Ideologiczna wpadka Trybunału
Z ks. prof. Józefem Krukowskim, profesorem nauk prawnych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, rozmawia Adam Kruczek
Przez Europę przetacza się gorąca dyskusja na temat orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który uznał, że obecność krzyża w publicznej szkole narusza prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami i nałożył na rząd włoski karę pieniężną z tego tytułu. Co zawiera orzeczenie Trybunału od strony formalnej i treściowej?
– Jak w każdym tego rodzaju orzeczeniu najpierw mamy podany opis stanu faktycznego, następnie argumentację prawniczą strony wnoszącej skargę, a więc Soile Lautsi Albertin, dalej argumentację prawniczą strony przeciwnej, czyli rządu włoskiego, a na zakończenie – analizę prawną i sentencję Trybunału. Obie strony sporu odwołują się do Europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz do 1. protokołu tzw. dodatkowego do art. 2 EKPCz, który wyraźniej niż sam tekst konwencji stanowi, że państwa – strony tej konwencji mają obowiązek poszanowania prawa rodziców do religijnego i moralnego wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami w ramach edukacji szkolnej.
Spór dotyczył wiszącego na szkolnej ścianie krzyża…
– Tak, według rządu włoskiego, młode pokolenie Włochów powinno się wychowywać w tym kręgu kultury i systemie wartości, w którym występuje właśnie poszanowanie krzyża. Krzyż reprezentuje bowiem nie tylko wartości religijne, ale także ważne dla narodu i społeczeństwa włoskiego wartości kulturowe. Strona skarżąca akcentowała tylko wymiar religijny krzyża, widząc w jego obecności w szkole jedynie element wychowania religijnego niezgodnego z wolą rodzica. Trybunał w Strasburgu przychylił się do tego punktu widzenia i jak gdyby wyłączając krzyż z dziedzictwa kulturowego narodu włoskiego, przypisał mu wyłącznie znaczenie symbolu religijnego i to wręcz ograniczonego do Kościoła katolickiego. Można odnieść wrażenie, jakby sędziowie Trybunału nie chcieli przyjąć do wiadomości, że krzyż jest symbolem wiary wszystkich chrześcijan i jednocześnie symbolem dziedzictwa duchowego całej Europy, która przecież, gdy chodzi o jej tożsamość, oparta jest głównie na kulturze chrześcijańskiej.
Jakiej argumentacji użył Trybunał, wydając werdykt korzystny dla Lautsi?
– Przede wszystkim powołał się na zasadę poszanowania neutralności światopoglądowej i świeckości państwa włoskiego oraz pluralizmu religijnego i światopoglądowego uczniów jako odbicia zróżnicowania światopoglądowego rodziców posyłających swoje dzieci do szkół. Choć strona włoska wskazywała, że w szkołach nie ma obowiązku dokonywania aktów kultu wobec krzyża zawieszonego w szkolnych salach, to jednak sędziowie Trybunału uznali, że dzieci przebywające w szkole nie osiągnęły jeszcze wystarczającego stopnia dojrzałości krytycznej, by ustosunkować się do religii symbolizowanej przez wiszący na ścianie krzyż. Ich zdaniem, już sama obecność krzyża ma charakter wywierania pewnego przymusu edukacyjnego na uczniów, przed którym należy ich bronić.
Izolowanie dzieci od krzyża w naszej części Europy kojarzy się z nieodległymi jeszcze praktykami wychowawczymi…
– Rzeczywiście, nie znam rodowodu ideowego konkretnych sędziów Trybunału w Strasburgu, ale ten sposób myślenia przypomina metody stosowane w systemie komunistycznym. To właśnie Lenin w Związku Sowieckim ogłosił, że należy wyeliminować jakąkolwiek obecność religii w systemie wychowania młodego pokolenia, gdyż człowiek może dokonać świadomego wyboru między światopoglądem religijnym a ateistycznym dopiero po osiągnięciu pełnoletności. Oczywiście taka była oficjalna wykładnia, a w rzeczywistości wychowywano dzieci i młodzież według światopoglądu ateistycznego, marksistowsko-leninowskiego, który traktowano jako jedynie naukowy. Jakkolwiek sędziowie Trybunału do tego światopoglądu explicite się nie odwołują, to jednak w tekście orzeczenia jest to widoczne – jak to się mówi – między wierszami. Wpływ ideologii marksistowskiej, nie tylko liberalnej, jest tu wyraźny. Niestety, jest to niebezpieczne dla przyszłości Europy. Lenin zacierałby dziś ręce na widok renesansu swojej myśli pedagogicznej w Europie XXI wieku. Chociaż system ekonomiczny komunizmu legł w gruzach, to jednak myśl edukacyjna wodza bolszewików dzięki Trybunałowi w Strasburgu jest ciągle żywa.
Czy prawo, które jest zapisane w Konwencji Praw Człowieka, pozostawia aż tak duży margines interpretacyjny, by można było ferować takie wyroki?
– Prawo to zapewnia rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami także w ramach edukacji w szkołach publicznych i nie wyklucza krzyża jako jednego z elementów tej edukacji. Natomiast sędziowie Trybunału twierdzą, że krzyż nie powinien się znajdować w szkołach, gdyż ma wpływ wychowawczy na dzieci. To jest stanowisko sprzeczne z duchem Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Widoczna jest tu interpretacja zawężająca, zmierzająca nie do poszanowania prawa każdego z rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami, ale tylko niektórych – ateistów, którzy nie tolerują praw rodziców wierzących do tego, aby w sali szkolnej był krzyż. Jest to całkowicie sprzeczne z dosłownym i celowościowym sensem EKPCz, oderwane od tradycji państw europejskich i zbliżone do ideologii ateistycznej państw komunistycznych. Nic dziwnego, że orzeczenie wywołało falę zdziwienia i krytyki, gdyż do tej pory Europejski Trybunał Praw Człowieka odżegnywał się od tak skrajnych nurtów ideologicznych. To jest w jego orzecznictwie wyjątek, który może zostać utrwalony, albo zanegowany przez Trybunał w pełnym składzie, jeśli rząd włoski wniesie apelację od tego nieprawomocnego orzeczenia.
Trybunał odwołuje się do neutralności światopoglądowej państwa…
– Wygląda na to, że sędziowie Trybunału rozumieją tę neutralność jako dążenie do uczynienia z religii sprawy czysto prywatnej, bez prawa do obecności w życiu publicznym. To jest pejoratywny model neutralności światopoglądowej państwa, a w tym konkretnym przypadku – szkoły publicznej. Jednakże taka interpretacja jest sprzeczna z Międzynarodowymi Paktami Praw Człowieka i z Konwencją Praw Człowieka. Istota poszanowania przez państwo wolności religijnej polega na uznaniu prawa człowieka do uzewnętrznienia swoich przekonań religijnych, a nie do pozbawiania go tej możliwości. Dotyczy to również obecności elementów religijnych w ramach edukacji szkolnej. Tymczasem Trybunał wbrew temu twierdzi, że państwo ma chronić uczniów przed wpływem rodziców, tworząc ze szkoły jakąś pustkę aksjologiczną „wolną” od wartości religijnych.
Jaki jest rzeczywisty zasięg tego orzeczenia? Literalnie rzecz biorąc, Trybunał nie nakazuje rządowi włoskiemu usunięcia krzyży ze szkół publicznych.
– Trybunał z natury rzeczy wypowiada się o zastosowaniu prawa do konkretnego przypadku. Obecnie dzieci osoby skarżącej prawdopodobnie ukończyły edukację szkolną i usunięcie krzyża ze szkoły, do której uczęszczały, byłoby bezcelowe, gdyż nie przebywają już w jego obecności. Bezpośrednią konsekwencją tego wyroku jest tylko kara pieniężna nałożona na rząd włoski za to, że dopuścił do sytuacji, w której dzieci pani Lautsi były „narażone” na widok krzyża. Sędziowie uznali, że obecność krzyża w szkole wyrządziła tej pani i jej dzieciom szkodę moralną, której ekwiwalent ekonomiczny wynosi 5 tys. euro. Nawiasem mówiąc, owa pani domagała się odszkodowania w wysokości 10 tys. euro. Niebezpieczeństwo polega na tym, że wyrok ten może stanowić podstawę do tego, aby w podobnych sprawach na zasadzie naśladownictwa inni rodzice sprzeciwiający się temu, aby ich dzieci oglądały w szkole krzyże, wnosili w przyszłości skargi do sądu.
Czy może to doprowadzić do wyeliminowania religii z edukacji w szkołach europejskich?
– W tej chwili to nie do pomyślenia, by usunąć religię ze szkół w Europie, gdyż jest zagwarantowane prawo rodziców do religijnego i moralnego wychowania ich dzieci w ramach edukacji szkolnej, a państwa członkowskie Rady Europy wyraźnie są zobowiązane do poszanowania tego prawa. Religia chrześcijańska jest istotnym elementem kultury europejskiej. Oddzielanie religii od kultury, jak usiłuje to uczynić w tym orzeczeniu Trybunał, jest rzeczą sztuczną i niedorzeczną. Nie przypuszczam, aby znalazło to potwierdzenie w postępowaniu apelacyjnym. Mamy do czynienia ze swoistą manifestacją sił postępującego sekularyzmu europejskiego wywodzącego się z ducha rewolucji francuskiej. Jeżeli ta próba się uda, przyjdą kolejne. Trudno przecenić obecnie mobilizację opinii publicznej w tej sprawie.
Czy orzeczenie Trybunału ma moc wiążącą dla sądów krajowych?
– Żaden wyrok sądowy nie ma mocy powszechnie obowiązującej, gdyż dotyczy konkretnego przypadku. Ale niestety, opinia co do mocy obowiązującej orzecznictwa europejskiego w Strasburgu idzie w tym kierunku, żeby uważać je za urzędową wykładnię Konwencji Praw Człowieka w formie precedensu. Te orzeczenia zaczyna się traktować jako powszechnie obowiązujące, chociaż takimi nie są. To jest nadużycie.
W Polsce przechodziliśmy taką próbę sił w latach 90. w czasie dyskusji nad kształtem Konstytucji RP czy ratyfikacją konkordatu. Wydawało się, że problem został definitywnie rozwiązany. Czy można ten porządek podważyć za sprawą Trybunału w Strasburgu?
– Wypracowany i przyjęty w Konstytucji RP model relacji państwo – Kościół zapewnia każdemu prawo do uzewnętrzniania swoich przekonań w życiu publicznym. Uniemożliwia to w Polsce wprowadzenie w życie takiego orzeczenia Trybunału w Strasburgu.
Jednak w prasie cytowana jest opinia profesora Alexandra Morawy, prawnika z Uniwersytetu w Lucernie, zgodnie z którą wyrok ze Strasburga jest w zasadzie wiążący dla wszystkich krajów, które podpisały Europejską Konwencję Praw Człowieka.
– Jak już mówiłem, rzeczywiście istnieje tendencja do nadawania orzeczeniom Trybunału w Strasburgu takiego znaczenia. Przypisuje się mu moc tworzenia tzw. precedensów, jak w anglosaskim systemie prawnym. Jest to jednak sprzeczne z systemem prawa kontynentalnego, w którym funkcjonuje Trybunał strasburski. Według tej tradycji, prawo tworzą organy władzy ustawodawczej. Natomiast sądy są powołane do tego, aby stosować prawo do konkretnych osób w konkretnych sytuacjach. Sąd wydobywa drogą wnioskowania z ogólnej normy wpisanej do odpowiedniego artykułu konwencji normę pomocniczą dla rozstrzygnięcia danej kwestii. Zdarza się, że później na tę normę powołują się sędziowie w podobnych sytuacjach. Ale to jest tylko taki styl orzekania, a nie moc wiążąca.
Dziękuję za rozmowę.
