Wojsko na razie zostaje

Przez dwa lata Ministerstwo Obrony Narodowej obstawało przy decyzji o
likwidacji w tym roku 14. Suwalskiego Pułku Artylerii Przeciwpancernej im.
Marszałka Józefa Piłsudskiego. Ale z uwagi na rok wyborczy decyzję zmieniono i
wojsko, choć przeformowane w dywizjon, zostanie jednak w Suwałkach przynajmniej
do 2015 roku. – Ale plany jak plany, mogą się jeszcze zmienić – zastrzega płk
Sylwester Michalski, rzecznik prasowy Sztabu Generalnego.

MON i Sztab Generalny postanowiły, że w Suwałkach dojdzie do przeformowania
14. Pułku Artylerii Przeciwpancernej w dywizjon. Wojsko twierdzi, że „zmiany te
wynikają z konieczności dostosowania struktury tej jednostki do planowanych
zadań oraz posiadanego uzbrojenia i sprzętu wojskowego”, a ponadto „planuje się
pozostawienie dywizjonu w jego dotychczasowym miejscu dyslokacji do czasu
rozformowania i likwidacji garnizonu Suwałki”. – Według nowych planów, nie
przewidujemy przedyslokowania jednostki z Suwałk do roku 2015. Zostanie ona
przeformowana w dywizjon, ale nie oznacza to, że będzie w Suwałkach mniej
żołnierzy – podkreśla płk Sylwester Michalski, rzecznik prasowy Sztabu
Generalnego WP.
Od 2008 r. resort obrony i sztab planowały przeniesienie
jednostki z Suwałk do Węgorzewa. MON twierdziło, że ta zmiana wynika wprost ze
„Strategii bezpieczeństwa narodowego Rzeczypospolitej Polskiej” i „Programu
rozwoju Sił Zbrojnych RP w latach 2007-2012”, które mają na celu m.in. skupianie
jednostek wojskowych w dużych kompleksach. – Wyniki wykonanych dotychczas analiz
wskazują na zasadność przeformowania między innymi tego pułku (w 2010 r.) na
dywizjon i włączenia go w skład 1. Brygady Artylerii w Węgorzewie, z
jednoczesnym przedyslokowaniem do tego garnizonu wojskowego – stwierdził jeszcze
kilka miesięcy temu minister obrony Bogdan Klich w odpowiedzi na pytania posłów
w sprawie likwidacji jednostki wojskowej w Suwałkach. – Pragnę również dodać, że
infrastruktura wojskowa w Suwałkach, znajdująca się aktualnie w zasobach pułku,
jest w znacznej części wpisana do rejestru obiektów zabytkowych, co podnosi
koszty jej remontu i utrzymania. Resort obrony narodowej musi brać pod uwagę
także uwarunkowania ekonomiczne. Kwestia ta nabiera szczególnego znaczenia w
obecnej sytuacji kryzysu gospodarczego, która wymusza podjęcie pilnych działań
racjonalizacyjnych w sferze wydatków budżetowych, w tym finansowania Sił
Zbrojnych – argumentował minister Klich. O powodach likwidacji garnizonu władze
Suwałk informował z kolei gen. Franciszek Gągor, który twierdził, że po
przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej i NATO wojsko polskie nie jest w
Suwałkach potrzebne, jego zdaniem, ze strony Litwy nie grozi nam żadne
niebezpieczeństwo. W obronie pułku interweniowały w MON i u premiera Donalda
Tuska władze miasta. – Przedstawialiśmy argumenty, które naszym zdaniem
przemawiają za pozostawieniem tej jednostki w Suwałkach, jednak odpowiedzi –
jeśli w ogóle nadeszły – były niekonkretne, bez żadnych merytorycznych
uzasadnień. Premier odpowiedział, zupełnie omijając temat – powiedział nam Józef
Gajewski, prezydent Suwałk.
I gdy w sprawie przez pół roku była cisza, nagle
MON ogłosiło, że postanowiło przeformować suwalski pułk w dywizjon i pozostawić
go w mieście jeszcze przynajmniej przez pięć lat. Mieszkańcy mają jednak
nadzieję, że wojska nikt stąd nie usunie i w przyszłości. Wśród głównych
argumentów podnoszonych w obronie jednostki jest bardzo bogata tradycja
stacjonowania w Suwałkach polskich oddziałów wojskowych. W okresie
międzywojennym były tu aż 4 pułki i kilka batalionów, w których służyło prawie 9
tys. żołnierzy. Nie mniej ważna jest dobra współpraca miasta z jednostką.
Prezydent Suwałk podkreśla, że miasto wydało m.in. wiele pieniędzy na remonty i
modernizację infrastruktury, z której korzysta wojsko. Rada Miasta Suwałki w
listach kierowanych w obronie jednostki zwraca uwagę na jeszcze jeden bardzo
negatywny skutek, który przyniesie jej likwidacja. Chodzi o utratę pracy przez
setki mieszkańców ziemi suwalskiej zatrudnionych w jednostce. W sumie decyzja
likwidacji jednostki może pozbawić środków utrzymania tysiące rodzin. – Dzięki
pracy w jednostce utrzymuje się około 2 tysięcy osób. Jeśli stracą zatrudnienie
i tak duża liczba bezrobotnych w naszym mieście drastycznie się zwiększy –
dodaje prezydent Józef Gajewski.
Miasto liczy na wsparcie swoich starań ze
strony Aleksandra Szczygły, szefa prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa
Narodowego. Szczygło, gdy był ministrem obrony, w 2007 roku sprzeciwił się
likwidacji pułku, głównie z powodu ryzyka osłabienia bezpieczeństwa państwa i z
przyczyn ekonomicznych. „Nie jestem przekonany, że taka decyzja przyniesie
wojsku znaczące oszczędności. Z pewnością brak obecności wojska to utrata nie
tylko prestiżu, ale także korzyści gospodarczych dla samych Suwałk i
mieszkańców. Kryteria, którymi kieruje się minister Bogdan Klich w przypadku
zamiaru likwidacji jednostki w Suwałkach, są moim zdaniem nieprzekonujące” –
podsumowuje Aleksander Szczygło w piśmie, jakie wysłał do ministra Klicha.

Adam Białous

drukuj