Głos Piusa XII i milczenie aliantów

Znalezione w angielskich archiwach dwa dokumenty, które wielu dziennikarzy usiłuje przedstawiać jako potwierdzenie zarzutów przeciw Piusowi XII, nie są w żadnym wypadku dowodem w jakikolwiek sposób obciążającym Papieża. A medialny hałas wokół nich niezaprzeczalnie świadczy o tym, że istnieje wiele środowisk, którym bardzo zależy, by mit o bezczynności Piusa XII wobec niemieckich zbrodni wskutek ciągłego powtarzania utrwalił się w umysłach wielu ludzi.

Wspomniane dokumenty to telegram z 19 października 1943 r. oraz list z 10 listopada 1944 roku. W pierwszym dokumencie chargé d’affaires Stanów Zjednoczonych Harold Tittmann opisuje ostrożność Piusa XII po deportacji rzymskich Żydów. Drugi dotyczy rozmowy brytyjskiego ambasadora Francisa Dz’Arcy Osborne’a z Piusem XII na temat rzezi Żydów na Węgrzech. Już jeden z włoskich watykanistów Andrea Tornielli w swoim internetowym blogu stwierdził, że oba „odkrycia” włoskich historyków nie są niczym innym, jak tylko tanią sensacją; zwraca też uwagę na fakt, iż były one znane i opublikowane już kilkadziesiąt lat temu.

Na bezpodstawność oskarżeń wysuwanych pod adresem Piusa XII zwrócił wczoraj uwagę nawet czołowy izraelski dziennik „Haaretz”, na którego łamach ukazał się artykuł Dmitrija Cavallego. Amerykański naukowiec podkreślił w nim, że oszczercy wysuwają oskarżenia, na które nie ma żadnych dowodów. Rzecz w tym, że właśnie taka metoda prowadzi do największej dezorientacji w umysłach odbiorców, czego jesteśmy świadkami również w Polsce.

„Idea milczenia Piusa XII to mit, który staje się wiarygodny poprzez ogłuszające nagłaśnianie go przez media” – stwierdził w lipcu 2002 roku na łamach czasopisma „La Civilt Cattolica” ks. Pierre Blet, autor wielu prac na temat postawy Papieża i Stolicy Apostolskiej w czasie II wojny światowej. Dziś wypada to zdanie powtórzyć.

W świetle dowodów Pius XII uczynił dla Żydów tyle, na ile pozwoliły mu możliwości. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę, że ludzie, którzy mówią dziś o rzekomym milczeniu Papieża w tej kwestii, konsekwentnie przemilczają postawę tych, którzy w owym czasie – w odróżnieniu od Papieża – mieli faktyczny wpływ na politykę światową. Bo przecież nie kto inny jak Amerykanie i Anglicy w stosunku do Hitlera stosowali politykę ustępstw, a efektem tego była właśnie II wojna światowa i holokaust. I jeżeli komuś można zarzucić milczenie w tej sprawie, to przede wszystkim ówczesnym politykom Zachodu. Warto zwrócić uwagę, że ci, którzy dziś zarzucają Piusowi XII powściągliwość podczas II wojny światowej i brak stanowczego głosu, jakoś nie wspominają o tym, że to właśnie on – jeszcze jako nuncjusz w Niemczech – zarówno aliantów, jak i Niemców wyraźnie ostrzegał przed skutkami wojny. Wtedy jego głosu nikt nie chciał słuchać.

Sebastian Karczewski



drukuj