Zeznania powinny podlegać krytycznej ocenie

Z mecenasem Januszem Margasińskim reprezentującym poszkodowanych

górników z kopalni „Wujek” i „Manifest Lipcowy” rozmawia Zenon Baranowski

Oczekiwał Pan takiego wyroku?

– Myśmy się spodziewali po sądzie apelacyjnym, że niestety ten nieprawidłowy wyrok zostanie znów uchylony i sprawa wróci do ponownego rozpatrzenia. I to po raz czwarty, co jest ewenementem. Jest to prosta, nieskomplikowana sprawa, a ciągnie się tyle lat.

Sąd apelacyjny stwierdził, że sąd okręgowy sugerował się zeznaniami Kiszczaka.

– Oskarżonemu wolno mówić w swojej obronie w zasadzie wszystko, oczywiście w jakichś granicach, żeby nie naruszyć norm i obyczajów. Ale też takie wyjaśnienia powinny podlegać normalnej, rzetelnej, krytycznej ocenie.

Z wyroku wynika, że najwyraźniej tego zabrakło…

– Dokładnie. Robienie dzisiaj z Kiszczaka osoby najbardziej wiarygodnej w tamtym okresie musi budzić kontrowersje.

Sąd apelacyjny zakwestionował ustalenia sądu okręgowego, że doszło do walki wręcz górników z zomowcami.

– Ja w tym procesie tkwię od dwudziestu paru lat i w żadnym momencie procesu nie było takich dowodów, żeby doszło do walki wręcz.



Prokurator twierdzi, że w ciągu roku są szanse na zakończenie tego ponownego procesu.

– Zobaczymy, jakie będą szczegółowe wytyczne sądu apelacyjnego dla sądu okręgowego. W mojej ocenie, to jest sprawa, która powinna zostać osądzona na nie więcej niż dwóch, trzech posiedzeniach. To jest prosta sprawa, tylko wymiar sprawiedliwości nie może sobie z nią poradzić.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj