Niemcy koszarują dzieci
Z Joergiem Grosseluemernem, członkiem prezydium stowarzyszenia Homeschooling – Schule zu Hause (Szkoła w domu) w Niemczech, rozmawia Waldemar Maszewski
Dlaczego rodzice w Niemczech przestają posyłać dzieci do szkół publicznych i decydują się na nauczanie ich w domu?
– Niektórzy rodzice zdecydowali się na nauczanie domowe, a wielu chciałoby to zrobić. Dzieje się tak z różnych przyczyn. Jedną z najważniejszych jest motywacja religijno-światopoglądowa. Rodzice obawiają się, że ich dzieci nasiąkną antywartościami, których w szkołach jest coraz więcej; w programach nauczania brakuje natomiast miejsca dla wartości zgodnych z ich przekonaniami. Bardzo często dzieci religijnych rodziców mają problemy, gdyż są wyśmiewane. Poza tym w szkołach publicznych dzieci są narażone na indoktrynację w formie edukacji seksualnej bądź na podawanie jako „jedynie słusznych” teorii, które stoją w sprzeczności z ich wiarą. Inną przyczyną rezygnacji ze szkoły publicznej jest potwierdzony badaniami fakt, że dziecko w domu lepiej się uczy, lepiej przyswaja wiedzę. Ponadto rodzice dzieci nadpobudliwych wolą uczyć je w warunkach domowych. Dzieje się tak również wtedy, kiedy dziecko poddawane jest np. notorycznemu mobbingowi albo ma jakieś inne kłopoty. W takich przypadkach, naszym zdaniem, zdecydowanie lepiej sprawdza się nauczanie domowe. Niektórzy uczniowie nie radzą sobie w szkole, ale w domu zachowują się inaczej i potrafią się wszystkiego nauczyć. Wówczas rodzice szukają pomocy w naszej organizacji.
W Niemczech możliwe jest nauczanie domowe?
– Niestety, w Niemczech ze względu na wymagany przez prawo obowiązek szkolny samodzielne nauczanie przez rodziców w domach jest niemożliwe.
Dlaczego?
– Tylko niemieckie władze zabraniają samodzielnego domowego nauczania; w innych krajach jest to możliwe, także w Polsce. Zmuszanie do nauki w szkołach publicznych, czyli obowiązek szkolny w Niemczech, to prawo z roku 1938, czyli jest to jeszcze prawo nazistowskie. Zostało ono wprowadzone we wszystkich landach i obowiązuje do dziś.
Co sprawia, że rząd niemiecki obstaje przy tych regulacjach?
– Najważniejszym powodem wydaje się chęć sprawowania kontroli nad ludźmi już od wczesnych lat ich dzieciństwa – wtedy rząd może zastosować wobec nich odpowiednią indoktrynację. Poza tym rząd ciągle powtarza, jakoby nie chciał tworzenia dwóch równoległych społeczności. Jednak jak pokazuje wieloletnia praktyka, forma nauczania w domach nigdy nie prowadziła do takich efektów, jest to więc argument całkowicie nietrafiony, irracjonalny. Po prostu do dzisiaj państwo niemieckie posiada wygodny dla siebie monopol na wiedzę, a przecież wiadomo, że nikt dobrowolnie nie chce pozbywać się monopolu. Jednak naszym zdaniem, takie myślenie jest całkowicie błędne, gdyż właśnie poprzez różnorodność form kształcenia podnosimy naszą wiedzę ogólną, czego doskonałym przykładem są Stany Zjednoczone.
Ilu rodziców w tej chwili uczy dzieci samodzielnie w Niemczech?
– W tej chwili około 300, ale są to jedynie szacunkowe liczby, gdyż według naszych danych chętnych jest jeszcze przynajmniej tysiąc. Wiele rodzin z powodu braku możliwości samodzielnego nauczania dzieci w domu wyjechało poza granice Niemiec, a niektóre ze względu na naciski Jugendamtów [urzędy do spraw młodzieży – przyp. red.] i innych instytucji zrezygnowały z walki o swobodny wybór metody nauki dla własnych dzieci i poddały się woli państwa, rezygnując z takiej formy nauczania.
Jakie grożą konsekwencje, jeśli mimo wszelkich przeciwności rodzice zdecydują się na samodzielne kształcenie dzieci w domach?
– Zdarzały się przypadki, że decyzją urzędników Jugendamtów sądy odbierały z tego powodu rodzicom prawo opiekuńcze, co w konsekwencji prowadziło do odbierania im dzieci i umieszczania ich w rodzinach zastępczych lub w domach dziecka. To jest dla rodziców najbardziej niebezpieczne. W takich przypadkach urzędnicy Jugendamtów działają bardzo szybko i bardzo szybko mogą rodzinie odebrać dzieci. Zresztą na podstawie wielu przypadków można stwierdzić, że podobnie działają ci sami urzędnicy, jeżeli chodzi o zabieranie dzieci polskim rodzicom – matce lub ojcu. Jugendamt jest reliktem nazistowskich Niemiec i stosuje podobne metody jak te dawne urzędy. A poza tym niemieckie sądy z reguły zasądzają to, co zaleci wcześniej urzędnik Jugendamtu.
Nauczanie domowe ma w Niemczech przyszłość?
– Na razie czeka nas trudna przyszłość, ale liczymy na pomoc międzynarodową, w tym także instytucji, jak Organizacja Narodów Zjednoczonych i Unia Europejska. Najnowsza informacja, z tego tygodnia, o przyznaniu przez Amerykanów azylu niemieckiej rodzinie z powodu dyskryminacji w kraju (ze względu na uniemożliwienie im samodzielnego nauczania dzieci) jest dla nas bardzo korzystna. Mamy nadzieję, że wpłynie to pozytywnie na naszą sprawę. Teraz liczymy na większy polityczny nacisk zarówno organizacji, jak i rządów na Niemcy, aby zmieniły swoją politykę w tym zakresie i dostosowały ją do europejskich i światowych standardów.
Dziękuję za rozmowę.
