Mury
Od stereotypów nie jest wolne żadne środowisko, każde też produkuje nowe,
ubarwia już istniejące. Nosimy je w sobie, przekazujemy kolejnym pokoleniom.
Ich obecność w ludzkim myśleniu, działaniu niszczy wolność, kładzie się
cieniem na relacje społeczne. Schematy są widoczne w kulturze, polityce,
religii.
Ze stereotypami wielokrotnie musiał się mierzyć Jezus. Jak podaje nam dziś
św. Łukasz, kiedy wędrował do Jerozolimy, Samarytanie nie przyjęli Go,
ponieważ był… Żydem. To wystarczyło. Przekazywana z pokolenia na pokolenie
niechęć, delikatnie mówiąc, zrobiła swoje. Nie zabrakło jej i z drugiej
strony: "Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i
zniszczył ich?".
Świeżość Ewangelii polega na tym, że zdecydowanie sprzeciwia się ona
sytuacjom, w których człowiek jest jedynie pionkiem w wielkiej grze. Jest w
niej zawarta koncepcja życia, oparta nie na tradycji, mitologii – nie na
utartych szablonach, lecz na miłości. Ta zaś ze swej istoty nie da się
wyrazić za pomocą skostniałych formułek. Jej istotę wskazał Chrystus. W
Nim dokonało się przekroczenie największego stereotypu, jakim było
przekonanie, że Bóg, owszem, jest, ale jest to obecność bardzo
sformalizowana, odległa. Jezus obalił mit, iż dzięki ofiarom, poprawności
życia, samej tylko wierności prawu można cokolwiek u Niego ugrać, zapewnić
sobie Jego przychylność. W Chrystusie Bóg stał się człowiekiem, jednym z
nas. Ukochał nas miłością bez granic.
Po dziś dzień mamy trudności ze zrozumieniem tego zdania. Dlaczego? Bo tak
jest (podobno) łatwiej. Życie według schematów stwarza wrażenie
stabilizacji, spójności. Zwalnia z myślenia. Wielu ludzi znajduje w nich
doskonałe wytłumaczenie swojej postawy życiowej. Odrzucają Chrystusa,
ponieważ w ich mniemaniu zabiera im poczucie wolności. Opowiadają się za
cywilizacją śmierci, dlatego że taki jest ogólny trend. Wielu z nas świadomie
wybiera ciemność, rezygnuje z poszukiwania prawdy tylko z tego powodu, by nie
zepsuć sobie dobrego samopoczucia. Problem polega jednak na tym, że choć
pozornie tworzy się poczucie bezpieczeństwa, serce ludzkie kamienieje, staje
się coraz cięższe. Pozostaje złudzenie swobody, szczęścia – trudno jest
jednak mówić o wolności kamienia. Głaz jest niemy, zniewolony swoim ciężarem.
Jest martwy. Tak jak serca wielu ludzi szczelnie otoczone kamiennym murem.
Skamienieli jak żona Lota – ciągłe spoglądanie za siebie nie pozwoliło im
dostrzec perspektywy wędrówki. Zastygli w bezruchu. Jezus daje życie – w Nim
jest nasza wolność. Każda inna alternatywa jest złudzeniem. Tragicznym w
skutkach. Nie wolno o tym zapominać.
ks. Paweł Siedlanowski
