedyny król w dziejach Polski, który
otrzymał przydomek "Wielki", zdawał sobie sprawę z potęgi krzyżackiej i ze
słabości dopiero co zjednoczonego Królestwa Polskiego. Wiedział, że czas będzie
działał na korzyść Polski, ale potrzebny jest jej pokój, aby budować i umacniać
potencjał gospodarczy oraz militarny kraju. Toteż w Kaliszu w 1343 roku zawarł
pokój z zakonem, a następna wojna polsko-krzyżacka zaczęła się dopiero po trzech
pokoleniach w 1409 roku. Dlatego o Kazimierzu Wielkim słusznie pisali już
kronikarze średniowieczni nie tylko, że "zastał Polskę drewnianą, a zostawił
murowaną", ale również i to, że był "Ojcem zwycięstwa pod Grunwaldem", bo
zapewnił krajowi długoletni pokój, umocnił Polskę ekonomicznie, militarnie i
politycznie, zatem była w stanie pokonać państwo krzyżackie.
Plan działań przeciwko Krzyżakom opracowała rada wojenna: król Władysław
Jagiełło, książę Witold oraz ksiądz Mikołaj Trąba, podkanclerzy Królestwa
Polskiego i późniejszy arcybiskup gnieźnieński, Prymas Polski. 15 lipca 1410
roku na polach Grunwaldu doszło do jednej z największych bitew w dziejach całej
średniowiecznej Europy. Jagiełło dowodził wojskami, które historycy obliczają
nawet na ponad 39 tysięcy ludzi, co stanowiło wtedy armię ogromną. Naprzeciwko
tego wojska stanęły siły zbrojne zakonu krzyżackiego złożone z Niemców oraz
ochotników i najemników z Europy Zachodniej. Wielki mistrz krzyżacki Ulrich von
Jungingen miał do dyspozycji 32-tysięczną armię zakonną znakomicie uzbrojoną,
prawdopodobnie najnowocześniejszą w ówczesnej Europie! Siły niemieckie miały
nieocenione oparcie w systemie fortyfikacyjnym słynnych zamków krzyżackich.
Na mapie geopolitycznej wielkich wydarzeń i wojen w dziejach świata zawsze jest
jakiś punkt krytyczny, jakaś newralgiczna data. Historyczne zmagania i
wieloletnie wojny, nawet jeśli trwały czasem przez długie lata, a nawet całe
wieki, zawsze miały taki moment przełomowy – historyczny punkt zwrotny. Losy
jednej bitwy zmieniały koleje wojny, a klęska albo zwycięstwo odmieniały
nierzadko dzieje narodów, państw, a czasami nawet całej Europy. Takim krytycznym
punktem był Grunwald.
Już bezpośrednio po bitwie stał się on symbolem wielkiego triumfu Polski, a
wielkiej klęski Niemców. Spory o Grunwald trwają od prawie 600 lat. Paweł
Jasienica za Prymasem Mikołajem Trąbą i Janem Długoszem twierdził zapewne
słusznie, że "Grunwald nie znajduje analogii w dziejach Europy. Nikt tak
wielkiego zwycięstwa w równy sposób nigdy nie zmarnował". Zamiast natychmiast po
triumfie ruszyć w pościg za resztkami rozbitej armii krzyżackiej, Jagiełło dał
Krzyżakom bezcenny czas "na złapanie oddechu", tak aby ich klęska nie była do
końca miażdżąca. Konny konwój z katafalkiem poległego wielkiego mistrza oraz
ciałami innych ważnych komturów krzyżackich dotarł do Malborka 19 lipca.
Jagiełło i Witold potrzebowali na pokonanie tej samej drogi dużo więcej czasu.
Wojska polsko-litewskie podeszły pod nieoddalony od Grunwaldu Malbork kilka dni
później! Następnie obydwaj bracia – Jagiełło i Witold, oblegali Malbork tak, by
go przypadkiem nie zdobyć. Co więcej, w Inowrocławiu zgromadzono wszystkich
jeńców krzyżackich wziętych do niewoli przez Polaków po zwycięskiej bitwie.
Jagiełło osobiście przybył do Inowrocławia i nakazał, aby wszystkich pojmanych
"miłosiernie" uwolnić i wypuścić nawet bez tradycyjnego w średniowieczu okupu.
Zawarty w 1411 roku pokój w Toruniu między Jagiełłą a nowym wielkim mistrzem
zakonu, którym został Henryk von Plauen, był dla Polski więcej niż niekorzystny.
Krzyżacy nie tylko nie oddali Polsce Pomorza, lecz nie zwrócili nic, dosłownie
nic. Zwycięstwo pod Grunwaldem zostało politycznie zmarnowane! Historia Polski
bowiem – nie od dzisiaj – to często historia zmarnowanych szans.

Józef Szaniawski

drukuj