Ciągle czekamy na dokumenty z Rosji

Z płk. Jerzym Artymiakiem, p.o. rzecznikiem Naczelnej Prokuratury
Wojskowej, rozmawia Marta Ziarnik

Prokuratura dysponuje
protokołem z dochodzenia przeprowadzonego przez elektrownię w Smoleńsku,
z którego wynika, że szczątki Tu-154M leżały około 10 m od zerwanej o
godz. 10.39.35 linii energetycznej?

– Prokuratura do dziś nie
otrzymała protokołu oględzin miejsca zdarzenia. Dopiero on w sposób
jednoznaczny rozstrzygnie wszelkie kwestie związane z usytuowaniem
fragmentów samolotu, który 10 kwietnia uległ katastrofie.

Ale
zwracali się Państwo do Rosji o wszystkie dokumenty związane ze sprawą?


Do tej pory skierowaliśmy pięć wniosków o pomoc prawną do strony
rosyjskiej i otrzymaliśmy dopiero pierwszy właściwy pakiet dokumentów, w
liczbie 1300 kart. Są to dokumenty, które dotyczyły przesłuchania
kilkunastu świadków. To także dokumentacja z badań genetycznych zwłok
oraz oględziny przedmiotów zabezpieczonych na miejscu zdarzenia, czyli
na miejscu katastrofy. Takie materiały Polska Prokuratura Wojskowa
otrzymała od strony rosyjskiej – w wyniku realizacji wniosków o pomoce
prawne, które składaliśmy sukcesywnie od chwili wszczęcia śledztwa.

Prokuratura
bada też wątek awarii zasilania na lotnisku w Smoleńsku?


Badane i uwzględniane są przez prokuraturę wszelkie wątki, które mogą
służyć dojściu do uzyskania prawdy materialnej, czyli wyświetlenia
przyczyn katastrofy. Mogę panią zapewnić, że nie zaniedbamy i nie
odłożymy na półkę żadnej informacji, która by mogła mieć istotne
znaczenie dla wyjaśnienia przyczyn tej katastrofy.

Mają
Państwo protokół w sprawie dochodzenia przyczyn odłączenia linii
wysokiego napięcia?

– Ja już pani podałem, co było w tym
pakiecie. Nikt nie ukrywał tego, co w nim było. Jak wymieniłem, są to:
protokoły przesłuchania świadków, linia genetyczna dotycząca weryfikacji
zwłok oraz protokoły oględzin przedmiotów znalezionych na miejscu
tragedii. Są to trzy pakiety dokumentów i nic więcej.

Jednak
mówił Pan, że prokuratura bada wszystkie wątki, czyli…

– Tak,
badamy wszystkie wątki. Proszę zwrócić uwagę, że od chwili wszczęcia
śledztwa czekamy nie tylko na to, co uzyskamy od strony rosyjskiej, ale
zebraliśmy również materiał dowodowy liczący bodajże kilkadziesiąt tomów
akt. Jest to materiał uzyskany przez polskich prokuratorów na terenie
Polski. Począwszy od dokumentacji dotyczącej przygotowania wylotu
samolotu Tu-154M i również towarzyszącemu mu Jaka-40, poprzez
przygotowanie pilotów, przygotowanie wszelkich procedur i przesłuchanie
wszystkich świadków, którzy uczestniczyli w tych przygotowaniach, po
szereg różnego rodzaju innych czynności zmierzających właśnie do
sprawdzania i weryfikowania tych wszystkich informacji, które polscy
prokuratorzy uzyskują. Również – powiem wprost – za pośrednictwem
mediów. Sprawdzamy wszystkie informacje, które się pojawiają. Nie możemy
zaniedbać czy zaniechać nawet najmniejszej z nich, bo może ona pomóc w
rozwikłaniu przyczyn katastrofy. Dlatego tego materiału jest bardzo
dużo.
Natomiast nie ulega wątpliwości, że istotne i wręcz kluczowe
znaczenie będzie miał materiał uzyskany od strony rosyjskiej. Z tym że
musimy się tutaj uzbroić w cierpliwość i czekać, aż ta międzynarodowa
pomoc prawna do nas wpłynie.

Kiedy możemy się tych dokumentów
spodziewać?

– Jestem w posiadaniu informacji, że kolejny pakiet
dokumentów w tej chwili jest przygotowany do wysłania do Polski. Co to
będzie, jakie to będą dokumenty procesowe i kiedy je otrzymamy? – na te
pytania nie potrafię odpowiedzieć. Liczymy jednak na to, że będzie to
stosunkowo szybko.

Polska prokuratura dostała jakikolwiek
dokument dotyczący ruchu statków powietrznych nad lotniskiem w Smoleńsku
w dniu katastrofy?

– Wystąpiliśmy do Rosji o dokumenty związane z
ruchem samolotów na lotnisku Siewiernyj. Wniosek zawierający również
kwestię związaną z przekazaniem przez stronę rosyjską (prokuraturze
polskiej) informacji dotyczących ruchu samolotów na lotnisku w Smoleńsku
skierowaliśmy 9 czerwca 2010 roku. Niewykluczone jednak, że już
wcześniej mogliśmy się też o to zwracać. Do tej pory jednak nie mamy na
nie odpowiedzi. Ale mamy to na uwadze.

Z rosyjskiego protokołu
sporządzonego na miejscu uszkodzenia linii energetycznej wynika, że 10 m
od zerwanego kabla leżały części polskiego samolotu. Jak ten teren
został zabezpieczony, skoro miała do nich swobodny dostęp brygada z
elektrowni?

– Pani kieruje do mnie pytania dotyczące zagadnień
wyjaśnianych w chwili obecnej przez rosyjski MAK z udziałem polskiego
przedstawiciela – Edmunda Klicha. Dopóki prokurator wojskowy – a
wcześniej prokuratura rosyjska – nie otrzyma wyników prac tejże komisji w
postaci stosownego protokołu, a następnie nie zostanie on za
pośrednictwem prokuratury rosyjskiej przekazany prokuraturze polskiej,
nie wypowiem się w kwestiach, które dotyczą działań Komisji Badania
Wypadków Lotniczych – czy to polskiej, czy też rosyjskiej. To jest poza
naszym zakresem. My będziemy mogli na temat tej sprawy rozmawiać dopiero
wówczas, kiedy otrzymamy tenże protokół. Wtedy prokurator, podejmując
czynności procesowe, będzie weryfikował ustalenia tej komisji.
Proszę
mnie dobrze zrozumieć, odnośnie do tych kwestii chcielibyśmy, żeby
wspomniane komisje jak najszybciej zakończyły prace i dostarczyły
materiał (w postaci protokołów) prokuraturze, który będzie materiałem
wyjściowym dla dalszych ustaleń procesowych. Mogę tylko zapewnić, że ten
materiał będzie jeszcze ponownie weryfikowany przez prokuraturę.
Dokumenty, które otrzymamy, będziemy w sposób rzetelny i bardzo wnikliwy
analizowali i weryfikowali. Wtedy ewentualnie będziemy wysyłali kolejne
wnioski o pomoc prawną o przesłuchanie konkretnych osób, o wykonanie
konkretnych czynności procesowych bezpośrednio przez stronę rosyjską, a
być może – jeżeli to się uda – również z udziałem polskich prokuratorów.

Dziękuję
za rozmowę.

drukuj