Kopacz narazi się feministkom?
Ministerstwo Zdrowia uszczupla asortyment leków dopuszczonych do sprzedaży w punktach aptecznych. Z półek znikną m.in. niektóre leki na astmę, farmaceutyki zawierające nikotynę, maści przeciwzakrzepowe z heparyną. Resort zdrowia tłumaczy zmiany dobrem pacjentów, a opozycja zapowiada złożenie interpelacji w tej sprawie i oczekuje wyjaśnień, kto bardziej skorzysta: pacjenci czy apteki. Rozporządzenie Ewy Kopacz ma też niezamierzone, pozytywne strony – w punkcie aptecznym nie będzie można kupić środków antykoncepcyjnych.
Poza aptekami obrót detaliczny produktami leczniczymi mogą prowadzić punkty apteczne. Kierownikiem takiego punktu może być już farmaceuta z rocznym stażem lub technik farmaceutyczny – z trzyletnim doświadczeniem. Punkty apteczne mogą być usytuowane jedynie na terenach wiejskich, jeżeli nie jest tam prowadzona ogólnodostępna apteka. Główna różnica między apteką a punktem aptecznym jest taka, że w pierwszym nie musi pracować farmaceuta, wystarczy tylko technik farmacji. Poza tym w punkcie niedostępne są leki silne i niebezpieczne, jak: psychotropowe, odurzające i niektóre przeciwbólowe.
Właściciele punktów aptecznych alarmują, że w wyniku rozporządzenia resortu zdrowia ich placówki będą upadać. Kopacz odpowiada, że to nieprawda, bo w obrocie nadal będzie ponad 17 tys. medykamentów. Pomysł resortu krytykuje Bolesław Piecha (PiS), były wiceminister zdrowia. – Punkty apteczne mają coraz bardziej ograniczoną możliwość sprzedaży leków – to nie jest dobre, ponieważ dostęp do leków na terenach, gdzie są punkty apteczne, czyli na wsiach, się pogarsza – uważa Piecha. Dodaje, że może chodzić o coś zupełnie innego. Kluczową rolę w powstawaniu rozporządzenia mogło mieć lobby aptekarskie. Nie od dziś wiadomo, że punkty apteczne były i są nie na rękę zwykłym aptekom, ponieważ „zabierają” im klientów. Poza tym dowodzą, że także technik farmaceuta może odpowiedzialnie i dobrze wykonywać swój zawód. – Sądzę, że technicy, którzy pracują w tych punktach, wcale nie są źle przygotowani do prowadzenia podstawowej działalności aptecznej. A naciski farmaceutów na stowarzyszenia techników farmacji, którzy nie mają jeszcze uprawnień, były i są duże, ale my nie ograniczaliśmy w resorcie działalności tych punktów – podkreśla Piecha. – Oczywiście, są leki, które nie mogą znaleźć się w punkcie aptecznym, jak np. leki narkotyczne, ale większość medykamentów recepturowych powinna, według nas, być sprzedawana w punktach. Myślę, że interpelacja w tej sprawie znajdzie się w przyszłym tygodniu w Sejmie, chcemy dowiedzieć się, jakie były prawdziwe powody wprowadzenia tego rozporządzenia – dodaje Piecha.
IB
