Dowódcy na kucykach dowodzą husarią
Z posłem Jerzym Polaczkiem, byłym ministrem transportu, prezesem Polski Plus,
rozmawia Mariusz Bober
Premier Donald Tusk tłumaczył się w Sejmie, że władze były dobrze
przygotowane na walkę z powodzią. Jak to się ma do efektów tych zmagań?
– Szef rządu w swoim wystąpieniu mylił kompetencje wojewodów i marszałków z
zarządzaniem kryzysowym. Tymczasem obecnie naszym głównym problemem, który
znacząco przyczynił się do zwiększenia zniszczeń powodziowych, są opóźnienia w
podjęciu kluczowych decyzji w sferze zarządzania kryzysowego infrastrukturą
techniczną państwa. Rolą premiera w takiej sytuacji jest właśnie podejmowanie na
czas odpowiednich decyzji we współpracy z powołanymi do walki z żywiołem
instytucjami – w szczególności we współpracy z Rządowym Centrum Bezpieczeństwa.
To już druga sytuacja w odstępie miesiąca – po tragedii w Smoleńsku – w której
gołym okiem widać, że państwo i jego instytucje funkcjonują w niedostatecznym
stopniu.
Dlaczego tak się dzieje?
– Według ekspertów, po tragicznej powodzi z 1997 r. zrealizowano szereg
inwestycji przeciwpowodziowych, dzięki którym można było ograniczyć skalę
obecnej powodzi i zmniejszyć powstałe szkody. Aby to osiągnąć, państwo powinno
funkcjonować przez 24 godziny na dobę, przez wszystkie dni tygodnia, a nie tylko
od poniedziałku do piątku, i to od godz. 8.00 do 16.00. Efektem takiej sytuacji
jest właśnie to, że kluczowe decyzje podjęto wtedy, gdy woda zaczęła się już
przelewać przez umocnienia, choć już wcześniej były prognozy wskazujące na
możliwość wystąpienia powodzi. Rząd woli jednak realizować politykę wizerunkową,
a nie politykę konkretu.
Woda zalała wiele dróg, torów kolejowych i zniszczyła część mostów. Można
było się przed tym ustrzec?
– Jeśli chodzi o infrastrukturę transportową, ważne jest, aby niezależnie od
kategorii drogi – gminna, wojewódzka czy krajowa – jej budowa została wykonana
zgodnie z projektem technicznym. Realizowanie takich inwestycji "na skróty"
sprawia bowiem, że w sytuacjach kryzysowych są one źródłem zdecydowanie
większych strat. W tym zakresie odpowiedzialność spada na zarządców drogi. Jako
były minister transportu mogę stwierdzić, że kluczowa dla zmiany tego ogólnego
podejścia jest precyzyjna standaryzacja wymagań technicznych dla każdej
kategorii dróg oraz przestrzeganie ich w trakcie realizacji.
Czy nasze państwo jest przygotowane na inne kryzysowe sytuacje? Reakcje rządu
na katastrofę pod Katyniem nie nastrajają optymistycznie…
– Obecnie szefem kancelarii premiera jest osoba, która nie miała żadnego
doświadczenia w administracji publicznej. Z kolei funkcję ministra obrony
powierzono psychiatrze… Na początku stycznia 2010 r. zwolniono cenionego i
doświadczonego szefa Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, dr. Przemysława Gułę.
Wraz z nim odeszło wielu najlepszych specjalistów. Wskutek tych decyzji na znak
protestu podał się do dymisji cały dział analiz i prognoz w tymże centrum. Mimo
to premier zapewniał, że jesteśmy dobrze przygotowani na wypadek zagrożenia
powodzią… W mojej ocenie, rząd ma "wyjątkową zdolność" do psucia rzeczy, które
w normalnych warunkach popsuć trudno. A nowi ludzie premiera Tuska to – obrazowo
mówiąc – dowódcy na kucykach dowodzący husarią.
Dziękuję za rozmowę.
